Pierwszy w Polsce bank spółdzielczy wprowadził trwały nośnik

Bankowość spółdzielcza / Multimedia / Technologie i innowacje

Bank Spółdzielczy w Barlinku rezygnuje z korespondencji papierowej z klientami i wprowadza tzw. trwały nośnik. O tym rozwiązaniu mówią prezes Daniel Sadkowski i Marcin Harbuz z firmy BASEMENT, która jest uczestnikiem projektu banku z Barlinka.

Daniel Sadkowski: Zakładamy, że rozwiązanie z tzw. zaufaną trzecią stroną w bankowości spółdzielczej będzie wygodniejsze. Ponieważ nie wymaga od banków spółdzielczych dużych inwestycji, nakładów, lecz tylko podpisania umowy z tzw. zaufaną trzecią stroną

Robert Lidke: Bank Spółdzielczy w Barlinku wprowadził, jako pierwszy bank w Polsce rozwiązanie, które można chyba nazwać trwałym nośnikiem.

Daniel Sadkowski ‒ Mamy taką nadzieję. Nasze rozwiązanie spełnia cechy trwałego nośnika, więc jest trwałym nośnikiem. Te trzy cechy to niezaprzeczalność danych, co uzyskujemy dzięki pomocy naszego partnera Asseco Data Systems i jego archiwum. Dokumenty są bowiem przechowywane w jego zewnętrznym archiwum, do którego bank dostępu nie ma. My też ich nie możemy usunąć, są one cyfrowo podpisane znacznikiem czasu, cyfrowym podpisem. Natomiast nasza aplikacja zapewnia informację klienta, że ten dokument się tam pojawił drogą e-mailową i SMS-ową, a także zapewniamy to, że po zakończeniu umowy z klientem dostęp do tych dokumentów klient cały czas będzie posiadał.

Co więc się zmieniło w sytuacji klienta Banku w Barlinku? Jak wyglądają kontakty klienta z Bankiem od momentu, kiedy pojawił się właśnie trwały nośnik?

Marcin Harbuz ‒ Przede wszystkim klient otrzymuje dokumenty nie na papierze, tylko elektronicznie, logując się w łatwy sposób do naszego systemu Publikator. I to jest pierwsza zmiana. Druga zmiana jest taka, że Publikator umożliwia odpowiedź klienta na dokument, który otrzymał. Czyli nie musi on przygotowywać odpowiedniego pisma do banku, nie musi iść z nim na pocztę. Po prostu kilkoma kliknięciami odpowiada w naszym systemie.

Zobacz i posłuchaj rozmowy na naszym kanale aleBankTV na YouTube albo na końcu artykułu

Przedstawmy może jakiś przykład, konkretną sytuację biznesowa między klientem i bankiem. W jaki sposób można to opisać?

Marcin Harbuz ‒ Banki mają, choć tutaj wychodzimy trochę poza pojęcie nośnika trwałego, bo dotyczy to klientów firmowych, przedsiębiorstw ‒ coroczny obowiązek informowania klientów biznesowych o saldzie. Klienci powinni zgodnie z ustawą o rachunkowości potwierdzić to saldo, bądź zaprzeczyć. I nasz system został właśnie do takiego procesu użyty, gdzie bank wygenerował i wysłał do klientów informacje o saldzie, a klienci za pomocą Publikatora te salda bankowe potwierdzili.

Do tej pory było tak, że klient otrzymywał listem poleconym takie zapytanie i musiał nadać list na poczcie z odpowiedzią.

Daniel Sadkowski ‒ Tak było. Dotąd najpierw wycinaliśmy drzewo, produkowaliśmy papier, adresowaliśmy kopertę do klienta. Pracownicy banku musieli generować te potwierdzenia sald, drukować, włożyć do koperty, listonosz musiał to donieść do klienta. Z kolei klient musiał to otworzyć, podpisać, zanieść na pocztę i znowu listonosz musiał to zanieść do banku. A obecnie cała ta procedura to jest parę kliknięć pracowników banku i później kilka kliknięć klienta, który jest powiadomiony o pojawieniu się tych dokumentów zarówno drogą e-mailową, jak i SMS-ową.

A skąd klient banku może mieć pewność, że dane, które znajdują się w tych dokumentach na trwałym nośniku nie będą zmienione?

Daniel Sadkowski ‒ Klient ma tę pewność, ponieważ dokument jest podpisany znacznikiem czasu, ma kwalifikowaną pieczęć elektroniczną, i dodatkowo tzw. zaufana trzecia strona, której rolę w tym przypadku wykonuje Asseco Data Systems w jednej z najlepiej zabezpieczonej serwerowni w Polsce, uniemożliwia usunięcie tego dokumentu. Zarówno nam, jak i bankowi nie dają takiej możliwości, i już na poziomie zabezpieczeń serwerowni uniemożliwione jest usunięcie tych dokumentów z archiwum elektronicznego przez okres kilku lat, tak długo jak taki dokument musi być dostępny dla klienta.

W tej chwili trwają prace w Biurze Informacji Kredytowej i w Krajowej Izbie Rozliczeniowej nad trwałym nośnikiem. Czym trwały nośnik, który powstaje w tych instytucjach miałby się różnić od tego rozwiązania, które zostało zastosowane przez Bank Spółdzielczy Barlinku?

Marcin Harbuz ‒ Funkcjonalnie prawdopodobnie niczym. Bo wymagania dotyczące trwałego nośnika są takie same w obu przypadkach. BIK stosuje inne zabezpieczenie, inne narzędzie. Otóż stosuje technologię blockchain.

Ale i ta technologia, o której teraz rozmawiamy, jak i ta, nad którą pracuje BIK i KIR znajdują się pod kontrolą Komisji Nadzoru Finansowego?

Marcin Harbuz ‒ KNF oczywiście dba o to, żeby wymagania dotyczące trwałego nośnika były realizowane. Są znane te zalecenia. Musi to być nieusuwalne, musi być aktywne powiadamianie klienta i musi być zapewniony dostęp do dokumentów po zakończeniu umowy z klientem. I zarówno rozwiązania BIK-u, jak i nasze, zapewniają realizację tych trzech wymagań.

Która metodologia trwałego nośnika będzie bardziej popularna? Czy ta oparta na blockchainie, czy ta, którą stosuje Bank w Barlinku?

Daniel Sadkowski ‒ My zakładamy, że rozwiązanie z tzw. zaufaną trzecią stroną na pewno w bankowości spółdzielczej będzie wygodniejsze. Ponieważ nie wymaga od banków spółdzielczych jakiś inwestycji, nakładów, lecz tylko podpisania umowy z tzw. zaufaną trzecią stroną, a zapewne pojawią się poza nami i Asseco kolejne instytucje, które będą tego typu usługi świadczyć. Natomiast, co do innych technologii, to trudno powiedzieć. Wydaje się, że nasza jest najprostsza, najtańsza i niewymagająca żadnej pracy od użytkownika, czyli od klienta banku. Musi się on tylko zalogować i pobierać dokumenty z przygotowanego dla niego portalu.