PKO Bank Polski: Wzrost rentowności w Europie wytraca impet, co może oznaczać powrót do silniejszego dolara

Komentarze ekspertów

Złoty wyraźnie nie może dać sobie rady ze słabszymi publikacjami gospodarczymi, jakie w środę dotarły do inwestorów. Mocno rozczarowujące dynamiki wzrostu zarówno w przypadku krajowej sprzedaży detalicznej jak i produkcji przemysłowej za kwiecień na tyle pogrążyły PLN, że nie były mu nawet w stanie pomóc gołębie minutes z kwietniowego posiedzenia FOMC. Wczorajsze dane PMI dot. aktywności gospodarczej dla Europy wskazujące co najwyżej na stabilizację wzrostu, również nie pomagały naszej walucie. W rezultacie w czwartek, jeszcze podczas sesji europejskiej kurs EURPLN wzrósł w okolice 4,105.

Złoty wyraźnie nie może dać sobie rady ze słabszymi publikacjami gospodarczymi, jakie w środę dotarły do inwestorów. Mocno rozczarowujące dynamiki wzrostu zarówno w przypadku krajowej sprzedaży detalicznej jak i produkcji przemysłowej za kwiecień na tyle pogrążyły PLN, że nie były mu nawet w stanie pomóc gołębie minutes z kwietniowego posiedzenia FOMC. Wczorajsze dane PMI dot. aktywności gospodarczej dla Europy wskazujące co najwyżej na stabilizację wzrostu, również nie pomagały naszej walucie. W rezultacie w czwartek, jeszcze podczas sesji europejskiej kurs EURPLN wzrósł w okolice 4,105.

Z jednej strony wydaje się, że ożywienie gospodarcze w Europie ma coraz mocniejsze fundamenty. Po wstępnych danych PMI za maj widać, że nie tylko pozytywnie można mówić Niemczech, ale też o krajach, które w ostatnich latach mocno rozczarowały, w tym o Francji. Z danych Eurostatu widać zaś, że wyraźny krok w przód zrobiła też Hiszpania. Z drugiej zaś strony pomimo silnego spadku cen ropy naftowej, słabego euro i mając historycznie niskie poziomy stóp procentowych Euroland, jako całość stanął w miejscu, gdyż wydaje się, że ma problemy z utrzymaniem tempa wzrostu gospodarczego jakie nabrał po kryzysie.

Jak podał Markit, francuski indeks PMI dla przemysłu wyniósł w maju 49,3 pkt. i znajduje się coraz bliżej granicy 50 pkt. oddzielającej recesję od rozwoju gospodarczego. Indeks dla usług co prawda spadł do poziomu 51,6 pkt.; ale już zbiorczy PMI dla gospodarki francuskiej znalazł się na poziomie 50,6 pkt. W Hiszpanii zaś, w marcu gospodarka wyeksportowała towary o wartości przekraczającej 23 mld EUR, co daje wzrost aż o 12,5% względem marca 2014 roku. Dodatkowo deficyt bilansu handlowego kraju zmniejszył się do 890 mln EUR. Zaniepokoiły zaś dane z Niemiec. Wg wstępnych szacunków PMI kraj odnotował lekkie spowolnienie, co zaważyło na czwartkowych nastrojach na rynku. Niemniej PMI na poziomie 51,4 pkt choć nie sprostał oczekiwaniom analityków, to nadal wskazuje na dobrą pozycję kraju na tle innych gospodarek strefy euro. Po raz drugi z rzędu, spadł też łączony indeks PMI dla strefy euro, osuwając się do 53,3 pkt, ale produkcyjny wskaźnik już pozytywnie zaskoczył rosnąc do 52,3 pkt. Niemniej patrząc całościowo można odnieść wrażenie, że ożywienie w gospodarce Eurolandu złapało lekkiej zadyszki, stojąc na przeszkodzie do ewentualnego odreagowania ostatnich spadków eurodolara i poprawy nastrojów na rynkach EM.

Powracając na rynek krajowy, w czwartek dodatkowo urazić złotego mogły też publikowane dane z Chin wskazujące na dalsze spowalnianie tej drugiej pod względem wielkości gospodarki świata. Indeks aktywności przemysłowej PMI za maj spadł do 49,1 pkt, co oznacza, że aktywność przemysłu Chin kurczy się już trzeci miesiąc z rzędu, a produkcja spada najmocniej od ponad roku. Jest to dla rynków sygnał koniecznego dalszego wsparcia gospodarki ze strony władz monetarnych Pekinu.

Przenosząc się na rynek głównej pary walutowe, euro do dolara zyskiwało w czwartek na wartości, choć sama skala wzrostu nie była zbyt imponująca. Nastawienie wobec wspólnej waluty zaczęło poprawiać się tuż po publikacji wspomnianych wcześniej wskaźników PMI dla Europy, a dodatkowo wsparły ją opublikowane zapiski z kwietniowego posiedzenia EBC. Z protokołu wynikało, że program zakupu aktywów przynosi oczekiwane skutki, jednak warunkiem uzyskania pełnych efektów jest realizacja przez rządy reform. Bank podał, że zakupy aktywów przebiegają bez zakłóceń, ryzyko niewystarczającej podaży papierów jest przeszacowane, a na rynku już odczuwalne są skutki programu. Po południu wspólnej walucie wsparcie dały opublikowane słabsze od oczekiwań dane z USA (sprzedaż domów na rynku wtórnym i indeks Fed z Filadelfii).

Z technicznego punktu widzenia eurodolar wybronił wsparcie na 1,106 jednak biorąc pod uwagę, że wzrost rentowności w Europie powoli wytraca impet (w ostatnich tygodniach było to główny motor aprecjacji eurodolara) oczekiwać można odwrócenie tej tendencji.

Dzisiaj istotne dla notowań eurodolara mogą okazać się publikacje danych inflacyjnych dla USA i Ifo dla Niemiec. Oprócz odczytów wskaźników, rynki będą śledzić także komentarze szefów dwóch najważniejszych graczy na arenie polityki pieniężnej: Mario Draghiego (EBC) i Janet Yellen (Fed).

Joanna Bachert
PKO Bank Polski
Biuro Strategii Rynkowych

Udostępnij artykuł: