Pandemia wzmacnia mniejsze sklepy, wynika z Dynamicznego Indeksu Konsumpcji

Bezgotówkowo / Gospodarka / Multimedia

Adam Czerniak, główny ekonomista, Polityka Insight.
Fot. aleBank.pl

Czy z Dynamicznego Indeksu Konsumpcji można dowiedzieć się więcej o konsumpcji niż z danych GUS, oraz jakie można wyciągnąć wnioski dotyczące przyszłej koniunktury w naszej gospodarce na podstawie informacji dostarczanych przez ten indeks ‒ mówi dr Adam Czerniak, główny ekonomista, Polityka Insight.

#AdamCzerniak: #DIK pokazał, że mniejsze sklepy bardzo mocno zyskały na pandemii, w tym krótkim okresie, i prawdopodobnie w dłuższym okresie przewaga tych sklepów utrzyma się @PolitykaInsight @GUS_STAT @bezgotowkowa @Cashlessfrob

Robert Lidke: Czy indeks DIK może być bardziej precyzyjnym narzędziem i dostarczać lepszych informacji niż dane, które podaje Główny Urząd Statystyczny?

Dr Adam Czerniak: Dynamiczny Indeks Konsumpcji jest przygotowywany na podstawie danych z transakcji kartami płatniczymi oraz wszystkich transakcji bezgotówkowych na terminalach. W związku z tym docelowo może być nawet bardziej wiarygodny niż dane GUS, które w dużej mierze opierają się też na szacunkach, zwłaszcza szacunkach dotyczących najmniejszych placówek handlowych czy placówek usługowych, gdzie raportuje jedynie ułamek wszystkich sklepów. Tutaj mamy pełne dane.

Na ten moment oczywiście skala rozpowszechnienia transakcji bezgotówkowych jest jeszcze na tyle mała, że dane GUS są bardziej wiarygodne. Więc mówimy o indeksie konsumpcji, czyli o indeksie koniunktury konsumpcji, którego zaletą już teraz jest to, że wychodzi on dużo szybciej niż dane GUS i jest bardziej precyzyjny niż dane miesięczne, które uzyskujemy z Głównego Urzędu Statystycznego.

Jest czynnik, który bardzo sprzyja rozwojowi DIK, mam na myśli pandemię, bo m.in. dzięki niej rośnie obrót bezgotówkowy, chętniej płacimy kartami płatniczymi czy telefonami.

‒ Pandemia i związany z nią rozwój transakcji bezgotówkowych, zwłaszcza w małych sklepach czyli tych, do których trudno dotrzeć GUS, a nam paradoksalnie dużo łatwiej dzięki współpracy z Fundacją Polska Bezgotówkowa, pozwala na bardziej precyzyjne szacowanie konsumpcji, zmian konsumpcji w czasie oraz ‒ co jest moim zdaniem kluczowe w tym względzie ‒ spojrzenie na strukturę konsumpcji.

Dowiadujemy się ‒ co dzieje się np. w małych, osiedlowych sklepach spożywczych, co się dzieje w sklepach wielkopowierzchniowych, co się dzieje u fryzjerów, kosmetyczek, mechaników. Czyli widzimy na co konsumenci wydają pieniądze w różnych punktach usługowych, gdy tymczasem urzędy statystyczne na całym świecie nie posiadają tak szczegółowego obrazu.

A jednak w tej chwili pandemia pokazała, że właśnie analiza struktury tego, co dzieje się w gospodarce, co dzieje się w poszczególnych branżach, które zwykle są traktowane trochę po macoszemu, „wrzucane do jednego worka”, do jednej kategorii ‒ jest kluczowa.

Nie tylko  dla ekonomistów, którzy starają się ocenić wpływ pandemii na gospodarkę, ale przede wszystkim dla polityków, którzy konstruują tarcze antykryzysowe. Bo tarcze antykryzysowe, które powstały do teraz, mają szerokie spectrum działania, dla wszystkich przedsiębiorców. Ale z czasem będzie potrzeba dostarczania pomocy wybranym branżom. Na przykład branży kinematograficznej, albo sportowej, gdzie wciąż widzimy dużo mniejsze niż przed pandemią obroty.

Czytaj także: Jak pandemia koronawirusa zmieniła zwyczaje płatnicze Polaków?

Obserwowałem Pana prezentację podczas Cashless Congress, w której pokazał Pan przykład małych sklepów detalicznych, których sprzedaż nie jest uwzględniona w badaniach GUS, natomiast był widoczny wzrost ich sprzedaży mimo, a może dzięki pandemii. Natomiast w większych sklepach odnotowano spadek sprzedaży detalicznej. Czyli DIK pokazuje zjawiska, których GUS nie dostrzega.

‒ Nasze narzędzie przede wszystkim pokazuje szybciej pewne procesy gospodarcze niż dane GUS. Bo dane o sprzedaży detalicznej, które co miesiąc publikuje Urząd dotyczą tylko i wyłącznie placówek zatrudniających 10 osób i więcej. Czyli właśnie sklepów wielkopowierzchniowych i tych wszystkich placówek, które zostały najmocniej dotknięte przez pandemię, bo w wyniku zarządzenia rządu zostały zamknięte. Natomiast wciąż otwarte pozostawały małe sklepy osiedlowe, gdzie przeniósł się ciężar bieżącej, codziennej konsumpcji.

I nasz Indeks pokazał, że te sklepy bardzo mocno zyskały na pandemii, w tym krótkim okresie, i prawdopodobnie w dłuższym okresie przewaga tych sklepów utrzyma się. Bo nawet po otwarciu sklepów wielkopowierzchniowych wciąż obroty w małych sklepach, o których GUS ma jedynie dane szacunkowe i publikowane z dużo większym opóźnieniem niż nasz Indeks ‒ będą miały po pandemii dużo większe udziały w rynku niż miały przed wybuchem pandemii.

Co pokazuje Dynamiczny Indeks Konsumpcji,  jeśli chodzi o przyszłość całej gospodarki? Co można prorokować? Które branże będą miały nadal kłopoty, a które może zaczną wychodzić na prostą?

‒ Dzięki naszemu narzędziu na bieżąco śledzimy sytuację w poszczególnych branżach. Bo o ile np. dane dotyczące sprzedaży detalicznej GUS pokazują, że sprzedaż detaliczna wyszła już z kryzysu, o tyle te branże, które jeszcze mocno tkwią w recesji, to są branże usługowe.

Bardzo trudna sytuacja wciąż jest w hotelarstwie, recesja panuje w branży gastronomicznej, mimo tego, że większość Polaków zdecydowała się spędzić wakacje w kraju ‒ to tam wciąż mamy do czynienia z recesją.

Nienajlepsza sytuacja jest w tzw. branży usług zdrowotnych i urody, czyli kosmetyczki, salony spa. I to są te części gospodarki, o których wiemy stosunkowo niewiele na podstawie danych GUS, a które wciąż znajdują się w bardzo trudnej sytuacji i będą wymagały pomocy, bo inaczej w najbliższych miesiącach będziemy mieli tam do czynienia z dużą liczbą zwolnień pracowników, a nawet upadłościami firm.

Czytaj także: Terminal płatniczy w telefonie z systemem Android, propozycja dla najmniejszych firm

Czy Polski Fundusz Rozwoju, który odpowiada za tworzenie tarcz antykryzysowych interesuje się  Dynamicznym Indeksem Konsumpcji po to, aby precyzyjniej dobierać instrumenty pomocowe ?

‒ PFR ma świadomość istnienia naszego Indeksu, oczywiście jest to jedno z wielu narzędzi, z których korzysta. Jesteśmy w kontakcie z prezesem PFR Pawłem Borysem i ma on świadomość tego, co wynika z analizy DIK. Liczymy na to, że ten Indeks wraz z rozwojem transakcji bezgotówkowych będzie zyskiwał na znaczeniu.

I tak naprawdę, co wynika m.in. z moich rozmów dr. Mieczysławem Groszkiem z Fundacji Polska Bezgotówkowa ‒ to jest projekt obliczony, nie na kilka  pandemicznych miesięcy, tylko na lata.

Dopiero budujemy narzędzia analityczne, które w przyszłości mogą się okazać nawet lepsze i dawać lepsze informacje, niż te dane, które wychodzą z Głównego Urzędu Statystycznego. Ale żeby tak się stało ‒ to oczywiście powinniśmy wszyscy płacić kartami.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: