Opinie: Polityczne „Anno Domini 2017/18”

BANK 2018/01

Rok temu o tej porze obawialiśmy się fali politycznego populizmu, która mogła dać o sobie znać zwłaszcza w Europie, ale i też w wydaniu Donalda Trumpa. Tymczasem rok 2017 można uznać za relatywnie udany. To przypadek, czy też przysłowiowa cisza przed burzą?

Rok temu o tej porze obawialiśmy się fali politycznego populizmu, która mogła dać o sobie znać zwłaszcza w Europie, ale i też w wydaniu Donalda Trumpa. Tymczasem rok 2017 można uznać za relatywnie udany. To przypadek, czy też przysłowiowa cisza przed burzą?

Marek Rogalskiimage Autor jest głównym analitykiem walutowym w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska S.A. Tekst wyraża wyłącznie jego prywatne opinie.

Na początku podsumujmy krótko mijający rok w międzynarodowej polityce. Sprytny wybieg premiera Marka Rutte w Holandii, który pozwolił mu na krótko, ale skutecznie zaskarbić przychylność bardziej radykalnych wyborców w marcowych wyborach parlamentarnych, a potem zaskakująca fala popularności Emmanuela Macrona we Francji – te dwa fakty zatrzymały pochód populistów w Europie w mijającym roku. Wprawdzie po jesiennych wyborach parlamentarnych w Austrii zawiązała się koalicja rządowa, która może mocniej skręcić w prawo, to jednak rynki aż tak się tym nie przejęły. Nowy rząd zapowiedział już, że zajmie się problemami na własnym podwórku i nie zamierza kłócić się z Brukselą. Zresztą ta w międzyczasie nieco zmieniła swoje podejście w temacie narzucania wizji polityki imigracyjnej, po tym jak wzbudziła ona nadmierne kontrowersje wśród krajów członkowskich UE.

Wybory parlamentarne odbyły się też w Niemczech i zarysowała się w nich niebezpieczna tendencja do wytracania poparcia przez dwa główne bloki (chadeków i socjaldemokratów). Nieudany eksperyment z próbą zawiązania tzw. koalicji jamajskiej pokazał, że niegdysiejsi polityczni przeciwnicy są raczej na siebie skazani w długim terminie. Z kolei na froncie relacji Wielkiej Brytanii z Unią Europejską na ostatnią chwilę udało się wypracować „względny kompromis” pozwalający przejść do drugiej fazy rozmów dotyczących Brexitu, chociaż mijający rok nie był najlepszy dla premier Theresy May, gdyż doszło do wyraźnego osłabienia jej pozycji politycznej.

Jeśli chodzi o kraje południowej Europy, to mieliśmy spokój we Włoszech – wybory parlamentarne odbędą się w planowym terminie na wiosnę 2018 r. – ale dała za to o sobie znać Hiszpania. Próba secesji Katalonii odbiła się szerokim echem w całej UE i problem ten został tylko chwilowo złagodzony, gdyż grudniowe wybory do regionalnego parlamentu pokazały, że obywatele chcą historycznych zmian. Na globalnej scenie Donald Trump wprawdzie przekreślił powodzenie projektów TTIP oraz TTP, które w założeniu mały zbudować nowe, potężne obszary o wolnym handlu, głównie będące przeciwwagą dla rosnących w siłę Chin, ale istniejąca już od dawna NAFTA pozostała – zapowiedziano tylko renegocjację traktatu, ale prace nad tym przedłużyły się na przyszły rok. Na amerykańskim podwórku było widać postępujący spadek popularności prezydenta, oraz Partii Republikańskiej – w końcu roku udało mu się przeforsować kluczową reformę podatków, ale sondaże pokazują, że większość Amerykanów nie jest z niej zadowolona. Na wizerunku prezydenta USA zaciążył też wątek wpływu Rosjan na kampanię prezydencką w 2016 r.

Jakie tendencje mogą zarysować się w nadchodzących miesiącach?

Europa. Po raz pierwszy w historii Niemcy mogą mieć rząd mniejszościowy, gdyż postulaty socjaldemokratów dotyczące polityki zagranicznej mogą okazać się zbyt trudne do zaakceptowania. Z kolei zaplanowane na wiosnę wybory parlamentarne we Włoszech mogą wskazać na pat i również scenariusz rządu mniejszościowego socjaldemokratów. Tymczasem przeciągające się negocjacje w sprawie statusu Katalonii mogą nasilać niepewność co do utrzymania jedności Hiszpanii i negatywnie wpływać na dynamikę inwestycji w tym kraju. Mimo sporych obaw dotyczących pozycji rządu premier Theresy May, druga faza negocjacji dotyczących Brexitu obejdzie się bez większych wstrząsów – opozycyjna Partia Pracy nie będzie zainteresowana wcześniejszym przejęciem władzy w wyniku przedterminowych wyborów.

Stany Zjednoczone. Negocjacje dotyczące zmian w traktacie NAFTA nie zakończą się w najbliższym roku ze względu na możliwą zmianę opcji politycznej w Meksyku, a także obawy dotyczące rzeczywistego politycznego kosztu tej decyzji dla Republikanów, którzy będą zdeterminowani utrzymać Kongres w listopadowych wyborach, ale ostatecznie to im się nie uda. Prezydent Trump, aby odwrócić uwagę obywateli od niekorzystnych dla siebie tendencji politycznych w kraju, będzie próbował inicjować zagraniczne tematy – dyplomatyczne relacje z Koreą Północną sięgną zenitu i dojdzie do „nieumyślnej” prowokacji, oba kraje staną na krawędzi wojny, do której ostatecznie nie dojdzie za sprawą międzynarodowych negocjacji ze strony… Rosji i Chin.

Ile z powyższych rozważań się sprawdzi? To zobaczymy już za … 12 miesięcy.

Udostępnij artykuł: