Polacy na Islandii, jak Ukraińcy w Polsce

Blogi / Robert Lidke

Robert Lidke, aleBank.pl (fot. Jacek Barcz)
Robert Lidke, aleBank.pl (fot. Jacek Barcz)

Urlop na Islandii nieodparcie skłania do porównań z Polską. Pod Warszawą, tam, gdzie mieszkam, są sklepy, gdzie praktycznie cały personel to Ukraińcy. Podobnie jest w innych regionach naszego kraju.

Na Islandii turystów jest 7 razy więcej niż Islandczyków. Stąd między innymi zapotrzebowanie na pracowników imigrantów i na obrót bezgotówkowy #Islandia #praca #turystyka #obrótbezgotówkowy

Na Islandii, a byłem na południu, północy i wschodzie tej wyspy, jest podobnie. Tyle, że personel sklepów to Polacy. Są tu od 10, 5 lat. Inni kilka miesięcy. Młody człowiek, który przyjechał tu w maju i pracuje w hipermarkecie na odludziu powiedział mi, że przyjechał tu odpocząć od Polski, wyciszyć się. Wraca na jesieni, bo w Polsce ma pracę, którą lubi.

Inni Polacy nie mówią o powrocie, bo tu się dobrze zarabia, praca jest bezstresowa, a Islandczycy są bardzo przyjaźni i tolerancyjni. Nie ma agresji, ani słownej, ani fizycznej. Na campingu koło Reykjavíku cała obsługa to Polacy. Dawno nie widziałem tak wyluzowanych rodaków.

Nie wiem, co Ukraińcy myślą o Polsce, ale chyba ich odbiór Polski i Polaków jest inny niż nasz obiór Islandii. Polacy z Islandii raczej nie wyjadą do innego kraju, Ukraińcy mogą nas w każdej chwili opuścić dla lepszej pracy w Niemczech, Norwegii czy Islandii.

Islandia przeżywa boom gospodarczy. Szybko się podniosła po kryzysie finansowym 2008 roku. W
odróżnieniu do innych krajów Islandczycy pozwolili upaść swoim nieodpowiedzialnym bankom. I dobrze na tym wyszli. Korona islandzka bardzo krótko szorowała po dnie, była wysoka inflacja, ale to już przeszłość.

Islandia

Fot. Robert Lidke, aleBank.pl

Atutem Islandii jest tania energia, praktycznie wszędzie woda w kranach i w kaloryferach pochodzi z
gorących naturalnych źródeł. Metoda regulacji temperatury w domach, to po prostu otwieranie
okien.

Kolejny atut to zachwycająca przyroda, która przyciąga każdego roku miliony turystów. Na południu ta liczba zwiedzających przeszkadza w spokojnym podziwianiu wodospadów, kamienistych plaż, gejzerów. Na szczęście na północy, gdzie moim zdaniem jest najładniej – i wcale nie jest zimno – turystów jest bardzo mało. I nawet na największym odludziu można płacić kartą. W czasie mojego pobytu na Islandii w ogóle nie widziałem islandzkich monet i banknotów. Jak ważna jest dla Islandii turystyka pokazują następujące liczby: liczba mieszkańców 348 tysięcy. Liczba turystów w 2008 roku – pół miliona. W roku
ubiegłym – 2 mln 195 tysięcy. Czyli turystów jest 7 razy więcej niż Islandczyków. Stąd między innymi zapotrzebowanie na pracowników imigrantów i na obrót bezgotówkowy. Wdrożenie gotówki na najdalsze odludzie byłoby kompletnym absurdem ekonomicznym i logistycznym.

 

Udostępnij artykuł: