Oszczędzamy więcej, ale… bez strategii; wyniki badań Fundacji Kronenberga na temat postaw Polaków względem finansów

Polecamy

Polacy z roku na rok stają się narodem coraz bardziej oszczędnym, choć nie przekłada się to wprost na większą gospodarność. Koncepcja oszczędzania preferowana przez znaczną część naszych rodaków przypomina model aktualny przeszło sto lat temu; zamiast na instrumentach zapewniających wzrost, wolimy przechowywać nadwyżki finansowe na nieoprocentowanym koncie bądź w skarpecie. To tylko jeden z wniosków płynących z najnowszej, dziewiątej już edycji raportu Fundacji Kronenberga „Postawy Polaków wobec finansów”. Badanie objęło grupę reprezentatywną 1010 osób w wieku powyżej 15 lat.

Jakie wnioski płyną z tegorocznego raportu? Sięgając do portfela, chętniej wybieramy plastikowy pieniądz; 42 proc. respondentów zadeklarowała korzystanie z kart jako podstawowej formy płatności, przy rozwiązaniu tradycyjnym, czyli gotówce, pozostaje 41 proc. ankietowanych. Oznacza to, że kartę wybiera o 11 proc. Polaków więcej aniżeli dwa lata temu- i o 4 proc. mniej niż w roku 2014, kiedy to zapłatę kartą deklarowało 46 proc. badanych. Należy jednak pamiętać, że na wybór formy płatności mają wpływ nie tylko osobiste preferencje kupujących. Decydujące znaczenie może mieć chociażby forma wypłacania wynagrodzenia pracownikom – tymczasem w przypadku coraz powszechniejszych na rynku pracy umów cywilnoprawnych honoraria wypłacane są z reguły w postaci gotówkowej. Inną przyczyną niechęci do kart płatniczych może być brak infrastruktury umożliwiającej płatność kartą; na obszarach wiejskich wciąż w wielu sklepach brakuje terminali POS, a do najbliższego bankomatu jechać trzeba nawet kilkanaście kilometrów.

Systematycznie rośnie natomiast odsetek tych, którzy planują bieżące wydatki. Pośród tych, którzy są w stanie zaoszczędzić jakąś część dochodów na przyszłość, taka odpowiedź zaznaczało w tym roku 21 proc. respondentów (dla porównania – 19 proc. rok temu i 15 proc. w roku 2013). Niestety- równocześnie wzrosła liczba tych, którzy, mając pieniędzy pod dostatkiem, nie przykładają wagi do planowania wydatków – z 10 proc. w roku 2013 do 16 proc. obecnie. Biorąc pod uwagę, że równocześnie zmalał odsetek osób wydających całość swych miesięcznych dochodów – zarówno tych planujących wydatki jak i tych żyjących bez takiego planu, można domniemywać, że zmiana ta spowodowana jest raczej poprawą sytuacji na rynku pracy niż faktycznym zwiększeniem się gospodarności naszych rodaków. Tezę tę zdają się potwierdzać kolejne odpowiedzi udzielone w ankiecie; odsetek osób przyznających się do braku jakiejkolwiek kontroli nad swymi wydatkami wynosi 17 procent – i od ośmiu lat pozostaje w zasadzie na podobnym poziomie, wahając się od 14 do 19 procent. Rośnie liczba tych, którzy są w stanie planować jedynie najdroższe zakupy – takie jak meble czy wakacyjny wyjazd. Jeszcze w roku 2012 takiej odpowiedzi udzieliło 9 proc. respondentów, obecnie 17 procent – co jest wynikiem najwyższym w historii badania. Równocześnie jednak w ciągu roku drastycznie spadł odsetek deklarujących kontrolę nad wszystkimi większymi wydatkami z wyjątkiem bieżących potrzeb- z 35 do 27 procent. Odsetek gospodarnych, którzy w swych kalkulacjach uwzględniają nawet zakup gazety czy biletu na pociąg,  spada tymczasem systematycznie od czterech lat; w roku 2012 tego typu osoby stanowiły 39 proc. ankietowanych, obecnie jest to zaledwie 29 procent. Wydaje się, że i w tym przypadku kluczowe znaczenie może mieć poprawa sytuacji na rynku pracy – a kontrolowanie nawet najdrobniejszych wydatków przez pewną część Polaków mogło wynikać bardziej z niesatysfakcjonujących wynagrodzeń aniżeli z właściwego podejścia do zarządzania budżetem domowym.


Ewidentnej poprawie uległo natomiast podejście Polaków do oszczędzania. O ile w roku 2008 jedynie 7 proc. badanych deklarowało regularne, comiesięczne gromadzenie oszczędności, to w roku bieżącym odpowiedź te zaznaczyło 16 proc. ankietowanych – najwięcej w historii badania. Znacznie większym optymizmem napawa jednak rosnąca liczba tych, którzy – choć bieżące potrzeby pochłaniają z reguły całość ich zarobków – starają się zaoszczędzić, kiedy tylko to jest możliwe. Na taką odpowiedź wskazało w tym roku 43 proc. respondentów – a osiem lat temu jedynie 34 proc. O 20 proc. w ciągu ośmiu lat zmalała natomiast grupa osób, które wydają wszystko na bieżące potrzeby – z 55 do 35 procent.

Na co najchętniej oszczędzamy? Najczęściej wskazywana odpowiedź brzmi „Nie mam konkretnego celu” – tak uważa 29 proc. respondentów. Zaledwie o jeden procent mniej jest tych, którzy zgromadzonymi pieniędzmi chcą zabezpieczyć siebie i swą rodzinę na przyszłość – co jednak oznacza w większym stopniu rezerwę na nieprzewidziane, bieżące okoliczności jak utrata pracy czy zniszczenie domu wskutek klęski żywiołowej niż długoterminowe oszczędzanie, na przykład na cele emerytalne. Warto jednak podkreślić, ze to właśnie w tej grupie nastąpił największy wzrost oszczędzających – jeszcze dwa lata temu gromadzenie środków na zabezpieczenie przyszłych potrzeb deklarowało  o 10 proc. Polaków mniej. To istotny przełom jeśli chodzi o pro-oszczędnościową postawę; ten cel gromadzenia nadwyżki finansowej wydaje się znacznie bliższy idei długoterminowego oszczędzania aniżeli doraźne zbieranie pieniędzy na umeblowanie pokoju czy samochód. To właśnie na zakup auta oszczędzamy najrzadziej; jedynie 6 proc. respondentów wskazało na taki cel gromadzenia pieniędzy. Należy jednak wziąć pod uwagę, iż na rynku znajduje się pokaźna ilość aut starszej generacji, nierzadko utrzymanych w poprawnym stanie technicznym, w cenie już od 2-3 tysięcy złotych. Dla wielu osób „cięcie kosztów” zaczyna się od rezygnacji z zakupu nowego bądź mało używanego auta, na którego zakup trzeba gromadzić oszczędności, na rzecz pojazdu starszego, nabywanego z bieżących przychodów lub ułamkowe części zaoszczędzonych środków. Z kolei mikroprzedsiębiorcy z reguły korzystają z leasingu – jako znacznie korzystniejszej od strony podatkowej formy nabycia auta firmowego.

Ponad połowa oszczędzających nie myśli o dłuższej perspektywie gromadzenia pieniędzy; aż 29 proc. nie wskazało żadnego horyzontu oszczędzania, a zdaniem 28 proc. zgromadzone środki wykorzystane zostaną w nieprzewidywalnej sytuacji kryzysowej. Liczba ta pokrywa się zarazem z wskazanym wcześniej odsetkiem osób oszczędzających na nieprzewidziane okoliczności- można zatem zakładać, iż obu odpowiedzi z reguły udzieliły te same osoby. 20 proc. Polaków przewiduje wykorzystanie zaoszczędzonych środków w okresie najbliższych 12 miesięcy, a 13 proc. – w ciągu trzech lat. Prawdziwe oszczędzanie długoterminowe realizowane jest jedynie przez co dziesiątego z respondentów – i odsetek ten w ciągu ostatnich trzech lat nie uległ znaczącej zmianie. Radykalnie zmniejszyła się natomiast liczba osób, których horyzont oszczędzania sięga roku – z 30 proc. w roku 2013 do wspomnianych 20 proc. obecnie.

Jakie kwoty odkłada na przyszłość statystyczny Polak? Z reguły od 101 do 250 złotych – taką odpowiedź wskazało 36 proc. respondentów. Z kolei najbardziej dynamicznie rośnie odsetek osób odkładających najmniejsze kwoty, czyli do 100 złotych – w ciągu ostatnich czterech lat liczba tych odpowiedzi wzrosła z 15 do 23 procent. Najwyższe sumy, powyżej 500 złotych miesięcznie, jest w stanie zgromadzić 9 proc. Polaków – ich udział od kilku lat pozostaje na niezmienionym poziomie, chociaż w ubiegłym roku spadł do rekordowo niskiego poziomu 3 procent. 8 procent ankietowanych nie chciało udzielić żadnej odpowiedzi bądź nie miało wystarczającej wiedzy w tym zakresie.

Ważnym elementem świadomości ekonomicznej społeczeństwa – z czym wiążą się również postawy wobec oszczędzania – jest wiedza na temat wydajności systemu emerytalnego. Na pytanie o wysokość przyszłych świadczeń, postawione wyłącznie osobom w wieku przedemerytalnym, aż 30 proc. odpowiedziało, że będą one co najmniej o połowę niższe od zarobków. 19 proc. respondentów cechował niepoprawny optymizm – byli bowiem w stanie wyobrazić sobie emerytury wyższe od zarobków lub w najgorszym razie na porównywalnym poziomie. Aż jedna czwarta badanych uważała, że świadczenia otrzymywane z ZUS jedynie w niewielkim stopniu będą niższe od przychodów z tytułu pracy, a 19 proc. respondentów nie miała na ten temat sprecyzowanego zdania. Równocześnie 21 proc. Polaków twierdzi, że w swym oszczędzaniu uwzględnia również cel emerytalny.

O ile w przypadku oszczędzania można mówić o istotnej poprawie postaw, to jeśli chodzi o zagospodarowanie zgromadzonych środków Polacy muszą się jeszcze dużo nauczyć. Jeśli pominiemy pokaźną, bo 44 procentową grupę osób nieposiadających żadnych oszczędności, kolejna najpopularniejszą odpowiedzią było… przechowywanie pieniędzy na ROR, czyli rachunku z reguły nieoprocentowanym. Tak postępuje aż 17 proc. respondentów. Ten wynik – podobnie jak 12 proc. rodaków trzymających oszczędności w domu – pokazuje, że Polak oszczędny z reguły nie dysponuje żadna strategią pomnażania zgromadzonych środków. Można przypuszczać, ze znaczna część wskazań na ROR bierze się stąd, ze właśnie tam trafiają honoraria z tytułu pracy – i niewykorzystana część tych pieniędzy pozostaje siłą bezwładu na rachunku bankowym. Podobnie w przypadku gromadzenia „w skarpecie” – większość tych odpowiedzi może być udzielana przez osoby otrzymujące honoraria w formie gotówkowej. Na minimalną aktywność w tym zakresie – czyli przelew środków z ROR na, z reguły dołączone do tego rachunku, konto oszczędnościowe – zdecydowało się 10 proc. respondentów, czyli mniej niż co piąta osoba posiadająca jakiekolwiek oszczędności. 8 proc. wskazało na lokaty terminowe, a jedynie co dwudziesty z objętych badaniem korzysta z oferty funduszy inwestycyjnych. Na konserwatywne preferencje Polaków wskazują również odpowiedzi na pytania o najbezpieczniejszą formę inwestycji. Czterech zwycięzców w tej kategorii to: nieruchomości i ziemia (14 proc. odpowiedzi), lokata bankowa (13 proc.), konto osobiste i gotówka trzymana w domu (po 11 proc. odpowiedzi).

Karol Jerzy Mórawski

Infografiki pochodzą z publikacji „Postawy Polaków wobec finansów”, badanie Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy, wrzesień 2015 r.

Udostępnij artykuł: