Oszczędności motorem wzrostu i gwarancją godziwej starości

Tylko u nas

Ostatnia część spotkania koordynatorów i wykładowców programu Nowoczesne Zarządzanie Biznesem poświęcona była oszczędzaniu.

Po co tak naprawdę są nam oszczędności? W jaki sposób sprawić, by było ich jak najwięcej? Od tych pytań rozpoczął prezentację Marek Radzikowski, doradca zarządu Związku Banków Polskich. – Jeśli weźmiemy pod uwagę okres 20-letni, od 1995 do 2014 r. i popatrzymy na stopę oszczędności w relacji do PKB w tym okresie w różnych krajach świata, zauważyć możemy ogromne zróżnicowanie – mamy kilka krajów, w których wskaźnik ten wynosi 12-13 proc., wynik 15-25 proc. osiągnęła chyba największa liczba państw, i kilka od 25 do 35 proc. Ale są też dwa mające powyżej 45 proc. PKB, dosyć odległe – zauważył.

Skąd bierze się owo rozwarstwienie? Dlaczego niektóre kraje mają niski poziom oszczędności, a inne wysoki? I wreszcie – czy stopa oszczędności ma wpływ na rozwój kraju? – Widoczna jest korelacja pomiędzy stopą inwestycji a stopą oszczędności. Małym oszczędnościom towarzyszą niskie inwestycje, wysokim -duże, jednak i tu występuje coraz większe zróżnicowanie – ocenił Marek Radzikowski.

150311.ogolne.01.600x400

Wśród krajów wykazujących najwyższy poziom oszczędności i inwestycji są tzw. tygrysy azjatyckie. Niestety, Polska znajduje się zdecydowanie bliżej drugiego końca tego układu. -Jesteśmy wśród krajów o najniższych oszczędnościach i o najniższych inwestycjach. Zaledwie kilka państw ma niższe oszczędności i inwestycje niż Polska. W naszym regionie jedynie Litwa i Bułgaria mają niższe oszczędności niż my – zaznaczył ekspert ZBP. Jak to wygląda w przełożeniu na liczby? – Oszczędności na poziomie 17,6, a inwestycje 21,4 proc. w ostatnich 20 latach. Taki wynik możliwy jest dzięki napływowi środków z zagranicy – szacował Radzikowski. – Kraje rozwijające się na tym bazują, ale kapitał portfelowy jest niestabilny. Dlatego warto opierać inwestycje na oszczędnościach krajowych, w miarę możliwości ograniczać napływ środków z zagranicy, które finansowałyby inwestycje.

Oszczędzanie jest koniecznością

Głównym punktem ostatniej części spotkania była debata “Oszczędności motorem wzrostu i gwarancją godziwej starości. Co Polacy wiedzą o swoich finansach, a co powinni wiedzieć”, prowadzona przez redaktora naczelnego czasopisma Nowoczesne Zarządzanie Biznesem i portalu aleBank.pl, Macieja Małka. W panelu wzięli udział: Zbigniew Derdziuk – prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Krzysztof Pietraszkiewicz – prezes Związku Banków Polskich, Małgorzata Rusewicz – prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, Paweł Tamborski – prezes zarządu Giełdy Papierów Wartościowych oraz prof. dr hab. Małgorzata Zaleska – członek zarządu Narodowego Banku Polskiego.

– Czy zachęcanie do oszczędzania – nie tylko na cele emerytalne, bo również mieszkaniowe, zdrowotne, edukacyjne – jest w ogóle potrzebne? Jeżeli tak, to czy jest celowe? W świetle badań, które zaprezentował Bank Światowy nie jest z tym najlepiej – z takim pytaniem moderator debaty zwrócił się do prezesa ZUS, Zbigniewa Derdziuka.

– Czy oszczędzanie jest potrzebne? Ono jest konieczne – stwierdził prezes ZUS. – Młodzi ludzie muszą myśleć o swojej przyszłości. W Polsce można zdać maturę i nie dowiedzieć się, jak działa system emerytalny. A tylko 11 proc. PKB idzie na świadczenia emerytalne – dodał.

– Czy warto o tym mówić i zachęcać Polaków do oszczędzania? Tak – bo oszczędności to są inwestycje. Jak są inwestycje, to można i giełdę rozruszać, i gospodarkę, budować infrastrukturę, inwestować w edukację – czyli oszczędzanie to jest nasza zapobiegliwość o przyszłość. Należy ją rozumieć w dwóch wymiarach: indywidualnym, żeby każdy mógł myśleć o swojej przyszłości emerytalnej. Ale też muszą być mechanizmy solidarnościowe oszczędzania – to rola państwa. I to jest dużo większe wyzwanie, bo należy myśleć o scenariuszu, kiedy państwo nie żyje ponad miarę, czyli na kredyt, a z nadwyżki. Marzylibyśmy, żeby Polska nie miała deficytu budżetowego, żeby ZUS nie miał niedoborów. Tak niestety nie jest – więc musimy różne środki przeznaczyć na racjonalne działania – ocenił szef Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

– Jak w warunkach niskich stóp procentowych pomnażać długoterminowe aktywa z myślą także o oszczędzaniu na cele edukacyjne, zdrowotne, mieszkaniowe i emerytalne? – takie pytanie Maciej Małek zadał Małgorzacie Zaleskiej. Przypomniał przy tym mało pokrzepiające wyniki najnowszego badania Deutsche Banku na temat inwestowania. – Wiedza studentów kierunków ekonomicznych na temat i potrzeby, i mechanizmów inwestowania jest, mówiąc najłagodniej, niewystarczająca – podkreślił moderator.

– Chciałabym, żebyśmy na kwestię niskich stóp procentowych popatrzyli wielowątkowo – powiedziała przedstawicielka banku centralnego. – Z pewnością, obniżenie stóp procentowych to dobra wiadomość dla kredytobiorców. Jest to zarazem gorsza wiadomość dla osób mających oszczędności. W Polsce jeszcze nie zdążyła się – z uwagi na uwarunkowania historyczne – wykształcić klasa wyższa, bogatsza, z długoletnimi tradycjami, gdzie majątki są przekazywanie z pokolenia na pokolenie – dodała Małgorzata Zaleska.

150311.zaleska.01.600x400

Czy wiedza polskiego społeczeństwa na temat finansów i ekonomii jest wystarczająca? – Ona poprawia się, ale nie jest wystarczająca. Skoro są tacy, którzy uważają, że można uzyskać ponadprzeciętne korzyści bez ponadprzeciętnego ryzyka, to znaczy, że edukacja nie jest na odpowiednim poziomie. Jeśli niektórzy sądzą, że można się bez konsekwencji zadłużać, to nie jest to wiedza wystarczająca. Z drugiej strony, społeczeństwa są często przekonywane, żeby żyć ponad stan – stwierdziła reprezentantka Narodowego Banku Polskiego.

Co należy robić, by szerzyć tę wiedzę? – Uważam, że edukować powinno się od najmłodszych lat. Warto oszczędzać i mówić o tym coraz więcej. Cały czas wiele mówi się o kredycie i finansowaniu różnych potrzeb – natomiast o kwestii oszczędzania wciąż za mało – oceniła Małgorzata Zaleska.

Jak stworzyć realne przesłanki do dalszego zasilania kapitałami towarzystw emerytalnych, które nie chcą zastępować ZUS, ponieważ mają inną rolę do spełnienia w tym systemie? Na to pytanie, postawione przez moderatora, odpowiedziała Małgorzata Rusewicz.

– Ten temat w kolejnych latach będzie zyskiwać na znaczeniu. Powinien też wzbudzać coraz większe zainteresowanie – choć z różnej perspektywy – zarówno wśród ubezpieczonych, jak i polityków. Po ostatnich zmianach warto zadbać o to, aby wzrosła świadomość obywateli w kwestii tego, w jaki sposób OFE zarządzają pieniędzmi na przyszłą emeryturę, i jak są one pomnażane – powiedziała prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

Co zmienić w systemie?

– Pytanie, przed którym stoimy, brzmi: co zrobić i w jaki sposób przeprowadzić zmiany, które by skłoniły wielu Polaków do większego oszczędzania – również na cele emerytalne. To jest ważne nie tylko z punktu widzenia ubezpieczonych, ale również rozwoju gospodarki i funduszu ubezpieczeń społecznych w kontekście zmian demograficznych – podkreśliła Małgorzata Rusewicz.

Konieczność promowania różnych form oszczędzania i inwestowania dostrzega również prezes Giełdy Papierów Wartościowych – Paweł Tamborski. – Dzisiaj, zgodnie z danymi NBP, tylko 3 proc. oszczędności gospodarstw domowych jest inwestowanych bezpośrednio w akcje. 11 proc. jest inwestowanych pośrednio, w ramach funduszy emerytalnych – pokazuje to stopień niewykorzystania potencjału, jaki ma rynek kapitałowy jako z jednej strony miejsce, gdzie można lokować swoje oszczędności, a z drugiej – mechanizm, który pozwala pompować kapitał do gospodarki – zauważył prezes GPW.

– Giełda ma ten walor, że spółki tam notowane są przejrzyste i podlegają określonym rygorom, co – przy odpowiedniej świadomości inwestorów – powinno stanowić zachętę do inwestowania – zauważył Maciej Małek. Prezes GPW w pełni zgodził się z tą tezą. – Mówimy o promowaniu oszczędzania, o edukacji, ale również władzom kraju powinno zależeć na rozwoju takiego segmentu, jak rynek kapitałowy, który promuje transparentność – wobec inwestorów, ale i wobec państwa. Promując rynek publiczny, promujemy zatem pewne zachowania podmiotów na nim – powiedział.

Dlaczego banki z osobna, w różnych wymiarach, ale przede wszystkim ZBP jako izba, angażuje się od lat w szeroko pojętą edukację ekonomiczną – i czy te inwestycje, gdybyśmy mieli je potraktować w charakterze stopy zwrotu z kapitału, możemy uznać za potrzebne i celowe? – Rozpoczynając dyskusję o oszczędzaniu, które ma być motorem postępu i dobrej starości, staraliśmy się nie zaklinać rzeczywistości – powiedział prezes Związku Banków Polskich, Krzysztof Pietraszkiewicz. – Myślę, że warto wrócić do sedna sprawy: jesteśmy państwem zdefiniowanym konstytucyjnie jako kraj społecznej gospodarki rynkowej – i moim zdaniem to coś znaczy – stwierdził. I zwrócił uwagę na solidarny charakter całego systemu długoterminowego oszczędzania na wybrane cele – w tym emerytalne.

– Dla mnie oszczędzanie, dodam: prorozwojowe oszczędzanie, to pewien element umowy społecznej. Bez zawarcia takiej umowy trudno będzie osiągnąć jakieś sukcesy w planowaniu i realizowaniu rozwoju gospodarczego kraju. To również odpowiedź na pytanie, ile budżet jest w stanie stworzyć miejsc pracy, ile jest w stanie pokryć wydatków na różne cele, jak jest w stanie zaspokajać nasze i naszych bliskich potrzeby, tak dziś, jak i w przyszłości. A ile tej odpowiedzialności musimy wziąć na siebie – powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz.

Jak zachęcać do oszczędzania

Innym pożądanym kierunkiem, w ocenie prezesa ZBP, byłoby uelastycznienie pewnych procedur – na przykład, żeby umożliwić osobom w wieku emerytalnym wykonywanie dotychczasowych prac w niepełnym wymiarze godzin. – To, czego mi brakuje od lat – to oferty od państwa społecznej gospodarki rynkowej, które mówi do tych, co posiadają pewne nadwyżki: rób sobie co chcesz, ale mnie, jako państwu – ze względów społecznych i gospodarczych – zależałoby na tym, żebyś rozważył ulokowanie części swoich zasobów w takiej czy innej formie – stwierdził prezes ZBP. – Państwo na dorobku musi dawać obywatelom sygnały: zależy nam na tym, żeby powstawały pewne zasoby. Czy jechać trzeci raz za granicę na urlop, czy może lepiej przeznaczyć część środków na to, żeby powstały nowe miejsca pracy lub nowe inwestycje?

– W różnych państwach stosowane są różne zachęty – wskazała Małgorzata Rusewicz. – Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że mimo istniejących zachęt Polacy nie decydują się w istotnym zakresie na długoterminowe oszczędzanie. Może – korzystając z doświadczeń zagranicznych – powinniśmy rozważyć wprowadzenie quasi-automatyczności zapisywania przez pracodawców do swego rodzaju programów emerytalnych wszystkich wchodzących na rynek pracy?

Jak wpisać długoterminowe oszczędzanie w strategię giełdy? Na to pytanie, postawione przez Macieja Małka, odpowiedział Paweł Tamborski. – Dzisiejsze ulgi podatkowe skierowane są do tych, którzy nie potrzebują tych ulg. Kluczem jest powszechność. Pytanie, w jaki sposób upowszechnić długoterminowe oszczędzanie? Jak zrobić, żeby ten system był nie tyle przymusowy co powszechny? Bez wsparcia pracodawcy, bez powszechności i być może pomocy państwa taki system długoterminowego oszczędzania może nie wypalić – ocenił prezes GPW.

– Nie ma zachęt do długoterminowego oszczędzania – podkreśliła Małgorzata Zaleska. – Zapewne dlatego gros depozytów w Polsce stanowią krótkoterminowe lokaty. Ludzie muszą wierzyć, że po pierwsze – warto oszczędzać, po drugie – jest to bezpieczne, po trzecie wreszcie – przyniesie korzyści – powiedziała przedstawicielka zarządu NBP.

Z kolei prezes ZUS Zbigniew Derdziuk podkreślił, że powszechne programy emerytalne powinny stać się standardem nie tylko w biznesie, ale i w instytucjach publicznych.

Prezes Związku Banków Polskich wskazał na inny aspekt związany z długoterminowym oszczędzaniem. – Korzystanie z finansowania zagranicznego rodzi ryzyko importu szoków transgranicznych – powiedział, wskazując na przypadek kredytów frankowych. Jedyną drogą do wyeliminowania, bądź minimalizacji, tego ryzyka jest zmiana struktury oszczędności Polaków. Rozwiązaniem, które – zdaniem Krzysztofa Pietraszkiewicza – mogłoby w większym stopniu stymulować oszczędzanie, byłoby zastosowanie – w miejsce ulg podatkowych – rocznych bonusów finansowych, wypłacanych ze środków publicznych.

Uczestnicy debaty zgodzili się co do tego, że analogiczne mechanizmy wsparcia powinny objąć wszystkie wskazane cele oszczędzania, a zatem – oprócz emerytalnego – również mieszkaniowy, oświatowy i zdrowotny. W tej ostatniej dziedzinie przykładem takiego wsparcia mogłyby być pakiety zdrowotne, fundowane pracownikom przez pracodawcę.

Fot. Marzena Stokłosa/CPBiI

Karol Jerzy Mórawski

 

Udostępnij artykuł: