PIT: Od dzisiaj Niemcy pracują tylko dla siebie

Finanse osobiste

Stos pieniędzy na tle mężczyzny liczącego na kalkulatorze
Fot. stock.adobe.com/Andrey Popov

Związek Podatników (Bund der Steuerzahler, BdSt) wyliczył, że statystyczny Niemiec w tym roku pracuje rekordowo długo tylko dla państwa, bo aż do 17 lipca wszystkie zarobione pieniądze oddaje w formie podatku ministrowi finansów

Przewodniczący Niemieckiego Związku Podatników, #BdSt, #ReinerHolznagel: Z każdego zarobionego euro pozostaje nam do dyspozycji 45,7 centa #PIT @MF_GOV_PL

Wszyscy narzekamy na wysokie podatki. Nie my jedni. Niemcy mają chyba ku temu sporo powodów. Tak przynajmniej twierdzi tamtejszy Związek Podatników (Bund der Steuerzahler, BdSt), który wyliczył, że statystycznie rzecz biorąc Niemiec w tym roku pracuje rekordowo długo tylko dla państwa. Aż do 17 lipca zarobione pieniądze oddaje w formie podatku opłat ministrowi finansów. Dopiero od 18 lipca pracuje już tylko dla siebie.

Państwo zabiera Niemcom 54,3 procent zarobionych pieniędzy

Nic dziwnego, przeciętne obciążenie podatkami i innymi opłatami wynosi u naszego zachodniego sąsiada 54,3 proc. „Czyli – z sarkazmem oznajmił przewodniczący BdSt Reiner Holznagel – z każdego zarobionego euro pozostaje nam do dyspozycji  45,7 centa”.  Holznagel naturalnie podkreśla, że państwo też „coś daje” obywatelom i firmom, ale jego zdaniem właściwe i wykonalne byłoby obciążenie znacznie poniżej pięćdziesięciu procent.

Związek Podatników od lat krytykuje zjawisko określane mianem „zimnej progresji”, która uderza zwłaszcza w klasy średnie. Wzrost gospodarczy, dobra koniunktura mają ten niekorzystny skutek uboczny, że rosnące zarobki wpychają pracowników w wyższą klasę podatkową i pożerają większy dochód. Progi podatkowe w Niemczech to 14, 42 i 45 proc.

Niemcy opodatkowani prawie jak Grecy

Różnica między zarobkami brutto, a netto jest w Niemczech szczególnie duża. Związek Podatników obliczył na podstawie danych OECD, że spośród 35 państw niemieckie gospodarstwo domowe z dwiema osobami pracującymi i z dwojgiem dzieci plasuje się pod względem procentowego obciążenia na drugim miejscu za Grecją. „Chociaż więc niemieccy podatnicy w międzynarodowym porównaniu zarabiają brutto bardzo dużo, to netto lądują na pułapach średnich” – skarżył się Holznagel. Jego zdaniem, tylko spłaszczenie progów podatkowych może zapobiec większym obciążeniom przy wzroście zarobków.

Merkel chce ulżyć podatnikom

Rząd Angeli Merkel ma faktycznie zamiar coś w tej sprawie zrobić. Planuje mianowicie w przyszłym roku odciążyć podatników kwotą 2,2 mld euro, a w kolejnym o 2,1 mld euro. A także podwyższyć kwotę wolną od podatku i zlikwidować „zimną progresję”. Oraz znieść tzw. podatek solidarnościowy dla wschodnich landów dla 90 proc. podatników.

Może dzięki temu podatnik nie będzie „łożył” na państwo tak długo? Jeszcze w 1970 roku zachodni Niemiec czynił to do 8 czerwca. Była to inna epoka. Po zjednoczeniu Niemiec w 1990 roku na same podatki pracuje się w RFN już do lipca, najpierw do początku, a teraz już do drugiej połowy. Współczesne państwo sporo bierze. Pytanie, czy nie trwoni.

Udostępnij artykuł: