Pomyśl o przyszłości dziecka

Bankowość / Finanse i gospodarka

Po raz pierwszy wysyłasz dziecko do szkoły? Już dziś pomyśl o tym co zrobić, aby zapewnić mu bezpieczną przyszłość nie tylko w perspektywie ukończenia podstawówki. Sposobów jest wiele, ale sukces zapewni tylko systematyczność.

Jeśli wraz z początkiem roku szkolnego zaczniesz odkładać po 300 zł miesięcznie, do momentu pójścia przez potomka na studia, uzbierasz 55,5 tys. zł, które podczas pięcioletnich studiów pozwolą zasilać comiesięczny budżet twojej pociechy kwotą 1 008 zł. Równie dobrze oszczędzać można pięć lat dłużej (do momentu, kiedy dziecko ukończy 24 lata) – wówczas dzisiejszy pierwszoklasista będzie miał dużo łatwiejszy start w dorosłe życie. Uzbierana w ten sposób kwota ponad 87,9 tys. zł, to spory wkład własny podczas zakupu pierwszego mieszkania. Gdyby natomiast zacząć odkładać po 100 zł każdego miesiąca, to dzisiejszy pierwszoklasista mógłby liczyć podczas studiów na dodatkowe kieszonkowe w wysokości 336 zł lub jednorazowy zastrzyk gotówki w wysokości 29,3 tys. zł już po uzyskaniu dyplomu.

Aby zabezpieczyć przyszłość swojego dziecka wcale nie potrzeba skomplikowanych i ryzykownych produktów inwestycyjnych. Najważniejsza jest systematyczność oraz wczesne podjęcie decyzji o oszczędzaniu. Wtedy nawet przy konserwatywnych założeniach dotyczących stopy zwrotu (do powyższych obliczeń przyjęto 5 proc. brutto w skali roku) po kilkunastu latach uda się odłożyć pokaźną sumę.

Odwlekanie decyzji o oszczędzaniu na przyszłość dziecka może okazać się bardzo kosztowne. I tak na przykład zaczynając o sześć lat później (na początku nauki dziecka w gimnazjum), to aby uzbierać wspomniane 55,5 tys. zł przy niezmienionej stopie zwrotu należałoby odkładać już nie 300 zł, a ponad 682 zł. Gdyby chcieć otrzymać tę samą kwotę odkładając 300 zł, to średnioroczna stopa zwrotu musiałaby wynieść aż 34,99 proc., co w kilkuletnim horyzoncie jest właściwie nieosiągalne nawet dla wprawnych inwestorów.

Z kolei rozpoczynając budowę zabezpieczenia finansowego dla swojej pociechy zaraz po narodzinach wystarczyłoby oszczędzać 175 zł. Odłożone w ten sposób 37,8 tys. zł – dzięki tzw. magii procentu składanego – po maturze dziecka miałyby wartość 55,5 tys. zł. Natomiast odkładając w ten sam sposób 300 zł każdego miesiąca pozwoliłoby zgromadzić 95,1 tys. zł w dniu osiemnastych urodzin lub 136,4 tys. zł na zakończenie studiów. Oszczędzając mniej, na przykład po 100 zł, uda się zgromadzić 31,7 tys. zł na osiemnastkę lub blisko 45,5 tys. zł na zakończenie studiów. Przypomnijmy tylko, że procent składany polega na tym, iż odsetki naliczane są nie tylko od wpłaconych środków, ale i od już naliczonych odsetek. Im dłuższy okres oszczędzania, tym efekt tego działania jest bardziej okazały.

Najprostszym i najbezpieczniejszym sposobem na długoterminowe oszczędzanie są depozyty bankowe – lokaty terminowe oraz konta oszczędnościowe, lecz minimalna kwota lokaty (zwykle jest to 1-2 tys. zł) oraz konieczność częstego ich zakładania może zniechęcać do odkładania wolnych środków w cyklu miesięcznym. Dlatego wygodniejszym rozwiązaniem może okazać się założenie konta oszczędnościowego na które każdego miesiąca będą trafiać wpłaty i dopiero po kilku miesiącach (np. co pół roku) ze środków tych zostanie założona lokata terminowa.

Ciekawym rozwiązaniem, które pozwala oszczędzać na przyszłość dziecka w długim terminie są obligacje skarbowe – szczególnie papiery dziesięcioletnie, których oprocentowanie jest uzależnione od inflacji. Dzięki takiej konstrukcji zyskujemy pewność, że realna wartość wpłacanych środków zostanie zachowana pomimo wzrostu cen. Zaletą obligacji jest również ich niska cena. Jeden papier kosztuje 100 zł, co wpływa na wysoką dostępność.

Obok bezpiecznych depozytów oraz obligacji warto pomyśleć o zakupie jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Można to robić na własną rękę lub skorzystać z przygotowanych przez fundusze inwestycyjne długoterminowych programów systematycznego oszczędzania – wiele z nich nazwą nawiązuje do dzieci i oszczędzania na ich dorosłe życie. Zwykle programy te obligują klienta do regularnych wpłat. Alternatywnym rozwiązaniem może być samodzielne ustanowienie zlecenia stałego w banku, dzięki czemu systematycznie będziemy nabywać jednostki wcześniej wybranych funduszy.

Coraz popularniejsze stają się również programy regularnego oszczędzania połączone z ubezpieczeniem. Część z nich nawet za główny cel stawia sobie zapewnienie bezpieczeństwa finansowego dziecku – to tzw. polisa posagowa. Ubezpieczenie ma chronić potomka w razie śmierci rodzica. Dziecko otrzymuje wtedy rentę. Połączenie produktu inwestycyjnego z ubezpieczeniowych ma tę zaletę, że jest zwolnione z 19-proc. podatku od zysków kapitałowych. Z drugiej jednak strony produkty te nie należą do najtańszych. Często bowiem pojawiają się nie tylko opłaty za zarządzanie (jak przy tradycyjnych funduszach inwestycyjnych), ale także mają one niższe stopy zwrotu ze względu na konieczność odprowadzenia części składki na cześć ubezpieczeniową. Co więcej, produkty tego typu charakteryzują się wysokimi opłatami za wcześniejsze zakończenie inwestycji – najbardziej dotkliwe opłaty są w pierwszych 2-3 latach oszczędzania.

Arkusz kalkulacyjny przyjmie wszystko co do niego wpiszemy, ale rzeczywistość często może odbiegać od poczynionych założeń. Dlatego planując zabezpieczenie finansowe dla dziecka należy podchodzić krytycznie do zbyt optymistycznych założeń, często przedstawianych przez pracowników instytucji finansowych, które oferują produkty służące systematycznemu oszczędzaniu. Nie wolno również zapominać, że w symulacjach tych pomija się inflację. Oznacza to, że po kilku lub kilkunastu latach siła nabywcza zgromadzonych środków prawdopodobnie będzie zauważalnie niższa niż obecnie. Nie świadczy to jednak o bezzasadności oszczędzania.

Niezależnie od sposobu oszczędzania który wybierzemy, powinniśmy pamiętać, że najważniejsze jest zachowanie systematyczności. Nawet relatywnie niewysoka stopa zwrotu przy regularnych wpłatach ma szanse zwiększyć bezpieczeństwo finansowe naszego dziecka.

Michał Banach
ekspert banku BGŻOptima

Udostępnij artykuł: