Polski Ład: obniżka składki zdrowotnej nie uchroni przedsiębiorców przed wzrostem podatków

Firma / Komentarze ekspertów

Obniżenie składki zdrowotnej do 3 proc. w przyszłym roku trudno uznać za rozwiązanie kompromisowe ponieważ dalej oznaczałoby znaczący wzrost obciążeń przedsiębiorców w stosunku do stanu obecnego – uważa Konfederacja Lewiatan. Najbardziej poszkodowani byliby w 2022 roku ci, którzy rozliczają się według 19 proc. stawki liniowej. Składka zdrowotna dalej nie mogłaby być odliczana od podatku, a w kolejnych latach byłaby podnoszona do 9 proc. To oznacza drastyczny wzrost obciążeń przedsiębiorców, tylko rozłożony na kilka lat.

Grzegorz Baczewski
Fot. Konfederacja Lewiatan

Obniżenie składki zdrowotnej do 3 proc. w przyszłym roku trudno uznać za rozwiązanie kompromisowe ponieważ dalej oznaczałoby znaczący wzrost obciążeń przedsiębiorców w stosunku do stanu obecnego – uważa Konfederacja Lewiatan. Najbardziej poszkodowani byliby w 2022 roku ci, którzy rozliczają się według 19 proc. stawki liniowej. Składka zdrowotna dalej nie mogłaby być odliczana od podatku, a w kolejnych latach byłaby podnoszona do 9 proc. To oznacza drastyczny wzrost obciążeń przedsiębiorców, tylko rozłożony na kilka lat.

Kilka miesięcy temu rząd zapowiedział w Polskim Ładzie podwyższenie składki zdrowotnej płaconej przez przedsiębiorców do 9 proc. i uniemożliwienie odliczenia jej od podatku, co oznaczałoby drastyczną podwyżkę. Z badania Konfederacji Lewiatan wynika, że 73 proc. przedsiębiorców bardzo krytycznie oceniło nowe propozycje podatkowe.

Teraz rząd, pod wpływem krytyki, rozważa modyfikację zaproponowanych wcześniej zmian podatkowych, która ma polegać na wprowadzeniu w przyszłym roku tylko 3 proc. składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, ale stopniowe jej podnoszenie do poziomu 9 proc. w kolejnych latach.

Czytaj także: Ministerstwo Finansów rozważa 3 proc. składki zdrowotnej dla przedsiębiorców w 2022 r. i jej stopniowy wzrost >>>

Trudno ufać nowym propozycjom podatkowym, ponieważ powstają w pośpiechu, zmieniają się zbyt często, są niedopracowane i nie poddane konsultacjom społecznym.

Do końca też nie wiadomo jaki kształt przybiorą w czasie prac w Sejmie. Rząd obiecywał, że reforma podatkowa uprości rozliczanie podatków, stworzy przejrzysty system, który będzie sprzyjał pracy i inwestycjom. Tymczasem mamy do czynienia z komplikowaniem przepisów i rozliczeń, zgłaszaniem nieprzemyślanych rozwiązań, które potem są wycofywane albo łagodzone.

Czytaj także: Polski Ład: brak możliwości odliczenia składki zdrowotnej od podatku zostanie rozłożony na kilka lat?

Najnowsze propozycje rządu nie rozwiązują również problemu wzrostu kosztów zatrudnienia najlepszych specjalistów, fachowców, na których szczególnie powinno zależeć naszej gospodarce.

- Apelujemy o odłożenie zmian podatkowych, tak żeby można było je dokładnie przemyśleć, dopracować i uzgodnić. To co zaproponował rząd jest złym rozwiązaniem, jeszcze bardziej komplikującym system podatkowy, nad zreformowaniem którego trzeba się poważnie zastanowić, ale nie można tego robić na skróty i pod nadmierną presją czasu – mówi Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan.

Osłabienie konkurencyjności polskiej gospodarki

Podnoszenie podatków, w czasie wychodzenia z kryzysu wywołanego pandemią Covid-19, osłabi konkurencyjność gospodarki. Polska będzie mniej atrakcyjna do lokowania nowoczesnych i wysoko płatnych miejsc pracy.

Na tych nowych propozycjach rządu najbardziej stracą polscy przedsiębiorcy prowadzący swoje biznesy w formie jednoosobowych działalności gospodarczych.

Jest to kilkaset tysięcy firm produkcyjnych, handlowych, usługowych, które stanowią o sile naszej gospodarki i przedsiębiorczości. Są to firmy budowane przez lata, duże zakłady zatrudniające wielu pracowników. Przedsiębiorcy, którzy ponoszą pełne ryzyko biznesowe związane z utrzymaniem zamówień, produkcji, zatrudnienia i koniecznością ciągłego rozwoju (inwestycji) w celu utrzymania konkurencyjności na rynku krajowym i międzynarodowym.

Firmy te korzystają z 19% proc. stawki podatkowej, ale w okresie kiedy ponoszą straty, muszą z wypracowanych nadwyżek utrzymać zatrudnienie i ponieść stałe koszty przedsiębiorstwa (utrzymać budynki i maszyny, zapłacić kredyty, leasingi i usługi obce). Muszą odprowadzić podatek także od przychodów, których nie otrzymali, np. w wyniku opóźnień w płatności od kontrahenta czy w przypadku zakwestionowania zgodności albo jakości wyprodukowanego towaru.

Firmy zostaną wydrenowane z kapitału

W okresie koniunktury i wysokich dochodów takie firmy zapłacą bardzo wysoki podatek, zostaną wydrenowane z kapitału tak potrzebnego na dalszy rozwój tj. inwestycje, zwiększanie produkcji, zatrudnienie pracowników oraz zabezpieczenie przyszłości przedsiębiorstwa w czasach kryzysu i mniejszych zamówień. W końcu to oni na reformie stracą podwójnie raz na drastycznej podwyżce płaconych przez siebie podatków, dwa poprzez konieczność zabezpieczenia (wypracowania) dochodów pozwalających na zapłatę wyższych (ponieważ wyżej opodatkowanych) dochodów zatrudnionych pracowników.

Przedstawione propozycje w wersji złagodzonej istotnie ograniczą rozwój polskich firm budowanych przez ostatnie 30 lat, zmniejszą ich potencjał, co przełoży się na powolną utratę ich przewag konkurencyjnych i osłabienie gospodarki.

Potrzebujemy prostego i efektywnego systemu podatkowego, charakteryzującego się dużą elastycznością  form opodatkowania, pozwalającego na wybór najprostszej i jednocześnie najbardziej efektywnej formy rozliczenia. Ale także takiego, który zagwarantuje stabilne wpływy budżetowe i jednocześnie pozwoli bogacić się firmom i obywatelom. Systemu opartego na zrównoważonym opodatkowaniu pracy i działalności gospodarczej. Niestety, kolejne propozycje zmian podatkowych są zaprzeczeniem takiego modelu. Są ukierunkowane na przesuwanie środków pochodzących od osób najbardziej aktywnych zawodowo, przedsiębiorczych, innowacyjnych do grup słabiej gospodarujących albo w dużej mierze w ogóle nie aktywnych zawodowo.

Udostępnij artykuł: