Perspektywa QE3 pobudza wyobraźnię inwestorów

Finanse i gospodarka

Wczoraj Ben Bernanke nie mówiąc w zasadzie nic konkretnego, powiedział wiele. Tak w skrócie można opisać słowa wypowiedziane przez szefa Fed na konferencji National Association for Business Economics, które jednak wystarczyły, by podtrzymać nadzieje na dalsze luzowanie monetarne, jednocześnie dając argument dla giełdowych wzrostów i przeceny dolara. Bernanke od tygodni pozostawał powściągliwy w wychwalaniu serii dobrych raportów z gospodarki USA, szczególnie tych z rynku pracy.

Począwszy od połowy 2011 r. stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych spadła do 8,3 proc. z 9,1 proc., co jednak zdaniem szefa Fed nie współgra z umiarkowanym tempem ożywienia gospodarczego. Za taki stan może być odpowiedzialne dostosowanie zatrudnienia do warunków gospodarczych po przesadnym procesie zwalniania w pierwszej fazie kryzysu. Teraz, aby bezrobocie dalej spadało konieczna jest silniejsza dynamika produkcji i popytu konsumpcyjnego, a proces ten może być wspierany bardziej akomodacyjną polityką pieniężną. I ten ostatni fragment został odczytany jako potwierdzenie wprowadzenia w najbliższym czasie trzeciej rundy luzowania ilościowego (QE3). Perspektywa setek miliardów dolarów wypuszczonych na rynek uderzyła po wartości amerykańskiej waluty.

W stosunku do koszyka głównych walut dolar osłabił się do najniższego poziomu do miesiąca, a kurs eurodolara wstrzelił grubo ponad 1,33, notując poziomy niewidziane do 29 lutego (1,3366). Komentarz Bernanke stał się też zachętą dla giełdowych byków, a indeksy na Wall Street w ciągu jednej sesji z nawiązką odrobiły tygodniowy spadek sprzed weekendu. Na razie otwartym pozostaje pytanie, kiedy faktycznie Fed zamierza użyć nowych narzędzi polityki monetarnej, gdyż bez braku konkretnego terminu może się okazać, że wczorajsza euforia dosyć szybko przeminie, aż do momentu, kiedy ze strony Fed napłyną bardziej sprecyzowane oznaki. Zatem z wczorajszego zachowania rynku można wnioskować, że inwestorzy wciąż poszukują drogowskazu nadającego dalszy kierunek i każda nowa informacja powoduje silny ruch cen instrumentów finansowych, który jednak już następnego dnia może zostać całkowicie zanegowany.

Słowa Bernanke nie były jednak jedynymi, które budowały lepszy sentyment na rynkach. Kanclerz Niemiec Angela Merkel stwierdziła w poniedziałek, że Niemcy mogą poprzeć projekt, aby tymczasowy oraz stały fundusz ratunkowy UE działały równocześnie, co zostało odebrane jako pierwszy sygnał, że dotychczasowy opór tego państwa w kwestii powiększenia buforu bezpieczeństwa dla Europy może w końcu zniknąć. Działający obecnie Europejski Fundusz Stabilności Finansowej, który ma do dyspozycji 240 z 440 mld euro (200 mld zostało przekazane Grecji, Irlandii i Portugalii), miał zostać zastąpiony od 1 lipca 2012 r. przez Europejski Mechanizm Stabilizacyjny o wartości 500 mld euro. Jednak ostatni pomysł Komisji Europejskiej zakłada połączenie lub wspólne działanie obu funduszy.

Ten drugi projekt bardziej podoba się Niemcom, gdyż nie wymaga dodatkowych wkładów do funduszu z krajowych budżetów, a jednocześnie zapewnia podwojenie jego sił. Kanclerz Merkel musi stawiać czoła silnemu sprzeciwowi społecznemu związanemu z przekazywaniem pieniędzy na pomoc krajom z południa Europy, szczególnie, że Niemcy już przekazały 211 mld euro, najwięcej ze wszystkich państw strefy euro. Połączone działanie funduszy zwiększa bezpieczeństwo Eurolandu w przypadku zgłoszenia się o pomoc kolejnego państwa, a potencjalnie zainteresowanymi mogą być Grecja (po raz trzeci), Portugalia (po raz drugi) i Hiszpania. Ostateczna decyzja tej sprawie powinna nastąpić już w ten piątek.

Dziś bardzo możliwe, że w pierwszych godzinach poniedziałkowe wzrosty zostaną skorygowane, a popołudniu rynek przejdzie do stabilnego handlu w wyczekiwaniu nowych „rewelacji”. W kalendarzu ważne raporty pojawią się dopiero po południu. O 15:00 opublikowany zostanie indeks cen nieruchomości z USA (prog. -3,8 proc. r/r) a o 16:00 indeks zaufania konsumentów (prog. 70 pkt.). Szczególnie ten drugi wskaźnik będzie interesujący w kontekście komentarza Bernanke, który zwracał uwagę na konieczną poprawę popytu konsumpcyjnego.

Źródło: Konrad Białas
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: