PKO Bank Polski: Spokojny koniec tygodnia – dziennik rynkowy BSR

Komentarze ekspertów

Brak publikacji ważniejszych danych makro z Eurostrefy nie przeszkodził w pobiciu przez niemieckie papiery skarbowe nowych rekordów. Rentowność DE10Y spadła w połowie dnia do 0,07%, do nowego historycznego rekordu, podobnie nowy rekord pobiły 10Y papiery francuskie, których dochodowość osiągnęła poziom 0,33%. Rosły rentowności krajów południa Europy, dochodowości długu 10Y hiszpańskiego i włoskiego skoczyły o ok. 10 pb. Takie zachowanie było reakcją na obawy o sytuację w Grecji.

Rynek stopy procentowej
Po południu skarbówki krajów północy Europy zanotowały korektę, jednak w końcówce dnia i tak ich rentowności były poniżej środowych zamknięć (dochodowość DE10Y spadła w skali dnia o 2 pb.). W przypadku dług amerykańskiego do południa podążał on za papierami niemieckimi. Jednak popołudniowa korekta w przypadku US10Y była już silniejsza. Wpływ na to miała głównie wypowiedź wiceszefa Fed S. Fishera (zaliczanego do centro-jastrzębiego skrzydła w Fedzie). Stwierdził on, że są pierwsze sygnały tego, że inflacja zaczyna zmierzać do celu (2,0%) oraz, że presja płacowa rośnie. Tygodniowe dane z rynku pracy zostały umiarkowanie przyjęte przez rynek, pomimo ich całkiem przyzwoitego łącznego odczytu. Liczba nowych zasiłków zaskoczyła w górę, jednak kontynuowane były poniżej oczekiwań i poprzednich wartości, zaś łączny wynik był niższy niż oczekiwania i rezultaty sprzed tygodnia. W efekcie krzywa amerykańska podpełzła w górę o 3 pb. w długim końcu i 1 pb. w środku, ignorując całkowicie mizerne zachowanie rynku akcji.
Inwestorzy w Polsce nie mieli okazji do zarobku. Dochodowości krajowych skarbówek podążały za papierami krajów południa Europy, korygując środowe zjazdy. Ruchy jednak nie były duże i nie przekroczyły 3 pb. na krzywej obligacji i krzywej IRS. W zwyżkach stawek i rentowności nie przeszkodziły zupełnie krajowe dane o inflacji bazowej (która spadła do 0,2% r/r, wobec oczekiwań ulokowanych na poziomie 0,4% r/r). Warto zwrócić uwagę, że od końca marca znów mamy do czynienia ze stopniowym wzrostem marży polskich 10Y ponad papiery niemieckie. W czwartek osiągnął on 221 pb., tylko 3 pb. mniej niż tegoroczny rekord z pierwszej dekady zeszłego miesiąca. Nie jest to zasługa papierów krajowych, które pozostają względnie stabilne, lecz wynik drastycznych redukcji rentowności długu niemieckiego. Krzywa FRA, podobnie jak krzywa IRS zneutralizowała środowe spadki.

W piątek czeka nas publikacja danych inflacyjnych z USA i Eurostrefy, co nie powinno mieć większego wpływu na wyceny. Pewne negatywnie, choć przejściowe i ograniczone dla długiego końca i środka krzywej, oddziaływanie mogą mieć dane o płacach w kraju. Zważywszy jednak spodziewany niższy odczyt nastrojów konsumentów Michigan, spodziewamy się na koniec tygodnia powrotu do wycen czwartkowych.

Poważniejszą przecenę może wywołać zapowiedziana na początek tygodnia publikacja informacji o aktywności w polskim sektorze przemysłowym oraz dane ZEW z Niemiec. Jednak i tu oddziaływanie czynników krajowych nie powinno być bardzo mocne wobec braku dodatkowego wsparcia ze strony danych ZEW. Te prawdopodobnie nie pokażą już tak silnego wzrostu jak w poprzednich miesiącach.

Rynek walutowy
Po zdanym przez RPP teście odporności na aprecjację złotego czwartkowa sesja przyniosła przecenę naszej waluty. Lakoniczne odpowiedzi prezesa M. Belki na zadawane przez dziennikarzy pytania po zakończonym posiedzeniu dot. sytuacji na rynku złotego mogły jednak zostać odebrane przez uczestników rynku, jako wyraz obaw o postępującą aprecjację naszej waluty przy świadomości, że w dużej mierze przyczyniła się do niej deklaracja o zakończeniu cyklu luzowania monetarnego przyciągająca kapitał “spekulacyjny”, choć w ocenie NBP miało być inaczej. Pomimo, że podczas konferencji prasowej nie padło stwierdzenie “zbyt silny złoty” w trakcie jej trwania i tuż po niej kurs EURPLN rósł.  Podczas czwartkowej sesji para ta przetestowała opór na poziomie 4,035.

Choć przed eurozłotym droga poniżej 4,00 nie została zamknięta (ze względu m.in. cykl koniunkturalny w Europie i pozytywny wpływ na waluty EM euro-QE przy przesuwającym się na drugą połowę roku momencie rozpoczęcia normalizacji polityki Fed), to aprecjacja PLN może nie być już tak spektakularna. Teraz prawdopodobnie będzie to już tylko kwestia strukturalna, a umocnienie złotego można będzie jedynie przyhamować, ale nie zahamować. Dopóki eurozłoty nie zejdzie do 3,80 sytuacja wydaje się jednak bezpieczna. Tak było w 2010 roku, kiedy to NBP broniąc kurs EURPLN przed spadkiem poniżej tegoż wsparcia zainterweniował na rynku walutowym po raz pierwszy od 10-lat (wcześniej na kurs PLN wpływał BGK wymieniając środki bezpośrednio na rynku, jak chociażby w 2009 roku, kiedy obniżył notowania EURPLN z 4,94 do 4,77).

Wracając do bieżącego tygodnia, w czwartek NBP opublikował dane o inflacji bazowej, które jednak nie miały większego przełożenia na nastroje na rynku. Dla celów poglądowych można wspomnieć, że w marcu inflacja bazowa CPI wyniosła 0,2% r/r, rynek liczył na nieco wyższą figurę rzędu 0,4%.
Na rynku eurodolara wspólna waluta umacniała się praktycznie przez cały wczorajszy dzień.

Publikowane w czwartek raporty dot. tygodniowej sytuacji na rynku pracy w USA (294 tys. nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych, o 14 tys. więcej niż prognozowano) i słabsze dane z rynku nieruchomości o nowych inwestycjach budowlanych dodatkowo wspomogły aprecjację euro pchając kurs EURUSD ponad opór na 1,08.

W piątek czekać nas będzie publikacja danych inflacyjnych z USA i strefy euro. Ponadto poznamy amerykański indeks wyprzedzający koniunktury i nastrojów U. Michigan. Jeśli dane amerykańskie znów rozczarują pojawi się szansa na wzrost eurodolara mocniej powyżej 1,08. W kraju zaś GUS poda dane o zatrudnieniu i wynagrodzeniu w marcu, ale nie będą one istotnym impulsem dla naszej waluty. Zapowiada się więc spokojny koniec tygodnia. Dopiero poniedziałkowe publikacje danych dot. produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej mogą umocnić złotego. W obydwu przypadkach oczekuje się wyższego od ostatniego (lutowego) odczytu.

Konrad Soszyński
Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych

Udostępnij artykuł: