Opinie: Dobre czasy dla frankowiczów?

BANK 2018/05

W ostatniej dekadzie kwietnia przez krajowe media przewaliła się masa komentarzy dotyczących przyszłych losów frankowiczów. Miało to związek z naruszeniem przez kurs CHF/PLN psychologicznej bariery 3,50 zł.

W ostatniej dekadzie kwietnia przez krajowe media przewaliła się masa komentarzy dotyczących przyszłych losów frankowiczów. Miało to związek z naruszeniem przez kurs CHF/PLN psychologicznej bariery 3,50 zł.

Marek Rogalski

Warto wspomnieć, że jeszcze 18 miesięcy wcześniej, na jesieni 2016 r. analogiczne pytanie stawiano w momencie, kiedy kurs franka podchodził pod poziom 4,18 zł i zastanawiano się czy nie pójdzie wyżej. Ludzka psychika ma to do siebie, że łatwo ulega presji otoczenia. Tym razem większość analityków była zgodna co do tego, że dobre czasy dla zadłużonych we frankach potrwają nieco dłużej. Spróbujmy zweryfikować ten pogląd.

Po pierwsze – polityka banków centralnych. Narodowy Bank Szwajcarii zamierza prowadzić luźną politykę aż do momentu osiągnięcia zakładanych celów – taki przekaz pozostaje niezmienny od dłuższego czasu, co skutecznie ucina jakiekolwiek domysły, że coś mogłoby ulec zmianie w perspektywie nadchodzących miesięcy. Dla SNB im niższy jest kurs franka, tym większe szanse na odbicie inflacji i doprowadzenie jej do celu. Proces ten jednak potrzebuje czasu, a przedstawiciele SNB dawali ostatnio do zrozumienia, że będą się oglądać na innych, w tym na Europejski Bank Centralny, wokół którego narastają oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych w połowie 2019 r. Tyle że i te najpewniej ulegną też rewizji ze względu na ostatnie rozczarowania spowolnieniem wzrostu gospodarczego oraz wskazania dla inflacji.Reasumując, ekstremalnie niskie, ujemne stopy procentowe w Szwajcarii, jeszcze długo będą zachęcać do tego, aby szukać innych miejsc do inwestowania. Kurs EUR/CHF, który przetestował w końcu kwietnia okolice 1,20, a więc poziom, którego przez kilka lat SNB uparcie bronił, zanim z tego nie zrezygnował w 2015 r., może być zatem jeszcze wyższy. Warto wspomnieć, że kiedy większość Polaków brała kredyty we franku, to kurs EUR/CHF przekraczał 1,60.Po drugie – aspekt polityczny. Kiedy na początku kwietnia Departament Stanu nałożył kolejne sankcje na Rosjan, nie wydawało się, że znajdą one swoje odbicie w kursie franka. Niemniej tym razem USA uderzyły w konkretne, duże rosyjskie spółki, pozbawiając je przyszłych, niemałych przychodów, co doprowadziło do ich silnej przeceny, pogrążając giełdę w Moskwie oraz kurs rubla. Co ma do tego szwajcarska waluta? Dla wielu najbogatszych Rosjan to wciąż bezpieczna przystań, chociaż rzeczywiście niezbyt rentowna. Silna przecena rosyjskich aktywów skłoniła do wykorzystania „szwajcarskich zaskórniaków”, co doprowadziło do wyraźniejszej przeceny franka w kolejnych dniach. Teraz wiele będzie zależeć od dalszych relacji dyplomatycznych pomiędzy Rosją a krajami Zachodu.

Sprawa otrucia byłego rosyjskiego agenta Siergieja Skripala na brytyjskiej ziemi, była naruszeniem przez reżim Putina czerwonej linii, chociaż akurat amerykańskie sankcje były bardziej odpowiedzią na pojawiające się dowody na to, że Rosjanie próbowali wpływać na kształt amerykańskiej polityki. Stosunki z Rosją są najgorsze od czasów zimnej wojny, a Amerykanie – widząc, jakie szkody wyrządziły ostatnie sankcje rosyjskim spółkom – mogą coraz chętniej wykorzystywać to narzędzie. W czerwcu mamy mundial w Rosji, więc najpewniej na jakiś czas nastąpi „zawieszenie broni”, ale w dłuższej perspektywie ten czynnik może mieć znaczenie i tym samym przełożenie na… kurs CHF.Po trzecie – siła złotego. Kluczową kwestią dla naszych frankowiczów nie jest tylko słaby frank w globalnych ustawieniach, ale w relacji do złotego. Tymczasem od późnej jesieni 2016 r. polska waluta wyraźnie zyskała na wartości, głównie za sprawą słabości dolara, co zwiększyło zainteresowanie rynkami wschodzącymi. Tymczasem złoty był przeceniony po obawach związanych z rządami Prawa i Sprawiedliwości po wygranych wyborach na jesieni 2015 r. oraz za sprawą serii słabszych danych makro. Otoczenie gospodarcze uległo poprawie, a ryzyko polityczne zmalało, chociaż ten wątek może powrócić przy okazji dyskusji nad po działem środków w nowym budżecie UE po 2020 r. Niemniej i sama Unia nieco zmieniła nastawienie, chociażby w kontrowersyjnych kwestiach polityki imigracyjnej.Kluczem dla złotego pozostanie globalny sentyment, a ten w ciągu ostatnich dwóch tygodni uległ wyraźnemu pogorszeniu za sprawą umocnienia się dolara. Ruch ten to w dużej mierze wynik pokrywania nadmiernego nawisu krótkich pozycji w USD z ostatnich miesięcy, ale i też rozczarowania perspektywami polityki pozostałych banków centralnych. Doszło do zmiany oczekiwań wobec potencjalnych działań Europejskiego Banku Centralnego, Banku Anglii, Banku Japonii czy też Banku Australii oraz Banku Nowej Zelandii.Fundamentalne założenie, że ożywienie gospodarcze podbije globalne perspektywy inflacyjne i skłoni do szybszego zacieśniania polityki monetarnej zostało podważone przez serię słabszych danych sugerujących, że po dobrym 2017 r. światowa gospodarka weszła w okres spowolnienia. Gorzej, że nie jest łatwo ocenić, ile może ono potrwać. Tymczasem amerykańska gospodarka pozostaje na ścieżce wzrostu, a w najbliższych miesiącach dodatkowym wsparciem powinna być wdrożona na początku roku reforma podatkowa prezydenta Trumpa. Rynek chwilowo nie przejmuje się tym, że może ona tylko zwiększyć nierównowagę w budżecie. Zmalały też obawy związane z wojnami handlowymi, po tym jak ograniczyły się one tylko do relacji USA-Chiny, a obie strony ostatecznie podjęły rozmowy w pierwszych dniach maja.Reasumując, od dołka w końcu kwietnia frank podrożał w ciągu kilkunastu dni o ponad 10 gr. O ile na kursie EUR/CHF wiele się nie zmieniło, o tyle zaszkodziła słabość złotego. Ta jednak ma to do tego, że nie trwa zbyt długo. Wydaje się, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na najbliższe miesiące staje się konsolidacja notowań, pozwalająca na przeanalizowanie potencjalnych posunięć przez frankowiczów, jak chociażby nadpłatę części kredytu frankowego w banku.
Autor jest głównym analitykiem walutowym Domu Maklerskiego BOŚ. Tekst stanowi wyłącznie jego prywatne opinie.
Udostpnij artyku: