PMI kropką nad “i” dla grudniowej decyzji RPP

Komentarze ekspertów

Poniedziałek na globalnym rynku walutowym rozpoczął się od publikacji wskaźników PMI aktywności przemysłowej dla Chin i Europy. Z dalekiego wschodu nie przywiało dobrych wieści, choć pocieszeniem może być fakt, że w listopadzie nie było też pogorszenia koniunktury. Europa nadal wykazuje duże rozbieżności rozwojowe pomiędzy jej poszczególnymi gospodarkami utwierdzając inwestorów w przekonaniu, że bez dalszego wsparcia ze strony EBC może nie być w stanie wyjść na przysłowiową "prostą".

Chiński indeks PMI za listopad uplasował się na październikowym poziomie 50,0 pkt. Dane z Europy nie były dużo lepsze, niemniej mieliśmy tu zaskoczenie silne in plus, ale i in minus. Największą niespodziankę sprawiła Hiszpania (54,2 pkt to najwyższy poziom PMI od 89 miesięcy), najmocniej rozczarowała zaś gospodarka niemiecka (49,5 pkt to najsłabszy wynik od 17 miesięcy). Choć Euroland jest jeszcze “nad kreską”, to już coraz bliżej granicznej wartości 50 pkt – w listopadzie z PMI na poziomie 50,1 pkt.

Tymczasem solidny wyniki Markit podał dla gospodarki polskiej. Przemysłowy PMI wzrósł do 53,2 pkt z 51,2 pkt miesiąc wcześniej, zaskakując rynek po raz drugi z rzędu. Podano jednocześnie, że listopadowy odczyt PMI wsparty był przede wszystkim zwiększającą się produkcją i nowymi zamówieniami, które w eksporcie wzrosły po raz pierwszy od siedmiu miesięcy. Rosnąca produkcja i pogłębiająca się deflacja w danych PMI to dokładne odbicie opublikowanych ostatnio raportów GUS, w tym niższej niż oczekiwano inflacji CPI i wyższego niż oczekiwano tempa wzrostu PKB w 3q14. Oznacza to, koniunktura w sektorze przetwórstwa przemysłowego poprawiała się w ub. miesiącu najszybciej od marca tego roku, a silny odczyt PMI ugruntował powrót tego wskaźnika powyżej granicy 50 pkt w porównaniu do jego negatywnych (poniżej 50 pkt) wyników notowanych w poszczególnych miesiącach trzeciego kwartału br.

W reakcji na dane złoty umocnił się, ale to nie powinno dziwić. Obecnie trudno jest wskazywać na inny scenariusz niż taki, który zakłada pozostawienie stóp procentowych na dotychczasowym poziomie podczas rozpoczynającego się dzisiaj dwudniowego posiedzenia RPP. Z kolei mieszane dane z Europy lekko umocniły euro, kurs EURUSD po otwarciu w okolicach 1,242 przesunął się w górę o około 50 pipsów. W oczekiwaniu na dane z USA kurs EURUSD wyhamował wzrosty przy 1,248. Pomimo publikacji lepszych od oczekiwanych raportów z USA (dot. indeksów PMI i ISM również dla przemysłu) na koniec wczorajszej sesji kurs euro wzrósł powyżej 1,25 USD, zaś w relacji do złotego notowany był w okolicach 4,17.

W poniedziałek na wokandę ponownie trafił rosyjski rubel, goniąc spadające ceny ropy naftowej, która w miniony piątek (już poza godzinami handlu moskiewskiego rynku walutowego) straciła na wartości około 4-5%. Cena ropy Brent kontynuowała wczoraj zjazd, spadając poniżej 70 USD za baryłkę, do najniższego poziomu od pięciu lat. Od czasu czwartkowego posiedzenia OPEC, podczas którego zadecydowano, że wielkość podaży ropy w 2015 roku nie zostanie zmniejszona, ceny ropy spadły już o ponad 10%. Wczoraj kurs USDRUB w ciągu kilku godzin wzrósł o blisko 6% nominalnie zbliżając się do poziomu 54. Na przełomie ostatnich pięciu miesięcy rosyjski rubel stracił do amerykańskiego dolara 35% wartości i jak widać na wykresie obok zmiany idealnie pokrywają się ze spadkiem cen ropy Brent (minus 40%) w tym samym okresie. A jeśli chodzi o rubla, to może być jeszcze słabiej. Jak wskazują globalne instytucje finansowe nadwyżka podaży na rynku ropy, utrwalona przez wspomnianą już decyzję OPEC o rezygnacji z cięć wydobycia, może doprowadzić do spadku notowań tego surowca, co najmniej do poziomu 60 USD za baryłkę (w ocenie ekonomistów krytycznego dla stabilności systemu finansowego Rosji).

Mimo silnych spadków cen ropy naftowej na globalnych rynkach towarowych, na krajowym rynku stopy procentowej w poniedziałek doszło do wyraźnego wzrostu rentowności papierów skarbowych na całej długości krzywej. Przyczyną wspomnianej przeceny były kolejne już w ostatnich dniach lepsze od oczekiwań dane makroekonomiczne. W poniedziałek okazało się bowiem, że indeks PMI dla Polski wzrósł znacznie bardziej niż oczekiwano, co w połączeniu z piątkowym pozytywnym drugim odczytem PKB za 3q14 zmniejszyło wyraźnie prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych w grudniu (RPP podejmie decyzję w środę). Ten efekt widać było przede wszystkim na krótkim końcu krzywej, gdzie stawki FRA wzrosły powyżej 1,70%. Również na rynku europejskim poniedziałkowa sesja przyniosła lekką przecenę Bundów, które w segmencie 10-letnim wzrosły o okolice 0,73% (+3 pb). Ten ruch miał również negatywny wpływ na dłuższy koniec krzywej w Polsce.

Joanna Bachert,
Mirosław Budzicki,
Biuro Strategii Rynkowych,
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: