Opinie. Felieton: Mapa drogowa A.D. 2020

BANK 2019/12

Grudzień i początek stycznia sprzyjają spekulacjom o tym, co może nas czekać w kolejnym roku. Z ich trafnością bywa różnie, jednak myślę, że warto wykorzystać tego typu publikacje do przeprowadzenia własnej burzy mózgów. Podobno najlepsi inwestorzy twierdzą, że warto mieć plan, chociaż przyznają, że nieraz trzeba go później modyfikować. Potraktujcie, zatem Państwo poniższy tekst, jako swoistą mapę drogową, która być może pomoże się odnaleźć w łamigłówce globalnych zależności...

Fot. Funtap/stock.adobe.com

Grudzień i początek stycznia sprzyjają spekulacjom o tym, co może nas czekać w kolejnym roku. Z ich trafnością bywa różnie, jednak myślę, że warto wykorzystać tego typu publikacje do przeprowadzenia własnej burzy mózgów. Podobno najlepsi inwestorzy twierdzą, że warto mieć plan, chociaż przyznają, że nieraz trzeba go później modyfikować. Potraktujcie, zatem Państwo poniższy tekst, jako swoistą mapę drogową, która być może pomoże się odnaleźć w łamigłówce globalnych zależności...

Marek RogalskiAutor jest głównym analitykiem walutowym w Domu Maklerskim BOŚ. Tekst wyraża jego prywatne opinie i nie może być inaczej interpretowany.

Jednego jestem bardziej pewien niż rok temu. Brexit w końcu zostanie zrealizowany. Kiedy? Koniec stycznia 2020 r. może być tą przełomową datą i kolejnego odroczenia terminu raczej już nie będzie. Być może, kiedy czytają Państwo ten tekst, jest już po 12 grudnia, kiedy to w Wielkiej Brytanii odbyły się wcześniejsze wybory parlamentarne. Boris Johnson może mieć więcej szczęścia niż jego poprzedniczka Theresa May, która zamiast poprawić pozycję Partii Konserwatywnej w parlamencie, tylko jej zaszkodziła. Zresztą Johnson pojawił się we właściwym momencie, kiedy torysi przeżywali spory kryzys i partii groziły głębokie podziały. Jeżeli grudniowe wybory dadzą im wymaganą większość, to doprowadzenie brexitu do końca może być formalnością.Czy jednak to dobrze, że Wielka Brytania opuści Unię Europejską? Uczyni to w momencie, kiedy globalna gospodarka znalazła się na zakręcie, oznaki nadejścia chudych lat są coraz bardziej wyraźne, a świat odchodzi od modelu globalizacji na rzecz rywalizacji silnych bloków. Tymczasem Zjednoczone Królestwo jest raczej cieniem swojej dawnej, kolonialnej potęgi. Innymi słowy, brexit może być w pewnym sensie papierowy, a Wielka Brytania będzie musiała pielęgnować dobre relacje z Unią Europejską, która pozostanie jej najważniejszym partnerem handlowym. Co na to giełda w Londynie i funt? Pierwsze miesiące będą trudne i jeszcze bardziej wzrosną przesłanki za tym, aby Bank Anglii wsparł gospodarkę cięciem stóp procentowych. To zaszkodzi funtowi, ale pozwoli ograniczyć przecenę na rynku akcji.

Kluczowym wątkiem pozostaną jednak relacje amerykańsko-chińskie. Obie strony są już dość zmęczone wojną handlową i raczej nie będą skore do jej dalszej eskalacji. Nie oznacza to jednak, że szybko zobaczymy porozumienie handlowe. Wprawdzie w połowie października wynegocjowane zostały mocne punkty do tak zwanego porozumienia fazy pierwszej, ale USA zdają się nie mieć interesu w jego szybkiej finalizacji. Dlaczego? Donald Trump dobrze wie, że Chińczykom nie zależy na przejściu do dalszych faz negocjacji i zrobią to tylko pod presją, a na to on nie jest teraz gotowy. W listopadzie 2020 r. będzie walczył o reelekcję i zdaje sobie sprawę, że jeszcze nikomu się to nie udało w sytuacji, kiedy przeciętni obywatele byli przez media bombardowani informacjami o kryzysie. Dodatkowo urzędujący prezydent nie wypada najlepiej w sondażach i najpewniej będzie chciał zostawić sobie jakieś mocne argumenty na ostatnie miesiące kampanii. Szanse na kolejną reformę podatkową na wzór tej z pierwszej połowy prezydentury są nikłe ze względu na to, że Izba Reprezentantów jest w rękach demokratów, a ci najpewniej będą w najbliższych miesiącach grillować prezydenta w kontekście afery ukraińskiej.Wynik listopadowych wyborów prezydenckich może być kluczowy, gdyż rynki będą próbować wierzyć w to, że zmieni on wiele i zobaczymy chociażby wyciszenie wojny handlowej z Chinami – osobiście uważam jednak, że takie rozumowanie może być nieco naiwne i nowy, demokratyczny gospodarz w Białym Domu może co najwyżej próbować inaczej podejść do pewnych wątków, ale założenie, że Chiny pozostają głównym politycznym i gospodarczym rywalem, który stwarza długoterminowe zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, pozostanie niezmienne. To nie przeszkodzi jednak w tym, aby rozgrywać przedwyborcze sondaże – im gorsze wyniki będzie miał Trump, tym większy optymizm będzie cechować rynki finansowe.

Pomijając polityczne aspekty, jakie będą nadal istotne w nowym roku, trudno będzie ignorować to, co będzie się działo w realnej gospodarce. Decydenci zapewniają nas, że ryzyko pojawienia się recesji jest nikłe i mowa tu o najbardziej obecnie newralgicznym obszarze, jakim jest strefa euro, to jednak nie wyklucza poważniejszego spowolnienia. Jeżeli będzie kontrolowane, to nic poważnego na rynkach finansowych się nie wydarzy, gorzej jednak, gdy pojawi się jakiś czarny łabędź – impuls, który zacznie przewracać finansowe domino...
Udostępnij artykuł: