Polacy przenoszą oszczędności z lokat na rynek nieruchomości

Inwestycje / Nieruchomości

W kwietniu 2021 r. Polacy na rachunkach terminowych w bankach posiadali 182 mld zł. To aż o 107 mld zł mniej niż w marcu 2020 r., kiedy dotarła do nas pandemia koronawirusa. Duża część z tych środków została ulokowana na rynku nieruchomości.

Osoba z kalkulatorem, pieniędzmi i modelem domu
Fot. stock.adobe.com/chinnarach

W kwietniu 2021 r. Polacy na rachunkach terminowych w bankach posiadali 182 mld zł. To aż o 107 mld zł mniej niż w marcu 2020 r., kiedy dotarła do nas pandemia koronawirusa. Duża część z tych środków została ulokowana na rynku nieruchomości.

Znacznie niższe oszczędności na rachunkach terminowych nie są tożsame z wysokością środków na rachunkach bieżących. Dane NBP z kwietnia br. wskazują, że mamy tam 745 mld zł – o 171 mld więcej niż przed pandemią.

– Brak dostępności depozytów terminowych dających choćby możliwość ochrony środków przed inflacją powoduje, że Polacy trzymają gotówkę na rachunkach bieżących, po to by móc szybko reagować na pojawiające się okazje i inwestować, m.in. na rynku nieruchomości, mówi Tomasz Przyrowski, prezes Gold Finance.

Nieruchomości i złoto są postrzegane jako najbardziej pożądane aktywa

Potwierdzają to wyniki badań. Według firmy Tavex, nieruchomości i złoto są postrzegane jako najbardziej pożądane obecnie aktywa. Odpowiednio aż 56,3 proc. i 36,1 proc.  ankietowanych pytanych „W co warto zainwestować?” wskazało właśnie na nieruchomości i złoty kruszec. Najwięcej entuzjastów inwestowania w nieruchomości znajdziemy w grupie wiekowej 25-34 lata (60,3 proc.). Zainteresowanie rynkiem nieruchomości widoczne też jest w raporcie Santander Bank Polska „Finansowe DNA Polek i Polaków 2020”, gdzie 22 proc. ankietowanych posiadających oszczędności rozważa ulokowanie ich na rynku nieruchomości w ciągu kolejnych 12-stu miesięcy.

Zakupy inwestycyjne na rynku nieruchomości

Według opracowania Barometr Metrohouse i Gold Finance I kw. 2021 r. zakupy inwestycyjne na rynku nieruchomości występowały w 34 proc. transakcji obsługiwanych przez agentów sieci Metrohouse. Jak twierdzą autorzy raportu wynik ten może być jeszcze wyższy.

Czytaj także: Realne oprocentowanie lokat zakończonych w kwietniu po uwzględnieniu podatku i inflacji to -3,4% >>>

– Żyjemy w społeczeństwie, które niezbyt chętnie chwali się swoimi sukcesami na polu zawodowym, oszczędnościami, czy statusem materialnym. To samo dotyczy też inwestowania. Z tego względu wyniki ankietowe nie mogą w pełni odzwierciedlać realnej skali inwestowania na rynku mieszkaniowym, mówi Marcin Jańczuk, współautor raportu Barometr Metrohouse i Gold Finance.

Czytaj także: Polacy zakładają najmniej lokat od 10 lat >>>

Dodaje, że można się spodziewać, że obecnie około połowy zakupów ma podłoże inwestycyjne.

– W odróżnieniu od minionych lat, duża część klientów nie ma sprecyzowanych planów dotyczących nabywanej nieruchomości. Dziś zakupy inwestycyjne nie są dokonywane pod wpływem informacji o rentowności takiej inwestycji, ale bardziej jako ochrona zgromadzonych oszczędności przez rosnącą inflacją, mówi Tomasz Przyrowski.

Podczas, gdy dotychczas nabywcom zawsze zależało na szybkim remoncie i wystawieniu lokalu do wynajmu, dziś wielu z nich kupuje mieszkanie, by je po prostu mieć – traktując zakup jako jeden z nielicznych sposobów ochrony kapitału.

Dużym powodzeniem cieszą się lokale między 35 a 50 m kw.

Według Metrohouse i Gold Finance w największych miastach dużym powodzeniem cieszą się lokale między 35 a 50 m kw. (35 proc. zakupów) oraz 50-65 m kw. (25 proc.). Nadal w powszechnym przekonaniu dobrym produktem inwestycyjnym są niewielkie mieszkania dwupokojowe, dające większy potencjał do wynajmu niż choćby popularne kawalerki, które nie są już tak bardzo poszukiwane jak kiedyś. Widać to choćby w Warszawie, gdzie odsetek sprzedawanych mieszkań poniżej 35 m kw. na rynku wtórnym wynosił 15 proc. podczas gdy obecnie spadł do 7 proc.

Według raportu Metrohouse i Gold Finance średnie ceny mieszkań w ciągu ostatniego roku najbardziej wzrosły we Wrocławiu, Gdańsku i Łodzi (12-13 proc.), natomiast w Warszawie i Krakowie skala wzrostów osiągnęła poziom 7 proc.

Udostępnij artykuł: