Podatkowa groza

Blogi / Jerzy Cichowicz / Tylko u nas

Jeszcze tylko do 10 stycznia 2016 roku na Zamku Królewskim w Warszawie możemy oglądać tajemniczy obraz francuskiego malarza Georges’a de La Toura. Przyjechał on do Warszawy z Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki im. B.G. Woźnickiego i jest eksponowany w ramach zamkowej "Galerii Jednego Obrazu". To obraz niezwykły i budzący zainteresowanie na całym świecie, dlatego często odbywa długie podróże. O możliwość jego eksponowania zabiega bardzo wiele znanych muzeów i galerii. W Warszawie obraz ten gości po raz pierwszy i trudno powiedzieć w jakiej perspektywie lat będzie to możliwe ponownie.

W książkach i w bazach internetowych obraz jest reprodukowany pod różnymi tytułami. Najczęściej jest nim “U lichwiarza” lub “Płacenie podatków”. Wynika  to przede wszystkim z niezwykłej historii obrazu oraz często odmiennych jego interpretacji. Moim zamiarem nie jest przesądzanie żadnego z toczących się w tej materii sporów ani też dodawanie własnej jego interpretacji. Chciałbym tylko zachęcić Czytelników do odwiedzenia Zamku Królewskiego. Przekonajcie się osobiście jakie emocje w Was wzbudzi. Pozwólcie jednak, że dokonam krótkiego wprowadzenia.

Wchodząc do niewielkiego i ciemnego pomieszczenia dostrzeżemy podświetlone ciepłym, dyskretnym światłem płótno o dość sporym rozmiarze. W pierwszej chwili dostrzegamy płomień świecy, która znajduje się w centrum obrazu. Reszta szczegółów wyłania się stopniowo, wraz z przyzwyczajaniem się naszych oczu do panującego półmroku – przed i wewnątrz obrazu…

151231.fotografia.cichowicz.01.600x390Georges de La Tour (1593 – 1652), Płacenie podatków, 1641 r., 99 x 152 cm, olej na płótnie, Galeria Obrazów we Lwowie. Fot.: Lwowska Narodowa Galeria Sztuki im. Borysa Woźnickiego.

Światło świecy jest bardzo specyficzne dla tego artysty, a nawet znakiem rozpoznawczym większości jego dzieł. Tutaj potęguje ono grozę rozgrywającej się na naszych oczach sceny. Nie od razu rozumiemy jej sens i wymowę. Światłocienie wydobywają z mroku sześć postaci zgromadzonych wokół prostokątnego stołu. Szybciej dostrzegamy to, co na stole: otwartą księgę rachunkową ze starannymi notatkami, przybory do pisania – zaostrzone pióro wyjęte z futerału, usypana kupka – zapewne dopiero co przeliczonych – złotych monet o dobrze rozpoznawalnym awersie. To wprowadzone do obiegu w 1640 roku złote luidory z wizerunkiem Ludwika XIII. Zaraz obok znajduje się sakwa z resztą pieniędzy i dokumentami, kilka srebrnych monet uchwyconych w momencie ich przeliczania i układania, świeca.

Sześciu mężczyzn okala stół dość ciasno. Widzimy pomiędzy postaciami istotne różnice. Składa się na nie przede wszystkim to, co w świetle świecy możemy zauważyć: strój, twarze, dłonie, gesty, rekwizyty. Dramat rozgrywa się po lewej stronie obrazu. Najważniejsza w tej grupie postać, siedząca na wysokim stołku prawym bokiem do widza, ubrana jest wytwornie i w wojskowym stylu. Pamiętajmy, że jesteśmy w pierwszej połowie XVII wieku, mniej więcej  w trakcie tzw. wojny trzydziestoletniej. Mężczyzna ten ma na sobie czerwony kolet przepasany złotym pasem, a na głowie czapkę z pióropuszem spod której wystają loki peruki. W prawej ręce trzyma laseczkę, natomiast lewą wykonuje charakterystyczny gest. Gest ten zdaje się mówić: “Trzeba zapłacić i już!” Ten szczegół jest słabo widoczny na reprodukcjach, ale stojąc przed oryginałem, dostrzeżemy go na pewno. To najważniejsza w tej scenie postać. Pozostaje ona w relacji z mężczyzną z wąsami i w lichym odzieniu, który czytając coś z rozłożonego i mocno sfatygowanego dokumentu próbuje coś tłumaczyć, przed czymś się bronić. To nieszczęsny petent. Pomiędzy nimi siedzi sztywna postać pilnie śledząca liczenie pieniędzy. W prawej ręce ściska woreczek z pieniędzmi. Mężczyzna ten ubrany jest w skórzany kasak zapięty za pomocą troczków. To zapewne rachmistrz, który na głos zlicza wykładane na stół monety. Płacącym jest w tym momencie zakonnik z siwą brodą. O jego stanie możemy wnosić z charakterystycznego stroju. Za nim znajduje się tajemnicza postać w czerwonej szacie i kapeluszu ze strusim piórem. Patrzy ona przez ramię zakonnika na stół. Juliusz A. Chrościcki w swoim artykule (“BAROK”, Nr 33/2010) poświęconym interpretacji tego arcydzieła sugeruje, że to miejscowy donosiciel wysługujący się bezwzględnym urzędnikom.

151231.fotografia.cichowicz.02.600x496Marinus Claeszoon van Reymerswaele (ca 1490 – ante 1566), Poborca podatkowy, 1542 r., olej na desce 104 x 120 cm, Galeria Alte Pinakothek w Monachium. Fot.: Wikimedia Commons®

Całą scenę oraz blat stołu oświetla dostrzeżona na samym początku świeca, którą przesuwa w kierunku liczonych monet stojący w głębi mężczyzna. Robi to zapewne po to aby nikt się nie pomylił w liczeniu i dla wywarcia presji na płacących. To w dosłownym tego słowa znaczeniu mroczna postać. Ubrany jest w białą koszulę z fantazyjnymi rękawami o złotawym kolorze przepasaną granatowym, jedwabnym pasem. Silnie zarysowana broda i nos, zacięte usta, lewa dłoń palcami i nasadą nadgarstka mocno oparta o blat stołu – to elementy wyrażające stanowczość i bezwzględność. Postać ta rzuca na ścianę złowrogi cień. Nie będzie żadnej litości. Tu nie ma miejsca na negocjacje, czy też powoływanie się na przywileje, prawo, dobry obyczaj. Scena przypomina co do istoty te z obrazów Marinusa Claeszoon van Reymerswaele. Z tą jednak różnicą, że u Marinusa poborcy i tak, prędzej czy później, ściągną podatek jakiego się domagają. Wszystko mają starannie zanotowane i dlatego mogą od czasu do czasu odroczyć komuś płatność w czasie. U Georgesa de La Toura przesadna perswazja swoich racji może – czujemy to przez trzewia – zaprowadzić petenta na najbliższą gałąź. Mamy tu do czynienia z przedstawieniem aktu poboru okrutnej i dotkliwej kontrybucji wojennej lub długów. Nie wiemy tego dokładnie, ale widzimy, że tych urzędników, a może poborców nie interesują dokumenty, prawo, dobry obyczaj oraz to, czy petenci będą mieli za co żyć. Nocna pora, otwarta księga rachunkowa i  leżące na stole przyrządy do pisania, po które nikt nie sięga, sugerują, że urzędnicy znaczną część pieniędzy zagrabią dla siebie.

160105.cichowicz.foto.03.400xMarinus Claeszoon van Reymerswaele (ca 1490 – ante 1566), Poborcy podatków, 1. połowa XVI w., 81,7 x 65,5 cm, olej, deska dębowa, Muzeum Narodowe w Warszawie. Fot.:  © Copyright by Ligier Piotr/Muzeum Narodowe w Warszawie.

Opisanych emocji możemy doświadczyć jedynie znając kontekst dzieła i na jego podstawie współodczuwając beznadziejność położenia bohaterów. Emocje zaklęte w dziełach sztuki pozwalają nam odbywać podróże w czasie i przestrzeni, zrozumieć innych ludzi żyjących przed wiekami. Miejmy nadzieję, że koniec roku 2015 i czekające nas rozliczenie roczne podatków nie dostarczy nam porównywalnych emocji, czego wszystkim Państwu i sobie życzę.

Jerzy Cichowicz

Udostępnij artykuł: