Polska w strefie euro: zaraz czy za kilkadziesiąt lat?

Gospodarka

Bruksela, Unia Europejska

Kiedy do euro: Marek Belka, Jerzy Buzek, Elżbieta Kruk, Dariusz Rosati, Bogdan Rzońca, Jacek Saryusz-Wolski, Czesław Siekierski – opinie startujących w wyborach do Parlamentu Europejskiego

Polska w strefie #euro- #JacekSaryusz-Wolski: To się nie stanie na przestrzeni najbliższych kilkudziesięciu lat. #MarekBelka: Najlepszy moment jest teraz, później może być za późno @MiesiecznikBANK

Jednym z tematów dyskusji politycznej w Polsce jest w tej chwili kwestia przystąpienia Polski do strefy euro.  W majowym Miesięczniku Finansowym BANK pojawia się sonda, w której na pytania związane w wyborami do Parlamentu Europejskiego odpowiadają kandydaci Prawa i Sprawiedliwości oraz kandydaci startujący z list Koalicji Europejskiej.

Jedno z pytań dotyczy właśnie terminu zastąpienia złotego przez euro.

Na pytanie jaki byłby najlepszy moment przystąpienia Polski do strefy euro –  najbardziej lapidarnie odpowiedział Marek Belka, kandydat do Parlamentu Europejskiego z list Koalicji Europejskiej:

Najlepszy moment jest teraz, później może być za późno.

Nieco obszerniej w tej kwestii wypowiada się także startujący z listy Koalicji Europejskiej Jerzy Buzek:

Powinniśmy rozpocząć ogólnonarodową, poważną dyskusję na temat euro, którą całkowicie zaniedbano. Politycznie każdy rok opóźnienia to strata. Trzeba natychmiast przywrócić działanie departamentów i zespołów doradczych w NBP, zajmujących się naszym wejściem do strefy euro. Właśnie po to, aby ten moment określić i od zaraz przygotowywać się do wejścia.

 

Elżbieta Kruk kandydatka do Parlamentu Europejskiego startująca z listy Prawa i Sprawiedliwości w kwestii euro prezentuje opinię zbieżną z ostatnimi wypowiedziami prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego:

Podstawowym warunkiem przystąpienia Polski do strefy euro winno być osiągnięcie przez nasz kraj stanu, w którym poziom PKB na jednego mieszkańca będzie zbliżony do obecnego poziomu w bogatych krajach Unii Europejskiej, takich jak np. Niemcy.

Jeśli popatrzeć na naszych sąsiadów, m.in. Słowację i Litwę, którzy przystąpili do strefy euro i obecnie ich mieszkańcy przyjeżdżają na zakupy do Polski, oczywiste jest, że moment przystąpienia do strefy euro nie może być wybrany pośpiesznie.

Kandydat do PE znajdujący się na listach Koalicji Europejskiej Dariusz Rosati jest zwolennikiem przystąpienia Polski do strefy euro, ale dopiero za kilka lat:

Wejście do strefy euro jest dla Polski korzystne zarówno pod względem ekonomicznym, jak i politycznym. Wymierne korzyści to ok. 30 mld zł rocznie z tytułu spadku stóp procentowych, spadku ryzyka kursowego i eliminacji kosztów wymiany walut.

Ale do akcesji do euro trzeba przekonać większość społeczeństwa, które obecnie jest sceptyczne. Wymaga to kilkuletniej intensywnej kampanii edukacyjnej i informacyjnej. Ponadto, trzeba wprowadzić pewne reformy w Polsce (rynek pracy, regulacje makro ostrożnościowe, ustabilizowanie finansów publicznych) oraz dokonać niezbędnej zmiany w Konstytucji (art. 227). Biorąc pod uwagę te uwarunkowania, bezpiecznym terminem akcesji byłyby najwcześniej lata 2023–2024.

 

Bogdan Rzońca, który kandyduje z listy Prawa i Sprawiedliwości prezentuje stanowisko zbieżne z opinią kierownictwa PiS :

Przyjęcie wspólnej waluty przez Polskę możliwe będzie wyłącznie wtedy, gdy będziemy bogatsi i bardziej konkurencyjni w gospodarce.

 Zdaniem Jacka Saryusza-Wolskiego,  który również kandyduje z listy PiS do Parlamentu Europejskiego możliwość rozszerzenia strefy euro o Polskę to kwestia kilkudziesięciu lat:

Moja odpowiedź na to pytanie będzie czytelna tylko dla ekonomistów. Brzmi ona: należy przyjąć euro natychmiast po tym momencie, kiedy UE spełni kryteria optimal currency zone według teorii Mandela.

Sądzę jednak, że to się nie stanie na przestrzeni najbliższych kilkudziesięciu lat. Mówiąc najkrócej: eurostrefa nie jest gotowa, żeby się rozszerzać, a Polska nie jest gotowa, żeby do niej przystępować, więc temat może być aktualny w bardzo odległej perspektywie.

Czesław Siekierski ubiegający się o mandat  w Parlamencie Europejskim z listy Koalicji Europejskiej uważa, że warto rozważyć przystąpienie do strefy euro dopiero w drugiej połowie lat dwudziestych XXI wieku:

Większość społeczeństwa mentalnie nie jest obecnie przygotowana na wejście do strefy euro. Rząd i niektóre media pokazują głównie słabe strony projektu oraz koszty, jakie występują zazwyczaj w pierwszym okresie po przyjęciu tej waluty, bez prezentowania korzyści, które osiąga się w dłuższej perspektywie, m.in. przez ułatwienia w handlu czy w rozliczeniach. Zapewne także zbyt duże różnice w poziomie rozwoju w porównaniu z Europą Zachodnią nie sprzyjają przyjęciu euro.

W pierwszej kolejności należy stabilizować gospodarkę, finanse publiczne oraz podnosić zasobność i poziom życia naszych obywateli. Jednolita waluta w krajach o różnym poziomie rozwoju nie daje równych szans tym słabiej rozwiniętym. Wydaje się, że w przeszłości rozliczenia z użyciem ECU, które opierało się na koszyku walut narodowych, były korzystniejsze i bardziej adekwatne dla pozycji konkurencyjnej danego kraju i w razie potrzeby dawałyby prawo użycia swojej suwerenności walutowej. Konieczne są dalsze analizy i badania w tym zakresie.

Myślę, że najwcześniej można rozważać przyjęcie wspólnej waluty pod koniec przyszłej perspektywy finansowej UE, tj. w latach 2025–26, oczywiście jeśli nie zmienią się istniejące uwarunkowania. Samo przyjęcie euro z pewnością nie rozwiąże naszych problemów.

Odpowiedzi na inne pytanie skierowane do kandydatów na posłów do Parlamentu Europejskiego można znaleźć w majowym numerze Miesięcznika Finansowego BANK.

Udostępnij artykuł: