Płaca minimalna znowu w górę. Nie wszystkich to cieszy

Firma / Rynek pracy

Praca na budowie
Fot. Pixabay.com

Prawdopodobnie w połowie czerwca rząd zaproponuje nową wysokość płacy minimalnej

#AndrzejKubisiak, #Work Service: Obecnie dość często mamy do czynienia z sytuacją, że takie same pobory otrzymują osoby o niskich kwalifikacjach i pracownicy np. budżetówki o wysokich kwalifikacjach i kompetencjach #PłacaMinimalna @KubisiakA @Workservicepl

Zanim na dobre zaczną się wakacje, czeka nas prawdziwa batalia o wysokość płacy minimalnej – a w konsekwencji także minimalnej stawki godzinowej – które będą obowiązywać od 1 stycznia 2019 roku. Wiadomo już, że zgodnie z prawem jej wzrost jest nieuchronny – i to co najmniej o 5-6 proc. Ostateczna decyzja jednak należy do rządu.

Zasada: minimalne wynagrodzenie wzrasta w każdym roku

Obowiązujące obecnie zasady ustalanie minimalnego wynagrodzenia za pracę obowiązują od 2003 r. Pierwsza ustalona w tym trybie wysokość minimalnego wynagrodzenia wynosiła wówczas 800 zł. Od tego czasu obowiązuje zasada, minimalne wynagrodzenie za pracę wzrasta co roku „w stopniu nie niższym niż prognozowany na dany rok wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem.

Jednocześnie, jeśli w pierwszym kwartale roku, w którym odbywają się negocjacje wysokość minimalnego wynagrodzenia jest niższa od połowy wysokości przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej gwarancja ta jest zwiększona dodatkowo o 2/3 prognozowanego wskaźnika realnego przyrostu PKB”.

Podwyżka o 117 złotych czy o więcej ?

Z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie; minimalne wynagrodzenie za pracę stanowi nieco powyżej 45 proc. przeciętnej płacy. Dlatego jak policzyli eksperci, minimalne wynagrodzenie powinno z kwoty 2 100 zł obecnie wzrosnąć co najmniej o 117 zł (5,6 proc.).

Ustawa daje trzem stronom: rządowi, pracodawcom i pracownikom, czas do 15 lipca każdego roku na uzgodnienie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w kolejnym roku. Negocjacje powinny trwać miesiąc, a to oznacza, że rządu musi w połowie czerwca zaproponować wysokość nowego wynagrodzenia – jako podstawę do negocjacji. Jeśli strony – uprzednio w ramach Komisji Trójstronnej, a obecnie Rady Dialogu Społecznego – nie dojdą do porozumienia, ostanie słowo należy do rządu. Jako rozporządzenie Rady Ministrów, wysokość minimalnego wynagrodzenia w kolejnym roku musi być uchwalone i opublikowane w Dzienniku Ustaw do 15 września. Co ważne, wynagrodzenie to może się różnić od zaproponowanego przez rząd do negocjacji, ale nie może być od niego niższe.

Prawdopodobnie z takim scenariuszem będziemy mieli do czynienia także w tym roku. Związki zawodowe już zapowiedziały, że będą negocjować wyższą stawkę niż 2 217 zł, natomiast pracodawcy obstają przy podwyżce o dokładnie 117 zł.

 

Każda strona ma swoje racje

– Z oceną wpływu płacy minimalnej i jej wysokości na rynek pracy i na gospodarkę zawsze jest problem. Z jednej strony należy rozumieć sens tego rozwiązania, jako chroniącego na interesy pracowników, zwłaszcza tych o słabszej wobec pracodawcy pozycji. Z drugiej jednak należy dostrzegać konsekwencje działania tego mechanizmu zarówno w skali poszczególnych firm, jak i całej gospodarki – mówi Roman Przasnyski, Główny Analityk Gerda Broker. – Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że mechanizm płacy minimalnej w praktyce ma zastosowanie głównie w mniejszych firmach, słabszych branżach, gdzie nie są wymagane kwalifikacje lub panuje bardzo duża konkurencja, wywierająca presję na marże oraz w mniejszych miejscowościach, a więc wszędzie tam, gdzie również przedsiębiorcy najczęściej nie mają łatwo.

– Płaca minimalna i jej wzrost powinny być powiązane z trendami rynkowymi. Obecnie płace w gospodarce zaś rosną o 6-7 proc. rocznie. Wzrost minimalnego wynagrodzenia powinien więc także mieścić się w tych granicach, szczególnie dlatego, że jej funkcją jest ustalenie dolnych progów wynagrodzeń. Jej wysokość ustala rząd, ale wypłata to już sprawa pracodawców – podkreśla Andrzej Kubisiak, Dyrektor Zespołu Analiz i Komunikacji Work Service. I dodaje: – Tymczasem duży wzrost najniższego wynagrodzenia w minionych latach spowodował spłaszczenie struktury wynagrodzeń. Obecnie dość często mamy do czynienia z sytuacją, że takie same pobory otrzymują osoby o niskich kwalifikacjach i pracownicy np. budżetówki o wysokich kwalifikacjach i kompetencjach.  Z drugiej strony presja płacowa na rynku sprawia, że w wielu pracodawców – np. dyskonty, a ostatnio  Poczta Polska – oferują nawet osobom o podstawowych kwalifikacjach stawki znacząco wyższe niż płaca minimalna. Są też regiony – np. wokół Poznania czy Wrocławia – gdzie płaca minimalna jest zjawiskiem bardzo rzadkim.

Presja płacowa wpędza słabsze firmy w kłopoty

Podwyżka płacy minimalnej zwiększa więc koszty funkcjonowania firm, których nie są one często w stanie zrekompensować, a więc niektóre mogą popaść w kłopoty. – Wobec takiego zagrożenia część przedsiębiorców może po prostu ograniczać liczbę zatrudnionych. Już obecnie, między innymi z powodu presji płacowej, wiele firm znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, mimo doskonałej koniunktury panującej w gospodarce, o czym świadczy wyraźny wzrost liczby upadłości – podkreśla Roman Przasnyski. I dodaje: – Trzeba też mieć świadomość, że jesteśmy w szczytowym momencie tej koniunktury, a jej osłabienie w najbliższych latach jest niemal pewne. Wówczas kłopoty firm ulegną nasileniu i ucierpi na tym cała gospodarka. A obniżenie płacy minimalnej z oczywistych względów nie będzie wchodziło w grę.

Płaca minimalna nie jest zróżnicowana regionalnie

Podobnie uważa Andrzej Kubisiak:– Niekorzystnym zjawiskiem jest „wypychanie” ludzi do szarej strefy. Obecnie mamy ok. 5,2 mln osób w Polsce tzw. biernych zawodowo. Są to osoby, które nie są zarejestrowanymi bezrobotnymi, ani pracującymi. Można domniemywać, że wiele z nich pracuje „na czarno”. Dzieje się tak dlatego, że tak wysokie podwyżki minimalnej płacy – w 2016 r. było to nawet 8 proc. – są niemożliwe do zrealizowania w wielu firmach, które nie osiągają tak wysokiej marży ze swojej działalności.

– Ponadto obecna konstrukcja płacy minimalnej nie uwzględnia wspomnianych różnic, choćby regionalnych, a średnie wynagrodzenie w poszczególnych województwach jest bardzo zróżnicowane, podobnie jak potencjał i możliwości, jakie mają w nich firmy – podkreśla Roman Przasnyski.

Mamy tu dość podobną sytuację, jak w przypadku forsowanej przez niektóre kraje Unii Europejskiej dyrektywy o pracownikach delegowanych, zrównującej płace tej grupy z wynagrodzeniem powszechnym w kraju wykonywania usługi. W oczywisty sposób upośledza to polskie firmy, gdyż powoduje, że nie będą w stanie spełnić takich warunków bez popadnięcia w kłopoty. –Mechanizm ten, który budzi uzasadnione protesty w kraju, jest zaś akceptowany w przypadku płacy minimalnej, której wysokość także powinna uwzględniać specyfikę i warunki działania firm – dziwi się ekspert.