Opinie: Polityka znów wchodzi na rynkowe salony?

BANK 2017/09

Inwestorzy niczego tak się nie boją, jak nagłych zmian i ich nieprzewidywalności. Zwłaszcza ci z grubszym portfelem, którzy odpowiadają za nie swoje, tylko klientów pieniądze. Tak zwane ­„risk-on” i „risk-off” to nie tylko określenia większej lub mniejszej akceptacji inwestycyjnego ryzyka w danym momencie, co swoją drogą nieraz odbywa się dość stadnie i nie zawsze efektywnie. Można przypisać im wiele emocji, choć kluczowe zawsze pozostaną dwie – chciwość i strach.

Inwestorzy niczego tak się nie boją, jak nagłych zmian i ich nieprzewidywalności. Zwłaszcza ci z grubszym portfelem, którzy odpowiadają za nie swoje, tylko klientów pieniądze. Tak zwane ­„risk-on” i „risk-off” to nie tylko określenia większej lub mniejszej akceptacji inwestycyjnego ryzyka w danym momencie, co swoją drogą nieraz odbywa się dość stadnie i nie zawsze efektywnie. Można przypisać im wiele emocji, choć kluczowe zawsze pozostaną dwie – chciwość i strach.

Marek Rogalski

Gdybyśmy chcieli opisać kompletnemu laikowi, jak działają na co dzień rynki finansowe, musielibyśmy narysować obraz wielkiej machiny z mnóstwem różnych trybików, które mają swoje określone i bardzo ważne funkcje. Gdy jeden z elementów zaczyna szwankować, problemy od razu są zauważalne, także w innych obszarach. Z małych problemów, często powstają wielkie kryzysy. Dlaczego? Bo większość bagatelizuje te „drobne usterki”, uznając, że nie mają one aż takiego znaczenia. I teoretycznie ma rację, ale za którymś razem konstrukcja zaczyna się rozsypywać. Wniosek z tego jest prosty – kryzysy na rynkach powstają wtedy, kiedy dane scenariusze nie są wcześniej zdyskontowane.

Inwestorzy lubią wybiegać w przyszłość, chcą o niej rozmawiać i spekulować. Nie jest do końca prawdą, że działają zero-jedynkowo, skupiając się tylko na teraźniejszości i nie rozważając przyszłości. Psychologia rynkowa musi iść w ślad za realiami – załóżmy, że dostrzegamy w pewnym obszarze wyraźne przewartościowanie, klasyczną bańkę spekulacyjną i zaczynamy grać na załamanie rynku. Problem w tym, że nikt nie jest w stanie określić, kiedy ono może nastąpić. Jeśli mamy szczęście, zobaczymy je w ciągu kilku tygodni, ale bywa tak, że i paru lat. Wtedy jednak będziemy mogli temu kibicować, ale nie pieniędzmi, które wcześniej stracimy. Reputację też. Ta życiowa historia dobrze tłumaczy, dlaczego bańki spekulacyjne puchną nawet wtedy, kiedy coraz więcej o nich się mówi. Bo moment rynkowego załamania jest dość trudny do przewidzenia, nawet dla najlepszych rynkowych guru. Chyba że przyjmiemy założenie, że owi „guru” zostali nimi ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: