Ostatnia prosta do posiedzenia Fed

Komentarze ekspertów

Bieżący tydzień rozpoczynamy z mocniejszym dolarem i słabszym złotym, po tym jak podczas piątkowej sesji para EURUSD notowana była przy 1,103 utrzymując okolice poziomów, do których pchnęła ją rozczarowująca inwestorów grudniowa skala luzowania monetarnego przez EBC. Złoty staje się coraz słabszy, w poniedziałek w nocy na parze EURPLN testował już opór na 4,37.

Głównym powodem deprecjacji naszej waluty pozostają oczekiwania na podwyżkę stóp w USA (posiedzenie FOMC odbędzie się w dniach 15-16 grudnia), a piątkowe dane o sprzedaży detalicznej w USA ze wzrostem dynamiki o 0,2% m/m ogółem i 0,4% m/m z wyłączeniem sprzedaży samochodów jeszcze mocniej je nasiliły. Złotego wciąż też osłabiają obawy o kondycję chińskiej gospodarki. Po publikacji ostatnich danych gospodarczych nie widać szans na szybkie odbicie pomimo wprowadzonych przez tamtejszy rząd programów naprawczych i stosowanych bodźców wsparcia rozwoju Chin. Podczas piątkowej sesji juan tracił wobec dolara pół procent, po tym jak chińskie władze ustaliły środek zakresu oficjalnego kursu krajowego na najniższym poziomie od ponad czterech lat. W ciągu nieco ponad tygodnia juan osłabił się już o 2%, co daje silny ruch, biorąc pod uwagę wąskie zakresy kursu ustalane przez Bank Chin i może być dowodem na to, że Pekin przymierza się do mocnej dewaluacji rodzimej waluty. Niewykluczone, że zmiany te mogły zostać wywołane zgodą na włączenie juana do koszyka walut rezerwowych MFW, co nastąpiło 30 listopada tego roku. Na rynku krajowym daje się też odczuć powolną presję, jaką na naszą walutę zaczyna wywierać niepewność odnośnie kształtu polityki monetarnej i fiskalnej polskiego rządu. Tracąca giełda i spadki cen polskich obligacji dodatkowo deprecjonują złotego.

W tym tygodniu najważniejszy dla rynków finansowych będzie Fed. Wydaje się, że podwyżka stóp w Stanach Zjednoczonych jest przesądzona (FedWatch daje pokazuje ponad 80% prawdopodobieństwo zmian w polityce monetarnej w USA). Prezes J. Yellen wyraźnie ostatnio wskazywała, że dane makro, które pojawiły się od ostatniego posiedzenia FOMC w październiku, potwierdzają, że wzrost gospodarczy USA prawdopodobnie będzie dostateczny przez najbliższy rok lub dwa, aby stymulować dalszą poprawę na rynku pracy. Podkreśliła przy tym, że utrzymywanie stóp na obecnym niemal zerowym poziomie, grozi podejmowaniem “nadmiernego ryzyka” przez inwestorów, w przyszłości mogłoby wymuszać na banku centralnym “gwałtowne” zacieśnianie polityki pieniężnej.

Tak jak już wielokrotnie sugerowaliśmy środowa decyzja FOMC może jeszcze nieco osłabić złotego, ale już towarzyszący posiedzeniu Fed komentarz prezes J. Yellen powinien ograniczać, jeśli nie odwrócić sytuację na eurozłotym. Zakładamy bowiem, że będzie on wyważony, wskazujący na brak pośpiechu w procesie normalizacji polityki monetarnej w USA.

Tymczasem, w mijającym tygodniu umocniły się bazowe rynki długu. 10-letni UST zakończył piątek poniżej 2,20%. Niemiecki odpowiednik spadł do poziomu 0,55%. Nastąpiło więc rozprzężenie między rynkami bazowymi, a krajowym rynkiem długu, który ewidentnie jest pod presją lokalnej polityki, a właściwie jej przewidywanych skutków.

Na krajowym rynku stopy procentowej ub. tydzień kończyliśmy bowiem znaczącymi wzrostami rentowności we wszystkich sektorach krzywej. Długi koniec po części plasuje się pod środowe decyzje Fedu, jednak dla rynku kluczowe jest też zamieszanie związane z korektą budżetu. Przewidywane luzowanie reguł fiskalnych państwa dodatkowo motywuje inwestorów do sprzedaży polskich aktywów. Perspektywa większych podaży obligacji przekłada się w efekcie na wypychanie krzywej na wyższe poziomy. W piątek obligacje 10-letnie notowane były z rentownością 3,17%, środek krzywej zbliżył się do 2,50%, a sektor 2-letni notowany był powyżej 1,80%. Krzywa IRS przesunęła się w ub. tygodniu w górę o 10-20 pb a obligacyjna o 16-33 pb. Kontrakty FRA 9X12 oraz 12×15 są notowane wyżej o 10 pb w stosunku do początku tygodnia.

Wyznaczając pod koniec września poziomy dla rynku stopy procentowej na koniec roku, wzięliśmy pod uwagę wiele przesłanek, między innymi: Fed, EBC, rynki EM oraz lokalną politykę. Dzisiaj możemy powiedzieć, że nasze prognozy były trafione, choć satysfakcja ta ma raczej gorzki smak. Negatywny obraz rynku stopy procentowej nie jest zresztą odosobniony. Zarówno waluta jak i realna gospodarka zobrazowana przez indeks WIG zdają się mówić tym samym językiem.

Joanna Bachert,
Marta Dziedzicka,
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: