PKO Bank Polski: PKB w centrum uwagi – dziennik rynkowy BSR

Komentarze ekspertów

Po silnej dwudniowej przecenie złotego skutkującej nawet testem oporu 4,11 na parze eurozłoty środowa sesja przyniosła chwilowe odreagowanie. Kurs EURPLN spadł w okolice 4,064. Tak jak wcześniej przyczyn przeceny złotego doszukiwaliśmy się w spadających cenach polskich obligacji, tak i teraz impuls do skracania pozycji na EURPLN nadszedł z rynku długu w postaci spadających, ale rentowności. Po południu popyt na złotego dodatkowo nasiliły słabsze od oczekiwanych dane z USA.

Nadal podtrzymujemy, że fundamentalnie więcej przemawia za aprecjacją złotego niż jego wyprzedażą. Polskie dane makroekonomiczne potwierdzają, że gospodarka nasza odradza się po słabej końcówce ub. roku. Poprawia się też nasza sytuacja fiskalna. Jak poinformowała wczoraj premier E. Kopacz KE postanowiła zdjąć z Polski procedurę nadmiernego deficytu. Rekomendację komisji musi jeszcze zatwierdzić Rada UE, która spotka się 19 czerwca. Jak podkreśliła premier “(…) z jednej strony udało się naprawić finanse publiczne, a z drugiej strony osiągnąć najwyższy w Europie wzrost gospodarczy.”

Jednakże, jeśli spojrzymy z perspektywy kilkumiesięcznej, to o ile nie wykluczamy jeszcze możliwego testu wsparcia na 4,00 w przypadku kursu EURPLN w najbliższych tygodniach, o tyle druga połowa roku może przynieść już osłabienie naszej waluty wynikające głównie z czynników globalnych (m.in. słaba kondycja gospodarki chińskiej i oczekiwanie na podwyżki stóp w USA).

Na świecie środowa sesja europejska przebiegała relatywnie spokojnie. Po otwarciu handlu stabilizację wspierały bliskie oczekiwaniom publikacje danych z Chin. W ciągu dnia ze strefy euro poznaliśmy wstępne szacunki PKB za pierwszy kwartał. Francja z wynikiem 0,6% kw/kw zaskoczyła pozytywnie, podczas gdy Niemcy pokazując dynamikę wzrostu rzędu 0,3% kw/kw i strefa euro z 0,4% kw/kw wzrostem nieco rozczarowały. Z kolei zgodny z oczekiwanymi okazał się poziom kwietniowej inflacji HICP dla Niemiec (-0,1% m/m i 0,3% r/r) i produkcji przemysłowej (1,8% r/r) dla krajów Wspólnoty. Dane z Europy istotnie nie zmieniły jednak obrazu rynku eurodolara, choć swym wydźwiękiem generalnie nie poprawiały nastrojów.

Dla inwestorów liczyły się natomiast wspomniane już publikowane w USA informacje o sprzedaży detalicznej. Raport nie zachwycił pokazując dynamikę sprzedaży na poziomie 0,0% m/m (rynek oczekiwał +0,2% m/m). Z kolei sprzedaż z wyłączeniem sprzedaży samochodów zanotowała wzrost o 0,1% m/m (rynek oczekiwał 0,5% m/m). Brak odbicia w 2Q15 stawia mnóstwo pytań o trwałość ożywienia w Stanach.

W reakcji na dane eurodolar zaczął rosnąć, zbliżając się do oporu na 1,14. Kolejne publikacje potwierdzają tylko, że euro nadal żyje na koszt dolara, dopóki nie pojawi się bodziec, który go wyrwie z tego układu.

W czwartek naszą uwagę przyciągać będzie publikacja krajowych danych inflacyjnych. Spodziewana niższa deflacja CPI w kwietniu powinna wspierać naszą walutę. Eurodolar pozostanie pod wpływem danych z USA. Jak co czwartek poznamy tygodniowy raport z amerykańskiego rynku pracy.

Joanna Bachert
 Biuro Strategii Rynkowych

Udostępnij artykuł: