Opinie zawieszone w sieci: czerwiec 2013

NBS 2013/06

KOSMICZNY DŁUG - Na koniec 2012 r. dług publiczny wyniósł 840,5 mld zł, co - według wstępnych szacunków - stanowiło 52,7 proc. PKB - podało Ministerstwo Finansów. To pierwszy spadek relacji długu do PKB od 2007 r.

KOSMICZNY DŁUG - Na koniec 2012 r. dług publiczny wyniósł 840,5 mld zł, co - według wstępnych szacunków - stanowiło 52,7 proc. PKB - podało Ministerstwo Finansów. To pierwszy spadek relacji długu do PKB od 2007 r.

– Spadek długu publicznego to są mrzonki. Po pierwsze dane Komisji Europejskiej mówią, że dług stanowi prawie 56 proc. Po drugie minister Rostowski ukrywa znaczną część długu publicznego.

To już jest w tej chwili kwota rzędu 60-80 mld zł. (…) Blisko 70 mld zł to są kredyty dzisiaj zagrożone i utracone. To pokazuje skalę niebezpieczeństw. Właściwie można powiedzieć, że to już jest 10 proc. całości zadłużenia w bankach. Jest niesłychanie gwałtowny przyrost długu w formie obligacji. To są już kwoty idące w setki miliardów złotych. (…)

Mamy ponad bilion złotych długu zagranicznego! Same banki są zadłużone w centralach zagranicznych na blisko 200 mld zł, przedsiębiorstwa na blisko 460 mld zł, nie mówiąc o rządzie i samorządach gdzie te długi są bliskie 500 mld zł. Przypomnijmy też, że Polacy, którzy mają kredyty hipoteczne we franku szwajcarskim są zadłużeni na blisko 170 mld zł. To jest absolutnie już w tej chwili kosmiczny dług. Dług zagraniczny przekraczający bilion złotych, dług publiczny również przekraczający według moich wyliczeń bilion. Pan minister może wpisać dowolne rzeczy do swojej statystyki, papier jest cierpliwy. To ma jednak niewiele wspólnego z rzeczywistością. (…) Roczne tylko odsetki kosztów zadłużenia to jest 43 mld zł. Właściwie wszystkie podatki, jakie płacą Polacy w ramach PIT-u, idą natychmiast na spłatę odsetek. To pokazuje skalę gigantycznego zadłużenia.

Niezależna.pl
Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK w rozmowie z Markiem Nowickim:

MYŚLICIEL SIEDZI NA SEDESIE

Recesja była głęboka. Zwykle im głębsze tąpnięcie, tym silniejsze odbicie. Tym razem jest inaczej. Odbudowa rynku pracy idzie jak krew z nosa. Ta cherlawość rynku pracy rzecz jasna przekłada się na nastroje społeczne, popyt konsumpcyjny, na politykę, komplikuje zmagania z deficytem budżetowym i batalię o zmniejszenie poziomu długu. Bank centralny zapowiada, że nie odstąpi od zalewu rynku tanim pieniądzem tak długo, jak długo stopa bezrobocia nie spadnie poniżej 6,5 proc. Mnożą się hipotezy dlaczego ten cykl koniunkturalny tak bardzo swym kształtem odbiega od przeszłości.

Clayton Christiansen, profesor Harvard Business School uważany za czołowego eksperta w dziedzinie innowacji i wzrostu, uważa, że słabość na rynku pracy wynika ze zmian w naturze dominujących dziś innowacji. (…) Bije się w piersi, mówiąc: uczymy studentów jak maksymalizować stopę zwrotu z kapitału, a to zachęca do inwestycji, które szybko się zwracają. I rekomenduje, aby rządy zachęcały przy pomocy bodźców podatkowych i innymi sposobami, do innowacji tworzących miejsca pracy. Elegancką ideę, nie będzie jednak łatwo przełożyć na realia. (…)

Na okładce londyńskiego The Economist w połowie stycznia myśliciel August Rodin siedzi na nowoczesnym sedesie. W chmurce nad jego głową unosi się filozoficzne pytanie: Czy kiedykolwiek jeszcze wymyślimy coś równie pożytecznego? (…) Christensen ma rację, gdy dziwi się, że arcytani kredyt nie zachęca do inwestowania. Ale skoro tak się dzieje, to wątpliwe, by obniżka jego ceny o kolejne 0,5 proc. zmieniła zachowanie prywatnych inwestorów. Tymczasem rządy wielu bogatych krajów mogą pożyczać niemal za darmo. Realne stopy procentowe obligacji rządu USA – czyli stopy nominalne pomniejszone o stopę inflacji – są ujemne. Jeszcze niższe są koszty obligacji rządu Niemiec i Japonii. Stąd idea, aby zamiast dusić dalej stopy procentowe, zalewając rynek tanim pieniądzem, rządy, które cieszą się wysoką wiarygodnością – zasłużenie bądź niezasłużenie – i z tego powodu mogą pożyczać tanio, pożyczały więcej, a nie mniej, nie tylko po to, aby stymulować wzrost, ale także, aby poprawiać swą przyszłą sytuację. W Ameryce sypią się mosty. Remontów wymagają drogi i tamy. Kiedyś i tak trzeba będzie się do nich zabrać. Dlaczego nie zrobić tego dziś, gdy kapitał jest tak tani?

Studio Opinii.pl
Andrzej Lubowski, korespondent w USA

SAMORZĄD NIE DLA JANOSIKA

– Nadszedł czas na przeprowadzenie całościowej korekty systemowej w obszarze finansów samorządowych. ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: