Opinie: Podatek bankowy – wstęp do przebudowy rynku finansowego

NBS 2016/03

Podobno ma być szansą dla bankowości spółdzielczej. Czy jednak banki spółdzielcze skorzystają z szansy na 400 mln zł dodatkowego zysku, który zaoferował im parlament?

Podobno ma być szansą dla bankowości spółdzielczej. Czy jednak banki spółdzielcze skorzystają z szansy na 400 mln zł dodatkowego zysku, który zaoferował im parlament?

Tomasz Mironczuk

nbs.2016.03.foto.037.a.267xTomasz Mironczuk

Manager z ponad 20-letnim doświadczeniem w bankowości. Sprawował funkcje prezesa zarządu Banku Polskiej Spółdzielczości oraz Banku Gospodarstwa Krajowego. Był wiceprezesem zarządu PKO Banku Polskiego. Może pochwalić się szczególnymi osiągnięciami w zakresie gospodarki pieniężnej i w obszarze rynków pieniężnych, instrumentów pochodnych i rynków kapitałowych. Jest absolwentem Central European University w Pradze.

Od kilku miesięcy głównym tematem dyskusji w środowisku finansowym jest podatek bankowy. Ustawa go wprowadzająca to niewątpliwie zmiana w otoczeniu prawnym, która spowoduje przekształcenia daleko dalej idące niż tylko kolejny wzrost kosztu funkcjonowania systemu bankowego. Trzeba przyznać, że budowa systemu bezpieczeństwa w ramach BFG i koszty z tym związane były tym, czego sektor bankowy spodziewał się od kilku lat i zdążył już przyzwyczaić do tej myśli. Powoli wbudował ten proces w przygotowane plany finansowe.

Podobnie rzecz ma się z potencjalnymi kosztami związanymi z restrukturyzacją kredytów we frankach szwajcarskich. Dyskusja na ten temat trwa już ponad rok. Co prawda w dalszym ciągu trudno stwierdzić, jakie będą koszty restrukturyzacji kredytów frankowych - ale nie jest to zaskoczenie - sektor z tym tematem się oswoił. Poza zmianą kosztu funkcjonowania systemu bankowego zarówno BFG, jak również restrukturyzacja portfela CHF nie wprowadzi zbyt wielu zmian strukturalnych w systemie finansowym.

Podatek bankowy przyszedł szybko i błyskawicznie stał się prawem obowiązującym. Pomimo gorącej dyskusji, która trwa od kilku miesięcy wiele jego konsekwencji nie zostało jeszcze przewidzianych i opisanych. Sektor jedynie powierzchownie przedyskutował konsekwencje nowej regulacji. A to, że będą one bardzo znacząco wpływały na jego funkcjonowanie, to pewne. Procesy dostosowawcze mogą objawić się gwałtownie. Podatek bankowy wpłynie również na funkcjonowanie banków spółdzielczych, pomimo że nominalnie są spod niego wyłączone.

Koszty i bezpieczeństwo Oczywiście tematem najszerzej dyskutowanym przy podatku bankowym jest to, jak duże koszty po stronie banków może on wygenerować. Tematem równie popularnym jest jego wpływ na bezpieczeństwo kapitałowe. Jednakże są też inne skutki wprowadzenia podatku bankowego, znacznie mniej poddawane dyskusji, czasami zupełnie niedostrzegane. Na nich chciałbym się skupić - szczególnie uwzględniając optykę banków spółdzielczych. Warto uruchomić dyskusję o tym, jakie efekty pozafiskalne podatek bankowy przyniesie oraz czy banki spółdzielcze mogą na tej zmianie skorzystać.

To, że podatek nałożony na aktywa banków spowoduje, że staną się one droższe, jest oczywiste. Każde aktywo (oprócz aktywów i podmiotów wyłączonych) będzie wymagało odprowadzenia podatku. W związku z tym minimalna wymagana w rozrachunku ekonomicznym rentowność aktywów wrośnie o wysokość podatku, czyli około 44 bp p.a. Oznacza to, że nowo udzielane kredyty będą droższe. To również oznacza, że prawdopodobnie popyt na kredyt spadnie, a w konsekwencji spadnie również zapotrzebowanie na pasywa. W związku z tym w sektorze bankowym powinna zmniejszyć się również suma bilansowa. Jeżeli kredyt bankowy stanie się droższy a banki będą zgłaszały mniejsze zapotrzebowanie na depozyty, to klienci ze swoimi lokatami, jak również zapotrzebowaniem na finansowanie, przeniosą się do innych segmentów rynku finansowego. Na atrakcyjności zyskają fundusze inwestycyjne oraz finansowanie za pomocą obligacji. Nowego znaczenia mogą nabrać biura maklerskie, które będą w większym stopniu kojarzyły podmioty dysponujące środkami na inwestycje z tymi, którzy wolnych środków na inwestycje potrzebują.

Fakt, że banki spółdzielcze są zwolnione z podatku od aktywów spowoduje, że również one mogą skorzystać z tej szansy. Ta korzyść może mieć zarówno formę zwiększenia udziałów w rynku, jak i zwiększenia wyników.

Jak to wykorzystać? Prześledźmy procesy, jakie zgodnie z prawami ekonomii powinny mieć miejsce w systemie bankowym. Zastanówmy się, jak powinny reagować banki spółdzielcze. Co się stanie i jak to wpłynie na banki spółdzielcze?

Objęcie podatkiem aktywów podwyższa minimalną marżę pomiędzy aktywami i pasywami o wielkość podatku, czyli o około 44 bp. W związku z tym pewne jest, że kredyty udzielane przez banki komercyjne będą droższe, a depozyty niżej oprocentowane. Wobec tego nie ma chyba powodu, aby banki spółdzielcze nie skorzystały z tego zjawiska, dostosowując ceny proporcjonalnie do banków komercyjnych. Jest szansa, że klienci poszukujący kredytu, którzy dotychczas nie trafiali do banku spółdzielczego, ze względu na podwyższenie marży lub zaostrzenie wymagań kredytowych w bankach komercyjnych będą mieli powód, aby rozejrzeć się za finansowaniem w innym miejscu - może sprawdzą ofertę banków spółdzielczych.

Zaostrzenie warunków zaciągnięcia kredytowania przełoży się na zmniejszenie zapotrzebowania na pozyskiwanie pasywów. W związku z tym banki komercyjne powinny mniej agresywnie walczyć o depozyty klientów. To oznacza, że efektywne oprocentowanie pasywów powinno ulec zmniejszeniu. Niezależnie od oprocentowania, również nasilenie kampanii promującej pasywa bankowe powinno się zmniejszyć. Banki spółdzielcze posiadają większą bazę pasywów niż inne instytucje finansowe.

nbs.2016.03.foto.038.a.400xNiestety jest ona droższa.

W ostatnich latach znacznie mniej niż banki komercyjne ograniczały koszty pozyskiwania płynności. Wobec tego, może teraz jest dobry czas, aby koszt pasywów doprowadzić co najmniej do poziomu nie wyższego niż w bankach komercyjnych? Oprócz szans rozwojowych związanych z wprowadzanym podatkiem, banki spółdzielcze będą narażone również na zagrożenia.

W systemie bankowym nadwyżka płynności wynosi obecnie około 80 mld zł. Kolejna optymalizacja kosztów będzie prowadziła do rewizji płynności w wielu bankach i prawdopodobnie do zmniejszenia nadpłynności. Po 2008 r. nadpłynność sektora bankowego wzrosła. Rynek międzybankowy bardzo ograniczył swoją aktywność. Pozyskanie pasywów do finansowania działalności kredytowej z rynku międzybankowego przestało być możliwe.

W związku z tym w Polsce każdy bank zbudował nadwyżkę pasywów opartą na pasywach klientów. Nadwyżka jest na tyle duża, że umożliwia w zasadzie funkcjonowania bez transakcji na rynku międzybankowym. Biorąc pod uwagę fakt, że są one także objęte podatkiem, to wielkość obrotów w tym zakresie powinna się zmniejszyć. Obecnie na rynku międzybankowym dokonuje się transakcji na ok. 3 mld zł dziennie. Wszystko wskazuje na to, że ten wolumen zostanie zredukowany do absolutnego minimum. O ile lokowanie nadwyżek banków spółdzielczych w banku zrzeszającym pozostanie poza oddziaływaniem podatku bankowego, to redystrybucja środków banku zrzeszającego do banków spółdzielczych będzie już bardziej problematyczna, bowiem co do zasady nie jest on zwolniony z podatku od aktywów bankowych. Jeżeli lokowanie nadwyżek zrzeszenia w bankach spółdzielczych przez bank zrzeszający zostanie przez podatek ograniczone, to zrzeszenie będzie musiało wytworzyć inny mechanizm redystrybucji płynności. Ale póki banki spółdzielcze nie są zainteresowane pożyczaniem wzajemnym wewnątrz zrzeszenia, to ten problem pewnie przez jakiś czas zostanie otwarty. Natomiast w przyszłości jego rozwiązanie będzie kolejnym elementem poprawy efektywności zarządzania płynnością sektora spółdzielczego.

Na rynku pieniężnym wytworzył się już wyraźnie większy popyt na krótkoterminowe papiery skarbowe. To oznacza, że Ministerstwo Finansów będzie miało większą szansę finansować dług Skarbu Państwa dzięki krajowym zasobom oszczędności. Również znaczenie instrumentów skarbowych będzie większe w redystrybucji płynności. Tym samym może zostać reaktywowany rynek bonów skarbowych. Jeżeli papiery skarbowe wypełnią większą cześć aktywów banków, a taka preferencja wynika z ustawy o podatku bankowym, to spadnie zapotrzebowanie na bony pieniężne i operacje sterylizujące nadpłynność prowadzone przez NBP. W tym kontekście banki spółdzielcze, które korzystały z inwestycji w bony pieniężne banku centralnego również powinny przygotować się w większym stopniu do prowadzenia transakcji na papierach skarbowych.

Transakcje sprzedaży papierów i odroczonego zakupu

Dotychczas polski system bankowy żył w komforcie nadpłynności. Jednakże nadpłynność generuje dodatkowe koszty. Nadpłynność, którą banki dysponują nie jest zjawiskiem krótkoterminowym. Występowała przed 2008 r. A w okresie późniejszym jeszcze zaczęła narastać. Koszt pasywów, które są relokowane w NBP w operacjach otwartego rynku trudno przypisać do segmentu pasywów najtańszych. Na pewno nie jest to koszt rachunków bieżących i lokat jednodniowych. Bardziej należałoby wskazać, że są to pasywa długoterminowe. Dane NBP wskazują, że koszt rynkowy takich środków to nawet 60-70 bp powyżej stopy referencyjnej. Przy takim koszcie i wolumenie ekonomiczny koszt nadpłynności, który ponoszą banki, można szacować na poziomie około 0,5 mld zł. Banki, wraz z redukcją nadpłynności i poszukiwania dodatkowych źródeł sfinansowania ubytków w wynikach odsetkowych, prawdopodobnie rozwiną transakcje sprzedaży papierów i odroczonego zakupu (ang. Sell Buy Back - SBB). Jest to tym bardziej wskazane, bowiem instytucje finansowe Europy Zachodniej, pomimo wieloletniej niedopłynności, dzięki transakcjom SBB1 sprawnie mogły regulować swoją pozycję. W Polsce motywacja do tego typu transakcji dotychczas była niewielka. Aby zredukować koszty zarządzania płynnością i dokonać kompensacji kosztów obrotu depozytowego na rynku międzybankowym, tego typu transakcje staną się koniecznością. Operacje oparte na sprzedaży i terminowym odkupie papierów dłużnych mogą przydać się w poprawie efektywności zarządzania płynnością w relacji banki zrzeszające - banki spółdzielcze oraz w systemie IPS.

Jest jeszcze jeden efekt podatku bankowego, który zarówno banki spółdzielcze, jak i banki komercyjne prawdopodobnie odczują bardzo mocno. W związku z opodatkowaniem aktywów wynikających z transakcji lokacyjnych rynku międzybankowego ulegnie zaburzeniu informacja o cenie pieniądza międzybankowego. A chyba nikomu z bankowców przypominać nie trzeba, że koszt pieniądza międzybankowego jest podstawą ustalenia stóp referencyjnych WIBOR i WIBID.

Dotychczas rynek międzybankowy był spójny i ceny, które były na nim obserwowane nie wykazywały dużych odchyleń. Przy stopie referencyjnej NBP na poziomie 1,50% p.a., ceny na rynku międzybankowym wahają się w przedziale 1,40-1,70% p.a. W zasadzie zróżnicowanie ceny jest większe ze względu na termin transakcji niż na to, z kim transakcja jest zawierana. Po wprowadzeniu podatku zróżnicowanie cen na rynku niezabezpieczonych depozytów międzybankowych wzrośnie. Dotychczasowa rozpiętość cen była rzędu 30 bp, oznaczało to, że po około 1,40% p.a. banki są skłonne przyjąć środki, a po 1,70% p.a. są w stanie ulokować własne środki w innym banku. Dotychczasowa logika ulegnie zmianie. Bank, podając ceny do transakcji z innym bankiem (a standardem jest podawanie cen zarówno na ulokowanie, jak i pożyczenie środków) przede wszystkim będzie musiał uwzględnić, czy transakcja jest objęta podatkiem, czy nie. W związku z tym bank, który nie podlega podatkowi może bazować na dotychczasowych cenach. Jednakże bank płacący podatek, aby zachować ekonomikę funkcjonowania i zakładając racjonalność ekonomiczną, będzie podawał ceny, po jakich jest skłonny pożyczyć innemu o około 40 bp powyżej dotychczasowych poziomów. Z pozoru jest to efekt niegroźny, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że w większości banki, które uczestniczą w ustalaniu stopy referencyjnej WIBOR są objęte podatkiem bankowym, to koszt podatku powinny uwzględnić w podawanych cenach transakcyjnych. To oznacza, że jeżeli takie ceny będą podawane do ustalenia stóp referencyjnych WIBOR i WIBID, poziom tych stawek ulegnie zmianie. Banki, które używają stóp referencyjnych WIBOR mogą oczekiwać "automatycznej" indeksacji aktywów. Banki spółdzielcze, w których punktem odniesienia są stopy stałe lub ustalane w inny sposób niż WIBOR, będą musiały przeprowadzić proces dostosowania stóp. Jednak ta operacja w odniesieniu do transakcji istniejących przed wejściem w życie ustawy może być kwestionowana (art. 14).

Schylą się po 400 mln zł?

Ustawa o podatku bankowym przyniesie wiele istotnych zmian dla całego sektora. Najbardziej materialne są oczywiście koszty i ubytek w rachunku wyników, zmniejszenie możliwości tworzenia bazy kapitałowej. Drugą grupą jest zmiana instrumentarium do zarządzania płynnością oraz przebudowa bilansów. Trzecią kategorią jest zmiana w stopach referencyjnych WIBOR i WIBID, jak również innych stóp rynkowych (kredytowych, depozytowych).

Przebudowa, która czeka sektor bankowy jest niewątpliwie zagrożeniem dla banków komercyjnych. Paradoksalnie podatek bankowy jest szansą dla banków spółdzielczych! Jest to coś bardzo rzadkiego w ostatnim dziesięcioleciu. Przez ostatnie lata w zasadzie każda regulacja wprowadzała coraz większe koszty funkcjonowania sektora spółdzielczego, stwarzała trudności. Teraz ustawa daje szansę na zarobek!

Ile banki spółdzielcze mogą zarobić na ustawie? Najprostszy sposób kalkulacji to stopa podatku odniesiona do aktywów. Pobieżne szacunki wskazują, że jest to około 400 mln zł rocznie.

Kwota ogromna. Biorąc pod uwagę, że dotychczasowe wyniki banków spółdzielczych (nie licząc zdarzeń nadzwyczajnych) oscylują na poziomie 700 mln zł. Uzysk, który może być osiągnięty to ponad 50% więcej niż wynik obecny. Oczywiście w tym momencie wielu sceptycznych prezesów banków spółdzielczych może powiedzieć, że to niemożliwe, że to kalkulacje nierealne. Sceptycy mogą powiedzieć, że autor nie zna się na bankowości... Sceptykom mogę odpowiedzieć, że powyższe kalkulacje wynikają z działania prawa popytu i podaży i modelu ceny równowagi, który studenci ekonomii poznają na pierwszym roku studiów. Dotychczas te prawa całkiem nieźle w praktyce funkcjonowały. Jeżeli są jakieś inne prawa ekonomii, których nie zauważyłem lub nie doceniałem w przypadku podatku bankowego podejmę otwartą dyskusję na argumenty.

Całe szczęście Sejm, przyjmując ustawę, nie zadekretował zablokowania prawa popytu i podaży. Bazując na zasadach racjonalności ekonomicznej klientów i banków spółdzielczych i komercyjnych, można spróbować oszacować potencjalny zysk. Z podstawowego wykładu mikroekonomii można dowiedzieć się, że zmiana cen kredytu i depozytów wywołana podatkiem dla banków objętych nim oznacza koszt. Natomiast dla banków, które są zwolnione jest to szansa na większy zysk. Jednakże, aby zysk potencjalny skonwertować w realne liczby na rachunku wyników, trzeba wiedzieć, jakie działania należy podjąć i konsekwentnie je zrealizować. W tym przypadku warunkiem osiągnięcia zysku nie jest konieczność współdziałania banków spółdzielczych, lecz wykorzystanie praw ekonomii. Prawdopodobnie z końcem 2016 r. nastąpi większe zróżnicowanie w wynikach banków spółdzielczych. To będzie test, który z banków spółdzielczych skorzystał z nadarzającej się szansy.


Przypis

1 Transakcje SBB są rodzajem szerszej grupy transakcji określanych jako REPO. Transakcje REPO sprowadzają się ekonomicznie do czasowego udzielenia środków w zamian za zabezpieczenie udzielone na papierach wartościowych. Ze względu na brak lub niskie opodatkowanie aktywów bankowych w innych krajach transakcje REPO zawiera się w sposób klasyczny - z odzwierciedleniem na bilansie. Jednakże klasyczne transakcje REPO powodują efekt dźwigni bilansowej. Wobec tego, że w Polsce podatek bankowy będzie generował obciążenia podatkowe klasycznych transakcji REPO powinny być stosowane transakcje SBB nie zwiększające sumy bilansowej

 

Udostępnij artykuł: