Opinie: Elastyczność przede wszystkim

BANK 2015/04

Mylili się ci, którzy zakładali, że usunięcie przymiotnika "cierpliwy" z komunikatu amerykańskiej Rezerwy Federalnej będzie wyrazem bardziej "jastrzębiego" nastawienia banku centralnego względem potencjalnego zacieśnienia polityki pieniężnej. W zamian za to mieliśmy kolejny dowód tego, jak dobrze FED potrafi rozpoznawać rynkowe nastroje. Dolar, który przed posiedzeniem FED w dniach 17-18 marca był pompowany jak balon w karnawale, gwałtownie stracił w ciągu trzech godzin od publikacji komunikatu. I wiele wskazuje na to, że jest to początek korekty kilkumiesięcznego ruchu.

Mylili się ci, którzy zakładali, że usunięcie przymiotnika "cierpliwy" z komunikatu amerykańskiej Rezerwy Federalnej będzie wyrazem bardziej "jastrzębiego" nastawienia banku centralnego względem potencjalnego zacieśnienia polityki pieniężnej. W zamian za to mieliśmy kolejny dowód tego, jak dobrze FED potrafi rozpoznawać rynkowe nastroje. Dolar, który przed posiedzeniem FED w dniach 17-18 marca był pompowany jak balon w karnawale, gwałtownie stracił w ciągu trzech godzin od publikacji komunikatu. I wiele wskazuje na to, że jest to początek korekty kilkumiesięcznego ruchu.

Marek Rogalski

Dlaczego? Bo FED wraz ze zmianą komunikatu zaserwował uczestnikom rynku niższe prognozy wzrostu PKB i inflacji w tym i częściowo w przyszłym roku. Jednocześnie zaprezentowano nową ścieżkę oczekiwań członków FED dotyczących poziomu stóp procentowych - względem grudniowej projekcji obecne założenia na koniec 2015 r. są o blisko połowę niższe (0,625 proc.). Jednocześnie szefowa FED dała do zrozumienia, że termin zacieśnienia będzie skorelowany z bieżącą sytuacją makro, a do tej bank centralny wciąż podchodzi ostrożnie. Wprawdzie tempo poprawy na rynku pracy jest wysokie, ale - jak słusznie zauważa FED - nie przekłada się to na wyraźniejszy wzrost płac. Tu można dodać też, że nie widać przełożenia na nastroje konsumenckie i sprzedaż detaliczną, a - co ciekawe - dzieje się to przy relatywnie taniej ropie. Także ostatnie dane z rynku nieruchomości były słabsze. Co jest powodem tego, że konsument nie jest zbyt ufny? Trudno powiedzieć, niemniej najbliższe dwa-trzy miesiące będą tu kluczowe. Nie będzie można już tłumaczyć słabszych odczytów trudniejszymi warunkami pogodowymi.

Wreszcie zaczyna być artykułowany, choć pośrednio, problem silnego dolara. Wprawdzie niektórzy członkowie FED dawali wcześniej do zrozumienia, że nie jest to sprawa, którą bank centralny powinien się przejmować, ale w słowach Janet Yellen znajdujemy odniesienia się do faktów - spadku dynamiki eksportu oraz zaniżania wskaźników inflacyjnych. Rezerwa Federalna zwyczajowo nie komentuje kursu waluty (na tym punkcie Amerykanie są dość wyczuleni, bo skoro pouczają innych...). Co najwyżej takie słowa padały kilka lat temu ze strony szefa Departamentu Skarbu (wspierające politykę silnego dolara) - teraz ich nie ma, bo wtedy i tak nikt nie brał ich na serio (w latach 2002-2008 amerykańska waluta wyraźnie traciła).

TrzeciAkapit

Trzeba zaznaczyć, że sygnały, jakie napłynęły 18 marca z FED, nie powinny być dużym zaskoczeniem dla tych, którzy uważnie analizują komunikaty napływające od przedstawicieli tego gremium. W zapiskach z posiedzenia, które miało miejsce w końcu stycznia, wyraźnie zaznaczano, że członkowie FED lepiej czują się z niskimi stopami procentowymi, a przed ich zmianą będą chcieli być pewni co do tego, że inflacja zaczęła odbijać - czyli już wtedy zwracano uwagę, że akcenty przesunęły się w tą stronę z rynku pracy, który wyglądał coraz mocniej.

Tymczasem na inflacji nadal może ciążyć ropa. A tu perspektywa problemów ze... składowaniem zapasów surowca raczej nie jest argumentem za wyraźnym odwróceniem się sytuacji na tym rynku. Wydaje się, że jakieś wyraźniejsze odbicie pojawi się dopiero w 2016 r., chyba że wcześniej dojdzie do jakichś politycznych zawirowań na Bliskim Wschodzie (mało prawdopodobne, ze względu na silną pozycję Arabii Saudyjskiej i Izraela, także władze Iranu nie zaryzykują żadnych ryzykownych posunięć w sytuacji, kiedy udało im się zyskać międzynarodowe zrozumienie dla ich programu atomowego).

Jakiś czas po publikacji wspomnianych zapisków mieliśmy też "zeznania" szefowej FED w Kongresie, czyli prezentację okresowego raportu na temat perspektyw polityki monetarnej, połączoną z możliwością zadawania pytań przez kongresmenów. Kluczowe wnioski, jakie tutaj padły, wpisują się w to, co obserwujemy teraz. Usunięcie frazy "cierpliwy" z komunikatu nie będzie automatycznym sygnałem do rychłej podwyżki stóp, chcemy być bardziej elastyczni (jako bank centralny) w działaniach, przed podjęciem decyzji o zaostrzeniu polityki musimy być pewni, że inflacja odbija, a gospodarka jest gotowa. Dlaczego zatem inwestorzy upierali się przy dolarze, którego dynamika w pierwszej połowie marca była dość wyraźna i sugerowała nadchodzące załamanie notowań? To... nic nowego na rynkach finansowych, które mają tendencję do okresowych przerysowań - albo w górę, albo w dół, co rodzi późniejsze szybkie "dostosowanie". Ci, którzy kupili dolary na górce, nie są przegrani - wszystko zależy od tego, jaki przyjmiemy horyzont inwestycyjny i jak dużą mamy cierpliwość. FED to wciąż najbardziej "jastrzębi" bank centralny z grupy G-10. Pozostali nie dyskutują o zacieśnieniu polityki, tylko o możliwościach ich poluzowania (ECB, Bank Japonii, Bank Australii, Riksbank), lub możliwości utrzymania status quo (Norges Bank, Bank Nowej Zelandii, Bank Anglii). Oczekiwania związane z podwyżką stóp procentowych na jesieni powinny sprawić, że dolar powróci do wyraźnych zwyżek już w II połowie tego roku.


Autor jest głównym analitykiem walutowym Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska. Tekst wyraża jego prywatne opinie i nie jest formą rekomendacji w rozumieniu ustawy.

 

Udostpnij artyku: