Pekao TFI: po inflacji nadejdzie spowolnienie gospodarcze; w co warto inwestować?

Finanse osobiste / Gospodarka

Po okresie wysokiej inflacji światowa gospodarka wejdzie w okres znaczącego spowolnienia – uważa Jacek Babiński, wiceprezes Pekao TFI. Jego zdaniem, jesteśmy już prawdopodobnie w ostatniej fazie wzrostów na amerykańskich giełdach, obecnie warto postawić raczej na krótkoterminowe instrumenty dłużne i rozwiązania mieszane, a w dalszej perspektywie na surowce i rynki wschodzące.

Jacek Babiński, wiceprezes Pekao TFI
Jacek Babiński Fot. Pekao TFI

Po okresie wysokiej inflacji światowa gospodarka wejdzie w okres znaczącego spowolnienia – uważa Jacek Babiński, wiceprezes Pekao TFI. Jego zdaniem, jesteśmy już prawdopodobnie w ostatniej fazie wzrostów na amerykańskich giełdach, obecnie warto postawić raczej na krótkoterminowe instrumenty dłużne i rozwiązania mieszane, a w dalszej perspektywie na surowce i rynki wschodzące.

W opinii Babińskiego, wysoka inflacja będzie na świecie stanowić poważny problem w perspektywie całej dekady, ale jej pierwsza faza wkrótce zacznie wygasać.

„Stanie się tak przede wszystkim dlatego, że gospodarka spowolni. Obecnie jest ona bardzo rozgrzana, ponieważ wszyscy na świecie ją mocno stymulowali. Te działania były spowodowane pandemią. Miliardy euro i dolarów popłynęły na rynki, mieliśmy więc festiwal wzrostów na rynkach akcyjnych” – powiedział wiceprezes Pekao TFI, odpowiedzialny za pion zarządzania aktywami.

„Gospodarka światowa rozwija się mocno, ale nie jest to naturalny wzrost, gdyż opiera się na stymulacji, głównie fiskalnej. Sytuacja w gospodarce, gdy wszystko rośnie, nie jest zdrowa. Obecnie nadmierny wzrost tylko napędza inflację i zwiększa nierównowagi. Spowolnienie byłoby więc w tym względzie nawet wskazane” – dodał.

Bardzo duży nacisk na zwalczanie inflacji

Wiceprezes Pekao TFI uważa, że teraz mamy bardzo duży nacisk na zwalczanie inflacji, nie tylko w takich krajach jak Polska, gdzie historycznie mieliśmy już do czynienia z wysoką inflacją, ale też w krajach rozwijających się i Niemczech. Stany Zjednoczone nie miały w przeszłości incydentu hiperinflacji, więc być może nie przykłada się tam do niej aż tak dużej wagi, ale to też będzie się zmieniać.

„Nawet przy założeniu, że w Polsce presja inflacyjna jest wyższa niż w Europie Zachodniej, to w sytuacji, gdy światowa gospodarka spowolni i ceny surowców spadną, to Polska również odczuje pewien szok dezinflacyjny. Zakładałbym z tego tytułu wyhamowanie inflacji w Polsce, może nie tak duże jak w strefie euro czy w Stanach Zjednoczonych, ale też bardzo istotne” – powiedział.

Główne banki centralne będą podnosić stopy procentowe

Wskazuje on, że w pierwszym kwartale 2022 roku, a może nawet i w drugim globalna gospodarka pozostanie rozpędzona, bo znajduje się w bardzo mocnym „momentum”. Główne banki centralne będą jednak podnosić stopy procentowe, a w takim otoczeniu trudno oczekiwać, że gospodarka będzie się dobrze zachowywać.

W ocenie Babińskiego, globalne spowolnienie może okazać się większe niż się obecnie zakłada. Konsumenci tracą pewność co do oceny przyszłości, rosną ceny towarów i raty kredytów, a marże firm wkrótce znajdą się również pod presją rosnących kosztów.

„Oczywiście są jeszcze gigantyczne oszczędności gospodarstw domowych z czasów pandemii i one zostaną wydane, co pozwoli gospodarce jeszcze mocno się rozwijać po wycofaniu stymulusa fiskalnego. Zakładałbym jednak, że w perspektywie raczej krótszej niż dłuższej, pewnie kilku miesięcy, gospodarka zacznie wyraźnie spowalniać. Konsumenci nie będą już tak chętnie kupować, zwłaszcza dóbr trwałych, np. samochodów czy komputerów” – powiedział Babiński.

Ryzyko związane z czynnikami geopolitycznymi

Duże ryzyko Babiński wiąże z czynnikami geopolitycznymi.

„Z niepokojem patrzymy na sytuację Rosji i Ukrainy, również w kontekście potencjalnych szoków dla cen gazu. Drugim czynnikiem jest rywalizacja amerykańsko-chińska, ale dziś nie wydaje się ona aż tak palącym problemem, jak sytuacja za wschodnią granicą Polski” – powiedział.

Rynki finansowe raczej ignorują temat pandemii

Jego zdaniem rynki finansowe natomiast raczej ignorują temat pandemii. Potencjalnie obawy związane z koronawirusem mogą wrócić, jeśli Chiny zamknęłyby gospodarkę, by przeciwdziałać nowym zakażeniom.

„Sprzyjałoby to tezie o spowolnieniu światowej gospodarki i spadku cen surowców. Już i tak moglibyśmy obserwować negatywny scenariusz dla Europy i USA, a gdyby doszły do tego dodatkowe czynniki związane z Chinami, to szok dezinflacyjny, który zakładam na ten rok, byłby większy. W wariancie bazowym przyjmuję jednak, że Chiny będą teraz stymulować swoją gospodarkę” – powiedział.

Wall Street w ostatniej fali wzrostowej

Oceniając sytuację na globalnych rynkach finansowych, wiceprezes Pekao TFI odpowiedzialny za pion zarządzania aktywami podkreśla, że Wall Street znajduje się w ostatniej fali wzrostowej, dlatego wchodzenie na ten rynek teraz obarczone jest istotnie większym ryzykiem.

„Nie wiemy, do kiedy potrwa ostatnia faza hossy, rynki mogą jeszcze dać sporo zarobić, co nie byłoby dziwne, gdyż jest to charakterystyczne dla ostatnich fal. Natomiast ryzyko w tych klasach aktywów wydaje się być już bardzo duże” – powiedział.

Zwiększone ryzyko inwestowania na amerykańskich giełdach

Zwiększone ryzyko inwestowania na amerykańskich giełdach potwierdzają ostatnie tygodnie. Jeszcze na przełomie roku indeksy prawie codziennie ustanawiały historyczne rekordy, ale już kilka ostatnich sesji przebiega pod znakiem wyraźnych spadków, a Nasdaq formalnie wszedł w fazę korekty, zniżkując od listopadowego szczytu ponad 10 proc.

„W odróżnieniu od sytuacji, która była jeszcze rok temu, kiedy mieliśmy zdrowe i szerokie wzrosty, teraz rosną głównie kursy pięciu największych spółek, które swoją kapitalizacją już dawno przyćmiły światowe rynki. Ich akcje kupują głównie pasywne ETF. Napływy na amerykańską giełdę są bardzo wysokie, w zeszłym roku były porównywalne skalą do łącznych napływów w ciągu ostatnich 20 lat. Widzę duże ryzyka, jeśli to się odwróci” – powiedział Babiński.

„To rynek, wobec którego byłbym bardzo ostrożny, zwłaszcza jeśli chodzi o spółki technologiczne i Nasdaq. Jeśli kończymy stymulację, przynajmniej przejściowo, bo zakładam, że ona powróci, gdy wejdziemy w wyraźniejsze spowolnienie, to tych pięć największych spółek amerykańskich może być najbardziej narażonych na bessę, co pociągnie w dół indeksy, bo ich waga w nich jest bardzo duża” – dodał.

Najlepszą relację zysku do ryzyka dają fundusze dłużne krótkoterminowe

W opinii wiceprezesa Pekao TFI, spowalniająca gospodarka i zacieśnienie monetarne to otoczenie ryzykowne dla rynków finansowych, a najlepszą relację zysku do ryzyka dają wtedy fundusze dłużne krótkoterminowe, również w przypadku polskich, zmiennokuponowych obligacji skarbowych.

„To dobre miejsce, żeby ulokować środki i czekać na okazje na rynku surowców czy emerging markets" – powiedział. "Jeśli dojdzie do spadków na Wall Street, to prawdopodobnie żadna giełda na świecie się przed nimi nie obroni. Jednak w przypadku giełd europejskich czy też giełdy warszawskiej potencjał spadkowy wydaje się mniejszy" - dodaje.

„W Europie jest więcej spółek, które nie są wyceną oderwane od rzeczywistości i starej ekonomii, więc tu potencjał do spadków nie jest tak duży. Jeśli przyjdzie spowolnienie i giełdy światowe będą spadać, obligacje skarbowe rosnąć, a otoczenie stanie się risk-off, to nie wyobrażam sobie, żeby polskie akcje rosły” – powiedział Babiński.

„Wolałbym mieć więcej gotówki na ten rok i wykorzystać okazje, żeby kupić polskie akcje długoterminowo, bo to może być dobra inwestycja. Polski rynek akcji był w cieniu giełdy amerykańskiej przez ostatnią dekadę, wydaje mi się, że w tym dziesięcioleciu to się może zmienić” – dodał.

Długoterminowo surowce i rynki wschodzące

Zdaniem Jacka Babińskiego, następny cykl wzrostowy w gospodarce może być związany z zieloną energią oraz infrastrukturą i będzie on w oczywisty sposób potrzebował surowców, co preferuje rynki wschodzące. Dlatego są to długoterminowo polecane przez niego klasy aktywów, jakkolwiek spodziewa się on jeszcze przejściowych spadków na tych rynkach w tym lub najpóźniej w przyszłym roku wraz ze spowalniającą gospodarką.

Długoterminowo surowce i rynki wschodzące, po kolejnej stymulacji, mogą być liderami hossy.

"Gdy historycznie popatrzymy na korelację między rynkiem amerykańskim a surowcami, to w krótkim terminie zachowują się podobnie, ale w długim przy wysokich cenach surowców giełdy amerykańskie raczej były słabe.

Najbliższe dwa lata będą ciekawe

Najbliższe dwa lata będą ciekawe, gdyż prawdopodobnie skończy się wiodąca rola rynku amerykańskiego, a towarzyszyć temu mogą też spore spadki na kryptowalutach, chyba największych obecnie beneficjentach nadmiaru płynności na rynkach finansowych” – powiedział wiceprezes Pekao TFI.

Hossa technologiczna zostanie zastąpiona hossą związaną z surowcami, które są po bardzo długiej bessie.

"Surowce wzrosły mocno w stosunku do zeszłego roku i to się przekłada na inflację, ale nie są na szczytach, raczej zanotowały bardzo ciężki okres od 2011 roku. Od tego czasu jest to klasa aktywów nielubiana przez inwestorów” – dodał.

Rynki wschodzące zachowują się słabo i to się nie zmieni

Ocenia on, że rynki wschodzące zachowują się słabo i to się nie zmieni, gdy Fed zacieśnia politykę monetarną i jest mniej płynności na rynkach, ale przy następnej stymulacji nastąpi kolejny wzrostowy etap w gospodarce i to może okazać się dobrym czasem dla rynków rozwijających się.

W krótszym horyzoncie czasowym preferowaną przez Jacka Babińskiego klasą aktywów są obligacje skarbowe, chociaż zaznacza, że jeśli gospodarka będzie jeszcze na początku roku rozpędzona, a ceny surowców pójdą w górę, to mogą znajdować się one jeszcze przez jakiś czas pod presją.

Patrząc w perspektywie roku czy dwóch lat to dobry moment, żeby wejść na rynek obligacji.

"Podobają mi się krótkie krajowe obligacje, które dają 3 proc., a nie mają takiego ryzyka jak instrumenty na długim końcu krzywej rentowności. Krótkoterminowe obligacje można kupować już teraz, a długoterminowe najpóźniej na wiosnę” – powiedział.

„Europejskie obligacje nie oferują stopy zwrotu, więc patrzylibyśmy na obligacje amerykańskie, bo dają większą rentowność, a dodatkowo chronią przed ryzykiem geopolitycznym. W dłuższym horyzoncie preferujemy obligacje krajów wschodzących” - dodał.

W opinii wiceprezesa Pekao TFI amerykański dolar może być słabszy na początku roku, jeśli wzrost gospodarczy się utrzyma.

„Gdy wejdziemy w spowolnienie, to od drugiej połowy roku dolar powinien być mocniejszy, co pewnie daje w sumie neutralny obraz na cały rok. Natomiast widziałbym dolara w bardziej strukturalnej bessie za dwa lata, po kolejnej stymulacji w Stanach Zjednoczonych” – powiedział Babiński.

Udostępnij artykuł: