Pięć przykazań początkującego inwestora

Finanse i gospodarka

Już prawie 160 mld zł trzymają Polacy w funduszach inwestycyjnych. Taka kwota musi robić wrażenie. Fundusze to jednak dość skomplikowane produkty i warto jak najwięcej się o nich dowiedzieć. Szczególnie, jeśli w świecie inwestowania stawia się dopiero pierwsze kroki - pisze Tomasz Gomółka, ekspert Banku BGŻOptima.

Ustawa o funduszach inwestycyjnych tak definiuje pojęcie funduszu: „Fundusz inwestycyjny jest osobą prawną, której wyłącznym przedmiotem działalności jest lokowanie środków pieniężnych zebranych w drodze publicznego, a w przypadkach określonych w ustawie również niepublicznego, proponowania nabycia jednostek uczestnictwa albo certyfikatów inwestycyjnych […]”.  Wyjaśnienie to może nie być specjalnie zrozumiałe dla początkującego inwestora. Mówiąc prościej, chodzi o to, że inwestorzy wpłacają pieniądze do funduszu, a zarządzający funduszem kupuje za nie instrumenty finansowe, by zgodnie z polityką inwestycyjną danego funduszu pomnożyć w ten sposób pieniądze klientów.

Osoba, która dopiero zaczyna swoją przygodę z inwestowaniem stoi przed trudną decyzją: który fundusz inwestycyjny wybrać? Nie dość, że trzeba zdecydować się na ofertę któregoś (lub kilku) towarzystw funduszy inwestycyjnych (TFI), to jeszcze będziemy proszeni o zdecydowanie się na typ funduszu (jak np. akcyjne, zrównoważone, stabilnego wzrostu, papierów dłużnych, rynku pieniężnego) i w końcu na konkretny fundusz.

Bezkresnym źródłem informacji o inwestowaniu jest Internet. Ale jego bezkres jest jednocześnie wadą i zaletą. Bo z jednej strony sieć WWW daje dostęp do ogromnego bogactwa informacji z całego świata, ale z drugiej strony, owe informacje może zamieszczać każdy. Może więc znaleźć zarówno publikacje wartościowe, jak i nie warte nawet funta kłaków. Laikowi trudno często odróżnić poradę cenną i profesjonalną od takiej, która może go tylko i wyłącznie sprowadzić na inwestycyjne manowce. Jeśli ktoś zachęca innych do danej inwestycji, trzeba zweryfikować jego kompetencje i doświadczenie.

Niezwykle cenną informacją dla inwestora są dotychczasowe wyniki funduszy. Na ich podstawie można zweryfikować, jak zachowywał się dany fundusz w okresie hossy (czy jego zyski były wyższe od rynkowej średniej?), a także w czasie giełdowych spadków (im mniej tracił tym lepiej). Ale i z taką analizą trzeba uważać, bo przecież dobre wyniki historyczne niekoniecznie muszą świadczyć o tym, że w przyszłości będzie podobnie. Najlepiej przeanalizować jak najdłuższą historię funduszu. Okres obejmujący kilka wzlotów i upadków rynku będzie najbardziej wiarygodny. Warto jednak też zwracać uwagę na to, co działo się w samym TFI. Za wyniki inwestycyjne odpowiada zarządzający i jeśli fundusz notował najlepsze stopy zwrotu na rynku, ale osoba odpowiedzialna za nie odeszła do konkurencji, to może być trudno o powtórkę.

Osoba bez doświadczenia w inwestowaniu poprzez fundusze inwestycyjne powinna przede wszystkim pamiętać o zróżnicowaniu swojego portfela. Takie różnicowanie w świecie finansów nazywane jest dywersyfikacją. Chodzi o to, by lokować swoje pieniądze w aktywa różnych rodzajów, a w przypadku tych samych aktywów w fundusze kilku TFI.

Dywersyfikacja ma na celu ochronę inwestora przed nadmiernymi stratami, jak i przed gorszymi wynikami osiąganymi przez danego zarządzającego funduszem. Łatwiej bowiem przełknąć gorycz ujemnej stopy zwrotu, gdy dotyczy ona tylko części portfela. Dywersyfikacja jest szczególnie ważna dla osób początkujących. Ktoś z doświadczeniem i dużą wiedzą doskonale zdaje sobie sprawę z podejmowanego ryzyka i zwykle stosuje tego typu zabezpieczenia.

Osoby z nieco większym kapitałem mogą jeszcze pomyśleć o dywersyfikacji geograficznej. Chodzi o to, by zróżnicować rynki, na których chcemy zarabiać. Na polskim rynku bez problemu znajdziemy fundusze lokujące w obligacje amerykańskie, akcje azjatyckie czy papiery krajów Unii Europejskiej.

Ile inwestować na początku? Fundusze inwestycyjne są ofertą nie tylko dla krezusów. Owszem, są takie dostępne dla tych, którzy dysponują nie mniej niż 200 tys. zł, ale by kupić jednostki zwykłego funduszu otwartego zwykle wystarcza 500-1000 złotych. Kwota minimalnej inwestycji jest zawsze określona w statucie funduszu. Często zdarza się, że minimalna pierwsza wpłata jest wyższa od kolejnych. Np. w Aviva Investors TFI i BPH TFI wymagany jest 1 tys. zł, ale kiedy już mamy jednostki danego funduszu, kolejne można dokupić już za zaledwie 100 złotych.

Większość TFI oferuje już tzw. fundusze parasolowe, które dzięki mechanizmowi „odroczenia” podatku umożliwiają osiąganie wyższych stóp zwrotu. Chodzi o to, że pod parasolem zgromadzona jest grupa różnych subfunduszy danego funduszu i gdy będziemy przenosić pieniądze z jednego subfunduszu do drugiego, nie zapłacimy podatku. Powinność w wysokości 19-proc trzeba będzie odprowadzić w przypadku osiągnięcia zysku dopiero na końcu, po zabraniu pieniędzy spod parasola. Jeśli przenosimy środki między funduszami bez parasola, za każdym razem, gdy wygenerowany zostanie zysk,  zostanie potrącony podatek. Na dodatek zyski i straty pod parasolem bilansują się i jeśli na jednym funduszu wygenerujemy zysk, a na drugim stratę, to do wyliczenia podatku posłuży łączny wynik z obu funduszy.

Przeglądając oferty funduszy warto też zwracać uwagę na to, jakie opłaty są pobierane za nabycie jednostek funduszu i za zarządzanie nim. Czasem TFI lub dystrybutorzy organizują promocje, w których fundusze można kupić z obniżoną opłatą lub w ogóle bez niej, warto więc monitorować rynek, bo prowizje mają istotny wpływ na ostateczny wynik.

POCZĄTKUJĄCY INWESTORZE, ZAPAMIĘTAJ!

  1. Ustal cel inwestycji i plan jego osiągnięcia
  2. Pamiętaj o dywersyfikacji
  3. Nie działaj pod wpływem emocji – bądź konsekwentny w dążeniu do celu, daj sobie czas
  4. Zwracaj uwagę na koszty i podatki – szukaj promocji, korzystaj z funduszy parasolowych
  5. Wybieraj sprawdzone rozwiązania – o stabilnych i wyróżniających się na tle rynku wynikach inwestycyjnych

Tomasz Gomółka
ekspert Banku BGŻOptima

Udostępnij artykuł: