Polska nauka nagrodzona!

Blogi / Przemysław Szubański

Przemysław Szubański
Przemysław Szubański, "Parkiet", fot. Krzysztof Skłodowski "FOTORZEPA"

Radziecki uczony wyrwał pająkowi nogę. − Idź − powiedział. Pająk poszedł. Wyrwał kolejną, pająk wykonał polecenie i poszedł. Kiedy uczony wyrwał ostatnią nogę, pająk się nie ruszył. − Po wyrwaniu wszystkich nóg pająk traci słuch − skonstatował radziecki uczony.

#PrzemysławSzubański: Jeśli najlepsza dziedzina naszej nauki jest w II. dziesiątce, to gdzie są inne? Pewnie tam, gdzie pozwalają na to budżety polskich uczelni #IgNobel #PolscyNaukowcy #FinansowanieNauki #FinansowanieUczelni @Parkietcom

Długie lata radzieccy uczeni byli synonimem głupoty; amerykańscy − oczywistości.

Ig Noble są bardziej demokratyczne i nagrodę za najdziwniejsze odkrycia naukowe może dostać każdy.

W tym roku również Polacy dostąpili tego zaszczytu. Za magnesowanie karaluchów. 10 trylionów dolarów Zimbabwe niewątpliwie wpłynie na podniesienie poziomu ich badań.

Bo, nie ukrywajmy, to jedna z niewielu nagród, jakie w ostatnich latach otrzymali polscy naukowcy. Studenci − owszem: jak nie projekty pojazdu marsjańskiego czy lądownika dla tej planety, to notoryczne lądowanie wśród najlepszych matematyków bądź informatyków świata. A później?

Prof. Józef Spałek, specjalizujący się w fizyce teoretycznej oraz fizyce ciała stałego, mówił w piątek w RMF FM, że w przypadku polskiej nauki to właśnie fizyka stoi najwyżej ze wszystkich nauk ocenianych przez gremium światowe. − Powiedzmy, że jesteśmy gdzieś w połowie drugiej dziesiątki, na 14 − 15 miejscu − stwierdził.

Jeśli najlepsza dziedzina polskiej nauki jest w połowie drugiej dziesiątki, to gdzie znajdują się inne? Pewnie tam, gdzie pozwalają na to budżety polskich uczelni, instytutów badawczych itp.

Te, jak wiadomo, finansowane są głównie z państwowej kasy. A państwo jako żywo nie jest zainteresowane miejscem zajmowanym na świecie przez polskich naukowców. Chociaż ma to niejaki związek z prestiżem kraju, o który tak dba.

A co jest dla rządzących najważniejsze? O tym można się przekonać sprawdzając, która uczelnia dostaje ostatnio najwięcej dotacji i wygrywa najwięcej przetargów.

Może zatem nagroda za karaluchy to jedyna droga na szczyty?

Jak pisze Onet, badania nad żywymi i martwymi karaluchami, które zostały namagnesowane pokazało, że żywe karaluchy, a także inne owady wydają się być zdolne do wykrywania pól magnetycznych i mogą same się magnesować. Stosując nieinwazyjną technikę magnetoreaksometryczną (MRX) naukowcy ustalili, że żywe karaluchy rozmagnesowują się znacznie szybciej niż martwe.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: