Polska na ścieżce wzrostu

Komentarze ekspertów

Bardzo dobrym danym dotyczącym naszej gospodarki towarzyszą z jednej strony optymistyczne prognozy na dłuższą przyszłość, z drugiej zaś obawy, że dynamika wzrostu może ulec spowolnieniu już w najbliższym czasie. Nawet jeśli miałoby dojść do przejściowego osłabienia tempa, długofalowe perspektywy wydają się być niezagrożone.

Bardzo dobrym danym dotyczącym naszej gospodarki towarzyszą z jednej strony optymistyczne prognozy na dłuższą przyszłość, z drugiej zaś obawy, że dynamika wzrostu może ulec spowolnieniu już w najbliższym czasie. Nawet jeśli miałoby dojść do przejściowego osłabienia tempa, długofalowe perspektywy wydają się być niezagrożone.

Niedawna publikacja danych dotyczących polskiej gospodarki, która wzrosła w pierwszym kwartale o 3,4 proc., pozytywnie zaskakując ekonomistów, stanowi dobrą okazję do dyskusji o jej perspektywach w najbliższym czasie. Przeważają scenariusze pozytywne, ale nie brakuje też opinii przestrzegających przed możliwością spowolnienia dynamiki wzrostu.

Obawy części ekonomistów budzi czerwcowy spadek wskaźnika aktywności w przemyśle PMI, mogący świadczyć o przyhamowaniu tempa wzrostu. Są one uzasadnione tym, że wskaźnik wykazuje spadkową tendencję od trzech miesięcy, a w czerwcu osiągnął poziom najniższy od prawie roku. Optymistyczne jest jednak to, że wciąż utrzymuje się on powyżej poziomu 50 punktów, co oznacza że w przemyśle wciąż przeważają dodatnie zjawiska. Słabsze odczyty wskaźnika w ostatnich miesiącach przypisuje się kryzysowi ukraińskiemu. Jego skutki dla gospodarki nie są jednak zbyt poważne, o czym świadczy wzrost większości innych wskaźników koniunktury, w tym PKB, a jednocześnie mieć będą charakter przejściowy. Większym zagrożeniem wydaje się to, że tendencja do osłabienia tempa wzrostu widoczna jest od kilku miesięcy również w największych gospodarkach europejskich, w tym niemieckiej, gdzie wskaźnik PMI zniżkuje także od trzech miesięcy. Na razie jednak pozostaje on w bezpiecznej odległości od poziomu 50 punktów, więc gospodarce naszego największego partnera handlowego nic złego nie grozi, a osłabienie euro i działania Europejskiego Banku Centralnego powinny stanowić istotne czynniki poprawy sytuacji w dłuższym okresie.

Jak wynika ze szczegółowej analizy czynników składających się na PMI, obawy związane są przede wszystkim ze spadkiem zamówień z zagranicy, co potwierdza tezę o wpływie wydarzeń na Ukrainie na europejską gospodarkę i wskazuje, że czynniki ryzyka pochodzą z zewnątrz, a w mniejszym stopniu dotyczą polskiego przemysłu. Nasz eksport wielokrotnie w przeszłości, także w najtrudniejszym okresie kryzysu finansowego i recesji, dawał sobie radę, więc teraz również nie powinno być z tym wielkich problemów. Nawet niewielkie spowolnienie w tym zakresie nie będzie miało zbyt dużych konsekwencji - jego negatywny wpływ powinien zostać bez trudu skompensowany wewnętrznymi czynnikami rozwojowymi. Wskazuje na to fakt, że w ostatnich miesiącach wyraźnemu przyspieszeniu uległy inwestycje, a także konsumpcja indywidualna. Ponadto, po dłuższym okresie zastoju, mamy do czynienia z przełamaniem niekorzystnych tendencji w inwestycjach. W znacznym stopniu przyczyniły się one do dynamicznego wzrostu PKB w pierwszych trzech miesiącach roku. Sygnały poprawy były widoczne już w drugiej połowie ubiegłego roku, jednak przełom nastąpił na początku obecnego, gdy nakłady inwestycyjne zwiększyły się ogółem o ponad 16 proc., a w samym przemyśle były większe o 9,6 proc niż w analogicznym okresie w roku ubiegłym. W tym ostatnim przypadku to dynamika najwyższa od dwóch lat.

Tradycyjnie już wzrost wspiera popyt wewnętrzny. Sprzedaż detaliczna zwiększyła się w kwietniu aż o 8,9 proc., co było największym skokiem od niemal dwóch lat. Choć tak wysoki wynik raczej się nie utrzyma, nie ma obaw o poważniejszy regres w tym zakresie. W komentarzach po niedawnej publikacji danych o dynamice polskiej gospodarki zwracano uwagę, że popyt krajowy znów pełni rolę istotnego czynnika wzmacniającego jej wzrost. Podtrzymaniu tej tendencji sprzyja poprawa sytuacji na rynku pracy, zachęcając do zwiększenia konsumpcji.

Ponadto trzeba wziąć pod uwagę, że wskaźnik PMI odnosi się jedynie do sytuacji w przemyśle, który choć odgrywa istotną rolę w naszej gospodarce, nie jest jej jedynym motorem. Negatywnych tendencji nie widać w usługach, a wyraźna poprawa jest widoczna w budownictwie, gdzie produkcja budowlano-montażowa zwiększa się od trzech miesięcy w tempie 12-17 proc. w porównaniu do poprzedniego roku i nic nie wskazuje, by miała ulec załamaniu, choć dynamika w kolejnych miesiącach może być nieco niższa.

PMI jest wskaźnikiem z wyprzedzeniem sygnalizującym tendencje w przemyśle. Rósł on bardzo silnie od sierpnia 2013 r., osiągając maksimum w lutym bieżącego roku. Jego niższe wartości w trzech kolejnych miesiącach nie muszą oznaczać trwałej zmiany trendu i zbliżania się kolejnego cyklu spowolnienia w gospodarce. Szczytowa wartość tego wskaźnika była niższa niż jego maksimum osiągnięte jesienią 2010 r. Rok później, w czwartym kwartale 2011 r., dynamika PKB sięgnęła 4,9 proc. Obecne zachowanie PMI wskazuje, że realne jest osiągnięcie przez gospodarkę wzrostu na poziomie zbliżonym do 4 proc. na przełomie obecnego i przyszłego roku. Trudno jednak oczekiwać zwyżki PKB w tempie 6-7 proc., obserwowanej w szczycie poprzednich cykli gospodarczych, mających miejsce w latach 1999, 2004 i 2007. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz bardziej stabilnego, ale trwałego wzrostu i wahań PKB w przedziale 2,5-4,5 proc.

140603.polska.550x

Kontynuacji pozytywnych tendencji w gospodarce w dłuższym horyzoncie można spodziewać się również w kontekście optymistycznych ocen stanu i perspektyw finansów państwa. W pierwszych dniach czerwca Komisja Europejska zawiesiła wobec Polski procedurę związaną z nadmiernym deficytem, prognozując że jesteśmy w stanie w 2015 r. spełnić kryterium obniżenia deficytu budżetowego do wymaganego poziomu 3 proc. Nie widać więc zagrożeń dla zrównoważonego wzrostu w dłuższym okresie.

Łukasz Lefanowicz
Prezes GERDA BROKER

Udostępnij artykuł: