Pogłębia się kryzys systemu emerytalnego

Gospodarka / Mój plan emerytalny

Emerytka licząca pieniądze
Emerytka Fot. stock.adobe.com/kasto

Reforma emerytalna z roku 1998 była poprzedzona wieloma analizami apolitycznych ekspertów, mających międzynarodowe doświadczenie, takich choćby jak Michał Rutkowski, były dyrektor naczelny Globalnej Praktyki Zabezpieczenia Społecznego i Pracy w Banku Światowym.

#WitoldGadomski: Wg sporządzanych przez ZUS scenariuszy, dziura w systemie emerytalnym jest coraz większa, a sam system coraz bardziej chaotyczny #SystemEmerytalny #ZdefiniowanaSkładka #WaloryzacjaEmerytur @zus_pl @gazeta_wyborcza

Jej realizacja zaczęła się w czasie rządu koalicji SLD – PSL, gdy w sierpniu 1997 roku przyjęto ustawę o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych, a najważniejsza ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych była uchwalona rok później, w październiku 1998, gdy rządy sprawowała koalicja AWS − UW.

Była to więc reforma mająca szerokie poparcie polityczne, niezależnie od różnic między poszczególnymi ugrupowaniami, dotyczących rozwiązań szczegółowych.

Pojawia się zdefiniowana składka

Istotą zreformowanego systemu emerytalnego było przejście od zasady zdefiniowanego świadczenia (przyszły emeryt z góry wie, jakie otrzyma świadczenie, które było obliczana w relacji do średnich wynagrodzeń z 10 najlepszych lat przed emeryturą) do zdefiniowanej składki (emerytura zależy od zakumulowanych w ZUS i OFE składek, odpowiednio waloryzowanych).

Celem reformy była stabilizacja systemu emerytalnego w perspektywie wielu dziesięcioleci, nie zaś doraźne pozyskiwanie poparcia wyborców. W końcu XX wieku dla nikogo nie było tajemnicą, że sytuacja demograficzna będzie się pogarszała, i aby uniknąć katastrofalnych skutków dla finansów państwa, trzeba skłonić ludzi do późniejszego przechodzenia na emeryturę.

Oraz do brania przez nich częściowej odpowiedzialności za dochody po odejściu z rynku pracy.

Zasada zdefiniowanej składki powinna wymuszać na przyszłych emerytach bardziej racjonalne zachowania, przede wszystkim utrzymanie dochodów z pracy, a nie ze świadczeń, tak długo, jak się da.

Reforma nie została dokończona, gdyż polityczny konsensus wokół niej szybko się rozpadł.

Odchodzenie od zdefiniowanej składki

Największym problemem jest stopniowe odchodzenie od zasady zdefiniowanej składki. Podnoszenie emerytury minimalnej w tempie szybszym niż wzrost wynagrodzeń oznacza, że coraz większa część emerytów nie zakumulowała na swych ZUS-owskich kontach odpowiednich składek i muszą być dofinansowani z budżetu.

To nie zachęca do dłuższej pracy, gdyż emerytura tak czy tak − będzie minimalna. Zachęca zaś do wycofywania się z rynku pracy przed ukończeniem ustawowego wieku i pracy w szarej strefie.

Kwoty zamiast procentów

Pomysły, by waloryzacja emerytur była kwotowa, a nie procentowa oraz prezenty w postaci jednorazowych świadczeń, równych dla wszystkich, to kolejne odejście od logiki systemu o zdefiniowanej składce.

Według sporządzanych przez ZUS scenariuszy, dziura w systemie emerytalnym jest coraz większa, a sam system emerytalny coraz bardziej chaotyczny.

Wbrew wyrażanym czasami w mediach poglądom ZUS nie zbankrutuje, bo jest częścią finansów publicznych. Ale jeżeli system emerytalny nie zostanie szybko naprawiony, jedynym wyjściem by uniknąć bankructwa państwa będzie podnoszenie podatków, co zniechęcać będzie przedsiębiorców do inwestowania i zachęcać bardziej mobilnych obywateli do emigracji.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: