Pamięć i tożsamość

Blogi / Maciej Małek / Tylko u nas

Piątek 31 października upłynął mi na odwiedzinach trójmiejskich nekropolii. Nad jedną z tych wizyt zatrzymam się nieco dłużej, za sprawą Cmentarza Pomnika Bohaterów na Zaspie, jak głosi tabliczka u wejścia do tego miejsca pamięci.

Miejsce to szczególne z wielu powodów. Obok mego Dziadka Alfa Liczmańskiego – komendanta chorągwi ZHP w byłym Wolnym Mieście Gdańsku, spoczywa tu Witold Nełkowski – brat mojej Babci Janiny, a Ojciec mojej matki chrzestnej, Feliks Kuziemski, Ojciec Jej męża, wreszcie Augustyn Wesołowski – Ojciec bratowej mojej Babci – Łucji Nełkowskiej. Wszyscy Oni byli aktywnymi działaczami przedwojennej Polonii Gdańskiej, członkami towarzystw śpiewaczych, gimnastycznych oraz wszelkich innych, które krzewiły i utrwalały polskość.

Dla mnie i moich bliskich, podobnie jak dla krewnych księdza Bronisława Komorowskiego, Antoniego Lendziona – posła do Senatu Wolnego Miasta Gdańska, czy najmłodszego w gronie tych, których przywołuję Kazimierza Orzechowskiego-gdańskiego pocztowca, który oddał życie w wieku lat 24, to cmentarz rodzinny. Pamięć o tych, którzy tu spoczywają jest wciąż żywa.

Dlatego boli mnie, że miejsce to, które nową aranżację  autorstwa nieżyjącego już rzeźbiarza Wiktora Tołkina otrzymało jeszcze w roku 1987, robi wrażenie opuszczonego i zaniedbanego. Monumentalna betonowa forma ażurowego ogrodzenia  ze stylizowanych krzyży i takież prostopadłościenne obeliski pokrywają się zielonkawym nalotem porostów, a tablice upamiętniające poszczególne osoby, często – jak w przypadku mego Dziadka – nijak się mają do miejsca faktycznego spoczynku. Cóż,  ówczesna władza realizując wizję artysty miała na głowie poważniejsze sprawy, niż uzyskanie zgody na ekshumację, że o rodzinach nie wspomnę.

Szkoda tylko, że w wolnej i demokratycznej Polsce gdańscy włodarze nie zadbali nawet o to, by miejscu temu, którego na próżno szukać w wykazie świątecznych połączeń  do trójmiejskich cmentarzy przywrócić rangę należną tym, którzy tu spoczywają, a dla wielu żyjących pozostają najbliższym osobami.

Maciej Małek

Udostępnij artykuł:

Pamięć i tożsamość

Maciej Małek

4 czerwca, rocznica wyborów, których symbolem pozostanie plakat z Gary Cooperem ze znaczkiem Solidarności i zdjęcia kandydatów opozycji z Lechem Wałęsą, to cezura tyleż znacząca, co symboliczna.

Wielu architektów ówczesnej zmiany pozostaje w zapomnieniu i samotności, wielu zaprzecza własnemu w niej współudziałowi, wielu jej beneficjentów nie kojarzy owej daty z niczym szczególnym. I dobrze.

W wolnym, demokratycznym kraju, każdy ma prawo do własnej pamięci, lub jej braku. Relatywizowanie ocen ex ante również nie jest niczym szczególnym. Warto jednak pamiętać, że rzecz miała miejsce przed Wiosną Ludów w Europie, mur berliński i wieżyczki z uzbrojonymi strażnikami był rzeczywistością równie realną jak Dowództwo Północnej Grupy Wojsk Radzieckich w Legnicy.

Dziś nie pamiętać o tym równie łatwo, co nikczemnie. Podobnie jak o tym, że ustalenia Okrągłego Stołu zmieciono w tym sensie, że tzw. Listę krajową odrzucono nawet w tzw. obwodach zamkniętych, w tej liczbie w resortach siłowych. Naród miał szansę przemówić i przemówił. Warto o tym pamiętać. Bowiem w tym sensie wygrali wszyscy, również Ci, którzy jak piszący te słowa, byli wówczas po stronie zwanej reżimową.

Spór o istotę i dialektykę przemian pozostawmy specjalistom. Podobnie jak rozważania, czy można było uzyskać więcej, szybciej i lepiej. Cieszmy się tym wszystkim, co składa się na naszą pozycję w rodzinie wolnych, demokratycznych Narodów, a czego nie doświadczylibyśmy, gdyby nie historyczne dzisiaj wybory 4 czerwca 1989 roku.

Udostępnij artykuł: