Polscy bankowcy optymistycznie patrzą w przyszłość

Raporty

Od kilku dni sytuacja na rynkach akcji "dojrzewała" do mocniejszego tąpnięcia, dla którego tłem jest oczekiwane ograniczenie skupu aktywów w USA, do jakiego może dojść już na wrześniowym posiedzeniu Rezerwy Federalnej. 

Od kilku dni sytuacja na rynkach akcji "dojrzewała" do mocniejszego tąpnięcia, dla którego tłem jest oczekiwane ograniczenie skupu aktywów w USA, do jakiego może dojść już na wrześniowym posiedzeniu Rezerwy Federalnej. 

Ostrzejsza wyprzedaż stała się faktem we wtorek, a bezpośrednim impulsem dla niej okazała się groźba interwencji militarnej USA w Syrii. To raczej pretekst niż realny powód osłabienia na giełdach. Sytuacja w Syrii jest trudna od dawna, a do tej pory inwestorzy nie zaprzątali sobie nią głowy. Wpływu niestabilnej sytuacji w tym kraju na rynek paliw można też było doszukiwać się już wcześniej. Zatem na sprawę Syrii trzeba z punktu widzenia rynków patrzeć przez pryzmat specyfiki reakcji rynkowych - w hossie inwestorzy mają skłonność do ignorowania złych wiadomości, a wyolbrzymiania znaczenia dobrych, a w trendzie spadkowym jest odwrotnie. Z tego punktu widzenia wczorajszy dzień stanowiłby potwierdzenie, że trendy na giełdach światowych zaczęły zmieniać się na zniżkowe. Inwestorzy nie tylko zareagowali na złe informacje, ale też zbagatelizowali dobre, jak na przykład sierpniowy Ifo w Niemczech, indeks cen domów w USA, czy sierpniowy wskaźnik zaufania konsumentów w Ameryce i indeks aktywności gospodarczej w regionie Richmond. Wszystkie te dane były nieco lepsze od przewidywanych przez ekonomistów.

Dziś na rynkach akcji utrzymuje się niepokój, co utwierdza w przekonaniu, że wtorkowe zniżki nie były incydentalne, a mogą zapowiadać trwalsze pogorszenie koniunktury.

Rynki nieruchomości

W sierpniu wyraźnie poprawiły się oceny bankowców odnośnie do zainteresowania kredytami hipotecznymi w Polsce. Z najnowszej ankiety Pengab wynika, że wzrost odnotowano w 46% placówek bankowych, a spadek w 10%, co dało wskaźnik na poziomie 36%, o 10 pkt proc. wyższym niż miesiąc wcześniej i 13 pkt proc. większym niż rok wcześniej. Poprawiły się również prognozy na kolejne 6 miesięcy. Przewaga tych, którzy liczą na wzrost sprzedaży kredytów hipotecznych nad tymi, którzy liczą się ze spadkiem w tym względzie, sięgnęła 50 pkt proc. Grupa osób zakładających obniżenie się zainteresowania kredytami hipotecznymi zmniejszyła się do zaledwie 3%.

Wskaźnik S&P/Case Shiller, najbardziej wiarygodny miernik tendencji cenowych na rynku mieszkaniowym w USA, wzrósł w czerwcu o 12,1% w skali roku. Tempo wzrostu minimalnie zmniejszyło się w porównaniu z majem, kiedy wyniosło 12,2%, najwięcej od marca 2006 r. Największe zwyżki miały miejsce w Las Vegas (24,9%) i San Francisco (24,5%). W Nowym Jorku wzrost był najniższy (3,3%).

Zespół analiz
Home Broker

Udostępnij artykuł: