Opinie: Gra w naiwność

BANK 2019/05

W swojej długiej pracy, jako analityk, często spotkałem się ze stwierdzeniem, że to politycy nie znają natury rynków finansowych, przez co nieraz zachowują się jak szkodnicy, niszcząc to, co zostało wypracowane przez „siły rynkowe”. Przywoływaną argumentacją jest brak ekonomicznej wyobraźni oraz skupienie się na politycznych interesach, co potocznie można nazwać walką o stołki przy akceptacji demokratycznego wyboru dokonywanego przez społeczeństwo.

W swojej długiej pracy, jako analityk, często spotkałem się ze stwierdzeniem, że to politycy nie znają natury rynków finansowych, przez co nieraz zachowują się jak szkodnicy, niszcząc to, co zostało wypracowane przez „siły rynkowe”. Przywoływaną argumentacją jest brak ekonomicznej wyobraźni oraz skupienie się na politycznych interesach, co potocznie można nazwać walką o stołki przy akceptacji demokratycznego wyboru dokonywanego przez społeczeństwo.

Problem jednak w tym, że nieraz sami inwestorzy zachowują się jak małe dzieci, które dają się wciągnąć w grę prowadzoną przez polityków. W dużej mierze wynika to z faktu dość pobieżnego traktowania aspektów świata polityki, co może wynikać z przeświadczenia o ich nieistotności, oraz wyższości modeli ekonometrycznych, które z reguły koncentrują się na czymś innym. Spróbujmy zatem wyjaśnić sobie kilka spraw. Nadmienię tylko, że tekst został napisany 8 kwietnia 2019 r., co może być istotne.

Po pierwsze brexit. To bez dwóch zdań polityczny węzeł gordyjski – każde rozwiązanie przyniesie szkody demokracji oraz krajowi. Być może najmniejszym złem było porozumienie negocjowane przez rząd Theresy May przez kilkanaście miesięcy z przedstawicielami Unii Europejskiej – ale Izba Gmin trzykrotnie je odrzuciła podczas głosowań i jest mało prawdopodobne, abyśmy mieli czwarte podejście. Zwłaszcza że jej przewodniczący czynił już ogromne trudności legislacyjne przy trzecim głosowaniu, którego formuła została zmieniona.

John Bercow stwierdził, że nie ma możliwości wielokrotnego glosowania tej samej ustawy. I poniekąd miał w tym rację – to kpina z demokracji. Tyle że brytyjscy politycy i tak zachowują się jakby nie szanowali woli narodu. Opozycyjna Partia Pracy uważa, że w przypadku brexitu lepsza byłaby stała unia celna (a przecież to był główny element konfliktu związany z tzw. irlandzkim bezpiecznikiem) lub ewentualne powtórzenie referendum. Tylko czy nie byłoby to otwieranie puszki Pandory? Sądzę, że tak. Bo zawsze znaczący, choć być może nie dominujący, odsetek brytyjskiego społeczeństwa będzie się domagał brexitu i obecnie rządzących polityków zarówno z prawej, jak i lewej strony uzna za zdrajców. Otworzy to pole do rozmontowania politycznego duopolu w Wielkiej Brytanii, dając „pewne i stabilne” miejsce dla powstania nowego ugrupowania o zabarwieniu nacjonalistycznym – podobnie, jak ma to już miejsce w innych krajach Europy. Ale wróćmy do głó...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: