OFE przechodzą do historii, zaczyna się era PPK

Gospodarka / Mój plan emerytalny

Fot. aleBank.pl

O ocenę 20 lat funkcjonowania Otwartych Funduszy Emerytalnych poprosiliśmy Małgorzatę Rusewicz, długoletnią prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych i równolegle od stycznia 2020 roku prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami.

#MałgorzataRusewicz: Rozwój giełdy i całego rynku kapitałowego w Polsce był w dużej mierze związany z istnieniem OFE #OFE #PPK #SystemEmerytalny #izfia @_IGTE @Moje_PPK @Grupa_PFR

Robert Lidke: Część reformy emerytalnej z 1999 roku jaką są Otwarte Fundusze Emerytalne kończy się w tym roku. Uczestnicy programu muszą zdecydować czy ich środki zgromadzone w OFE zostaną przeniesione na Indywidualne Konta Emerytalne, czy też trafią do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jak z perspektywy 20 lat ocenia Pani program OFE?

Małgorzata Rusewicz: Szkoda, że program OFE kończy swój byt po 20 latach i to w taki sposób. Moim zdaniem zaprzepaszczono możliwości, jakie dawało istnienie Otwartych Funduszy Emerytalnych. W ciągu 20 lat można było wprowadzić zmiany, które pozwoliłyby dokończyć budowę systemu i poprawiłyby efektywność jego funkcjonowania.

Przepisy dotyczące II filara emerytalnego uchwalone przez Sejm w 2013 roku wskazywały jednak na to, że wcześniej czy później jakieś decyzje dotyczące dalszego funkcjonowania programu zapadną.

Przypomnę, że zdecydowano wtedy, iż część obligacyjna OFE, warta ponad 153 miliardy złotych, zostanie umorzona, a ekwiwalentne zobowiązania zostaną przejęte przez ZUS. Wprowadzono też tzw. suwak bezpieczeństwa polegający na tym, że na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego przez uczestnika funduszy jego środki z OFE zaczynały być stopniowo przenoszone do ZUS, a ich wartość zapisywana na subkoncie ubezpieczonego w tej instytucji.

Podjęto również decyzję, że to ZUS będzie wypłacał świadczenia z II filara emerytalnego. Jednocześnie wprowadzono rozwiązanie polegające na tym, że uczestnicy OFE mieli jeszcze raz zdecydować − czy chcą dalej oszczędzać w tym systemie, czy też chcą, aby całość ich składek emerytalnych była kierowana do ZUS.

Aby pozostać w systemie OFE trzeba było złożyć odpowiednią deklarację, by z niego wyjść − nie trzeba było podejmować żadnych działań. W efekcie z ponad 16 mln uczestników na dalsze oszczędzanie w OFE zdecydowało się nieco ponad 2,5 mln osób, czyli 15,4 procent. Jak widać program OFE został wtedy znacznie okrojony, a przyjęte rozwiązania oznaczały jego wygaszenie w długim terminie.

Jednak czy Pani zdaniem program OFE był korzystny dla rynku kapitałowego, dla gospodarki i przede wszystkim dla jego uczestników?

− Otwarte Fundusze Emerytalne odegrały ogromną rolę na polskim rynku kapitałowym. Trzeba powiedzieć wyraźnie, że rozwój giełdy i całego rynku kapitałowego w Polsce był w dużej mierze związany z istnieniem OFE.

OFE stworzyło możliwość prywatyzacji firm należących do Skarbu Państwa. Otwarte Fundusze Emerytalne zasiliły kapitałem szereg spółek, które dzisiaj widzimy na giełdzie. Mówię tu zarówno o spółkach kontrolowanych przez kapitał prywatny, jaki i państwowy.

Można tu wskazać na przykład jedną z największych polskich spółek z branży IT, Asseco. W galeriach handlowych widzimy sklepy pod marką CCC czy Reserved – to są spółki, które zbudowały swój sukces także dzięki inwestycjom OFE. To były inwestycje długoterminowe, o dużym potencjale – biorąc pod uwagę wielkość zaangażowanych w te spółki aktywów.

Dzisiaj praktycznie każdy Polak może powiedzieć, że jest współwłaścicielem Orlenu, Asseco, czy wspomnianych spółek odzieżowych, jak również dziesiątek innych notowanych na giełdzie przedsiębiorstw.

Z perspektywy klientów, jeśli spojrzymy na całe 20 lat funkcjonowania OFE, to uzyskali oni bardzo wysoką stopę zwrotu – do reformy z 2014 roku było to średniorocznie 6,42% (IRR).

W okresie po reformie, ze względu na słabą kondycję GPW i uwarunkowaną prawnie skrajną ekspozycję na notowane na niej akcje ten wynik wynosi 1,56% (IRR, maj 2019). Nawet jeżeli były gorsze momenty, kiedy następowały duże spadki kursów akcji na giełdzie, np. w 2018 roku, to OFE udowodniły, że są w stanie te straty sprawnie odrobić.

Dzięki OFE uwolniliśmy się od myślenia, że mamy tylko i wyłącznie publiczny system emerytalny. Niejako w kontekście istnienia OFE pojawiły się inne możliwości oszczędzania na emeryturę – IKE czy IKZE.

Zadam przewrotne, czysto teoretyczne pytanie, bo w 1999 roku nikt w Polsce nie mówił o powszechnym programie typu PPK, ale gdyby wtedy wprowadzono Pracownicze Plany Kapitałowe zamiast OFE − to czy nie byłoby to lepsze rozwiązanie?

− Myślę, że finalnie byłoby to lepsze rozwiązanie, ale sprawa ma wiele wątków, których liczba przekracza zakres naszej rozmowy. Powyższy wniosek można jednak wysnuć dopiero z dzisiejszej perspektywy.

PPK to po pierwsze jest program, który mówi wprost, że gromadzone środki są środkami prywatnymi. Tu w porównaniu z OFE nie ma żadnych niedomówień.

Po drugie PPK jest programem, który angażuje nie tylko pracownika, ale także pracodawcę i tworzy pole do relacji, polegającej na współpracy pracodawców z pracownikami w działaniach na rzecz ich przyszłości emerytalnej. To jest dużą wartością, dzisiaj jeszcze niedocenianą.

Takie rozwiązanie jest korzystne z punktu widzenia oszczędzającego, ponieważ to on jest beneficjentem planu, a składki na jego konto płyną z różnych źródeł.

Po trzecie jest to również korzystne z punktu widzenia budżetu państwa, bo nawet jeśli państwo nieco dopłaca do systemu PPK, to jednak te wpłaty nie uszczuplają funduszu ubezpieczeń społecznych.

Po czwarte pojawia się też wątek edukacyjny. Oszczędzając w PPK widzimy, jak budują się nasze oszczędności na przyszłość. Ta obserwacja może zachęcić Polaków do sięgnięcia po jeszcze inne formy oszczędzania i inwestowania z myślą o przyszłości.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: