Poprawa na złotym. Po Fed wyraźniejsza?

Komentarze ekspertów

Wyższy odczyt PKB za 2015 r. i informacja o niższym, niż zakładano deficycie budżetowym to jedne z nielicznych doniesień z kraju, na które rynek mógł zareagować umocnieniem złotego. Ale może to przymiarki to solidniejszego wejścia w polską walutę po wydaniu komunikatu przez Fed? Zakładamy złagodzenia tonu przekazu i poprawę nastrojów na globalnych rynkach wraz z ujawnieniem zamierzeń kluczowych banków centralnych świata (w piątek obraduje Bank Japonii).

Złoty umocnił się we wtorek wobec większości walut, choć początek sesji nie zapowiadał się dobrze. Agencja ratingowa Moody’s w dokumencie datowanym na 25 stycznia zrewidowała prognozę deficytu budżetowego Polski na 2016 r. do 3,1 proc. z 2,9 proc. do PKB, przestrzegając przed możliwym dalszym wzrostem tej relacji w 2017 r. Złoty zareagował na te informacje negatywnie. Nie pomogły nawet opublikowane o 10. lepsze od oczekiwań, wstępne dane o PKB w 2015 r. (wzrost o 3,6 proc. r/r). Dopiero w reakcji na komunikat wydany przez Ministerstwo Finansów, że wyższy wzrost PKB, obniży deficyt budżetowy za 2015 r. do 37 mld zł (poniżej 3 proc. do PKB) z zakładanych po nowelizacji blisko 40 mld zł, a także wraz z włączeniem się do gry inwestorów z USA, złoty zaczął dynamicznie zyskiwać na wartości. Kurs EUR/PLN zakończył dzień przy dolnej barierze przedziału wahań z ostatnich dni (4,45-4,50).

Wczorajsze zmiany na złotym pokazują, z jednej strony, jak wrażliwi na doniesienia z agencji ratingowych są obecnie inwestorzy, a z drugiej, jak nie do końca trafne mogą być założenia, a co za tym idzie, wyliczenia analityków agencji badających wiarygodność kraju. Wczoraj wyglądało to tak, jakby jedna publikacja urzędu statystycznego całkowicie zmieniała rzeczywistość i stan finansów kraju. Najpierw powszechne obawy o przekroczenie progu 3 proc. deficytu budżetowego do PKB, a następnie pełne zachwytów (choć i obaw dotyczących dalszej przyszłości) opinie o kondycji gospodarki po publikacji szacunków wzrostu za 2015 r.

W tle wydarzeń na rodzimym podwórku rozgrywają się, kluczowe dla przyszłości złotego, finansów państwa i gospodarki, wydarzenia w skali globalnej. Wczorajsze umocnienie złotego można tłumaczyć zmianą percepcji stanu finansów publicznych w naszym kraju, ale równie dobrze mogą to być przymiarki do reakcji na dzisiejsze posiedzenie Rezerwy Federalnej. Od historycznej podwyżki stóp procentowych dokonanej przez Fed 16 grudnia nastąpiło znaczące pogorszenie perspektyw koniunktury w USA. Wcześniejsze nieśmiałe sygnały osłabienia aktywności wydawane przez wskaźniki wyprzedzające, na przełomie roku wyraźnie się nasiliły. Wizja odbicia inflacji CPI, z powodu wznowienia przeceny ropy naftowej, znacznie się oddaliła. Coraz głośniej zaczęło się mówić o pęknięciu bańki wykreowanej przez długi okres utrzymywania niskich stóp procentowych i programy ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej (przez poszukiwanie zysków tam, gdzie to bardziej ryzykowne) i zmierzaniu amerykańskiej gospodarki w kierunku recesji. Bank centralny nie może przejść obok tych obaw obojętnie (tym bardziej, że przedstawiany jest jako winowajca tej sytuacji). Zakłada się, że reakcją Fed będzie wycofanie się z twardego stanowiska (forward guidance) kolejnych podwyżek stóp procentowych w tempie raz na kwartał, a w zamian złagodzenia tonu komunikatu, prognoz wysokości głównej stopy i opinii poszczególnych członków FOMC. Kluczową zagwozdką pozostaje, czy nawet oddalenie wizji kolejnej podwyżki i ściągania płynności z rynku będą wystarczające, by zmienić obraz sytuacji. Wiele wskazuje na to, że negatywne zmiany w sferze ocen koniunktury w przyszłości (ale i w dużym stopniu w sferze realnej) zaszły na tyle daleko, że nie da się już uniknąć, silniejszego lub słabszego, załamania koniunktury.

Damian Rosiński,
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: