Popyt większy od wydobycia

Polecamy

Światowa Rada Złota (WGC) uznała, że  2013 roku popyt na złoto zwiększył się o 35 proc. w porównaniu do  roku 2012. Jednocześnie Eric Sprott- prezes zarządu firmy Sprott Asset Management - jest zdania, że sposób liczenia popytu WGC jest nie do końca właściwy i w 2013 r. popyt był o 3 tys. ton większy niż faktyczna ilość wydobytego kruszcu.

W oparciu o swoje wyliczenia Sprott napisał list otwarty do WGC.  Prezes podkreśla, że kruszec wydobywany na rynkach azjatyckich (Chiny, Rosja) i traktowany jednocześnie jako podaż, nie opuszcza kraju. Przez ten niefortunny zabieg podaż zwiększona jest o około 623 tony.

Sprott kwestionuje również wyliczenia dotyczące popytu. W toku obliczen własnych, w których zawarł m. in. import netto, popyt z innych krajów oraz zamówienia ze strony banków centralnych, doszedł on do wniosku, że popyt w rzeczywistości wynosi 5184 ton, a zatem 1500 ton więcej niż szacowała Rada. Wynika z tego, że popyt na złoto był 3000 ton większy niż samo wydobycie. Istotny jest fakt, że Sprott pominął w obliczeniach popyt poza rynkiem giełdowym, ze względu na problemy z jego oszacowaniem.

Tak dużą rozbieżność tłumaczyć można tym, że 3000 ton jest wynikiem recyklingu. Takiego rozwiązania jednak Sprott również nie uwzględnia. Argumentuje to tym, że złoto odzyskiwane jest głównie w krajach azjatyckich (Chiny, Indie) i na tamtym rynku pozostaje.

Kolejną próbą argumentowania, której nie uwzględnia Sprott są odpływy z ETF. Mają one bowiem charakter tymczasowy. Ponadto w ubiegłym roku odpływy te wynosiły nie więcej niż 700 ton. Jest to znacznie mniej niż 3000 ton o których mowa.

Według prezesa Sprott Asset Management podaż ta pochodziła z banków centralnych. Uważa on, że banki sprzedawały złoto lub oddawały je w leasing. Jest to o tyle istotne, że rosnący popyt w zestawieniu z pustymi skarbcami zaowocuje wzrostami cen złota. Jakość danych jest niezwykle istotna dla rynku złota ze względu na fakt, że mają one decydującą rolę w kształtowaniu zaufania inwestorów a co za tym idzie również cen.

WGC broni się, twierdząc że z wielką uwagą prowadzi swoje szacunki. Dodaje też że uwzględnienie importu netto jest znacznym uproszczeniem, ponieważ pomija transakcje barterowe i zmiany w zapasach. Znacząca różnica między podejściami analityków wynika z odmiennej metodologii. Światowa Rada Złota skupia się głównie na tym do jakich celów służy złoto, Sprott uwzględnia natomiast do których krajów ono trafia.

Ponadto, WGC jest zdania, że popyt równać się musi podaży. Podejścia tego nie popiera Sprott, który twierdzi, że popyt przewyższa podaż. Cena rynkowa nie jest adekwatna do tej opinii. Spodziewać się można jednak jej wzrostu, kiedy tylko inwestorzy uświadomią sobie ten fakt.

Na podstawie: Inwestycje Alternatywne Profit S.A.

Udostępnij artykuł: