Popyt na mieszkania pobudził inwestycje, dla deweloperów był to najlepszy styczeń w historii

Inwestycje / Komentarze ekspertów / Nieruchomości

Deweloperzy nadrabiają zaległości z 2020 roku. Do tego mamy spory popyt na nowe mieszkania. W efekcie styczeń pod względem liczby rozpoczynanych inwestycji był najbardziej pracowitym początkiem roku w historii polskiej deweloperki ‒ podkreśla Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments.

Bartosz Turek, główny analityk, HRE Investments.
Bartosz Turek, główny analityk, HRE Investments. Źródło: HREI

Deweloperzy nadrabiają zaległości z 2020 roku. Do tego mamy spory popyt na nowe mieszkania. W efekcie styczeń pod względem liczby rozpoczynanych inwestycji był najbardziej pracowitym początkiem roku w historii polskiej deweloperki ‒ podkreśla Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments.

Nie powinniśmy mieć złudzeń ‒ styczeń zazwyczaj nie sprzyja rozpoczynaniu nowych inwestycji przez deweloperów.

Nawet więcej, niesprzyjająca aura i powoli budzący się rynek po przerwie świąteczno-noworocznej powodują, że styczeń zwykł być miesiącem o najmniejszej liczbie startujących projektów budowlanych.

Najlepszy inwestycyjny styczeń w historii

Tak zwykło być, ale nie tym razem. Najnowsze dane GUS pokazują, że deweloperzy nie zmarnowali czasu. W samym tylko styczniu rozpoczęli oni budowę 12,4 tys. mieszkań. To o prawie 24% więcej niż rok wcześniej, ale też o ponad 5% więcej niż miesiąc wcześniej.

Polacy wrócili do biur sprzedaży deweloperów i wymusili odświeżanie i poszerzanie oferty w nich dostępnych

Aby jednak oddać wyjątkowość pierwszego miesiąca bieżącego roku, trzeba podkreślić, że był to pod względem liczby rozpoczynanych przez deweloperów inwestycji najlepszy styczeń w historii.

Udało się to pomimo faktu, że w styczniu br. było tylko 19 dni pracujących, a rok wcześniej było ich 21.

Czytaj także: Bilans roku 2020: więcej oddanych nowych mieszkań, ale mniej budowanych

Wciąż nadrabiamy zaległości

Skąd tak dobry wynik? Wszystko wskazuje na to, że deweloperzy mają ciągle spore zaległości do nadrobienia. Jeśli spojrzymy na dane z ubiegłego roku, to liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, była w sumie o około 12 tys. niższa niż w 2019 roku.

Był to efekt wyrwy, którą spowodował wiosenny lockdown. Przypomnijmy, że w kwietniu i maju deweloperzy przenieśli akcent z rozpoczynania nowych inwestycji na kończenie prowadzonych projektów. W efekcie przez te dwa miesiące zaczynano budowę o połowę mniejszej liczby mieszkań niż w analogicznym okresie 2019 roku.

Początek roku przyniósł też duże zainteresowanie rynkiem mieszkaniowym

Szybko te akcenty należało jednak znowu zmienić. Wszystko dlatego, że Polacy wrócili do biur sprzedaży deweloperów i wymusili odświeżanie i poszerzanie oferty w nich dostępnych.

W efekcie kolejne miesiące przyniosły już wyraźną poprawę statystyk, a we wrześniu padł nawet historyczny rekord liczby rozpoczynanych inwestycji przez deweloperów. Wciąż jednak było to za mało, aby wspomniane zaległości nadrobić.

To jednak nie jedyny powód, dla którego dziś możemy obserwować tak dobre dane. Początek roku przyniósł też duże zainteresowanie rynkiem mieszkaniowym.

Dane wyszukiwarki Google sugerują, że było ono wyższe niż w 2021 roku. Niewykluczone, że wpływają na to rekordowe oszczędności obywateli, a rynek mieszkaniowy jest przecież uznawany przez wielu rodaków za bezpieczną przystań dla kapitału.

Czytaj także: Deweloperski Fundusz Gwarancyjny: droższe mieszkania, ale klienci bardziej bezpieczni

Mocne dane o pozwoleniach

W styczniu bardzo dobre dane napłynęły też na temat wydawanych deweloperom pozwoleń na budowę. Wzrost o 30% względem sytuacji sprzed roku sygnalizuje, że firmy bardzo aktywnie przygotowują nowe projekty.

Przy czym trzeba mieć świadomość, że tak wysoki wynik jest po części efektem niskiej bazy – po prostu w styczniu rok temu wydano mniej pozwoleń.

W styczniu bardzo dobre dane napłynęły też na temat wydawanych deweloperom pozwoleń na budowę. Wzrost o 30%

Ponadto w ogóle dane o pozwoleniach, które publikuje GUS są obarczone dużą zmiennością. Trzeba mieć też świadomość że spora część wydanych pozwoleń nie przekłada się potem na rozpoczynane inwestycje. Dlatego należy na te dane patrzeć z większą rezerwą.

Po zeszłorocznym rekordzie liczba oddanych kluczy robi wrażenia

Najtwardszymi danymi, które publikuje GUS, są te na temat liczny mieszkań oddanych do użytkowania. Ta liczba pokazuje, ile nieruchomości w Polsce faktycznie powstało.

Przy tym znowu trzeba mieć świadomość, że te wyniki mniej mówią o sytuacji bieżącej, a bardziej po prostu pokazują efekty decyzji o rozpoczęciu inwestycji, które były podejmowane nawet kilka lat wcześniej.

Niemniej warto odnotować, że deweloperzy nie mają się w tym względzie czym pochwalić. Liczba mieszkań oddanych do użytkowania była w styczniu o prawie 13% niższa niż rok wcześniej.

Nie powinno to jednak martwić z dwóch prostych przyczyn. Tak jak wspomnieliśmy wcześniej, w styczniu mieliśmy mniej dni pracujących (19 zamiast 21 jak w styczniu 2020 roku), a więc wyniki mają prawo być trochę gorsze.

Liczba mieszkań oddanych do użytkowania była w styczniu o prawie 13% niższa niż rok wcześniej

Ponadto w 2020 roku oddawano do użytkowania najwięcej domów i mieszkań od 4 dekad. Jeden gorszy wynik nie powinien nam w tym względzie psuć humorów.

Mniej oczywiste dane o wyprowadzkach z miast

Ze szczególną atencją warto obserwować też dane na temat dokonań osób fizycznych (inwestorów indywidualnych). Ci, co do zasady, budują domy na własne potrzeby – przeważnie poza obszarem największych miast.

Czytaj także: „Lokal za grunt”, czyli legislacyjny remake z „social mixem” w tle

W ten sposób można więc obserwować efekty mody na wyprowadzkę z dużych ośrodków, którą wywołała epidemia.

Dane z końcówki ubiegłego roku sugerowały, że wyraźnie przybywało osób decydujących się na wyjazd z miasta. Dane ze stycznia nie są jednak aż tak oczywiste. Rosła bowiem liczba wydawanych pozwoleń na budowę (o 21%), ale spadała liczba rozpoczynanych budów (o 12,6%). Czas dopiero pokaże na ile ten trend będzie trwały.

Program szczepień daje realną szansę na szybką poprawę sytuacji epidemicznej i znoszenie ograniczeń, które przecież leżały u zarania ostatniej mody na wyprowadzkę z dużych miast.

Bartosz Turek,

główny analityk HRE Investments.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: