Posiadanie smartfona problemem dla osób uzależnionych od pożyczek

Bez krawata

Telefon komórkowy
Fot. stock.adobe.com/Farknot Architect

Nowoczesny telefon-smartfon stał się niezbędnym narzędziem do komunikowania się z innymi i mało kto jest dzisiaj całkiem offline. Z drugiej strony w społeczeństwie zaczyna się ucierać nowy trend „offline is a new luxury”. Niekiedy jesteśmy już zmęczeni nadmiarem chaosu informacyjnego. Według badania Digital in 2018 przeprowadzonego przez We Are Social wraz z Hootsuite, ponad połowa populacji jest dziś online.

Jak telefon zmienił nasz świat? Dlaczego żyjemy w erze Mobile First? #smartfony

Wszyscy jesteśmy w sieci

Według We Are Social, wzrost liczby użytkowników usług dostępnych przez smartfona wynika głównie z faktu, że zarówno nowoczesne urządzenia elektroniczne, jakimi są smartfony, jak i transmisja danych komórkowych, stają się coraz tańsze i łatwiej dostępne. Ponad 3 miliardy osób z całego świata używa co miesiąc mediów społecznościowych. Aż 9 na 10 osób korzysta z social mediów za pomocą urządzeń mobilnych. Według raportu ‚Polska Jest Mobi 2018” firmy Mobee Dick, 48 proc. Polaków korzysta z mobilnych urządzeń powyżej dwóch godzin dziennie. Średnia wynosi 2,3 godz., co stanowi znaczny wzrost w stosunku do roku 2017, kiedy średnia wynosiła 1,8 godz. Co za tym idzie przeciętny człowiek, który przy każdym włączeniu Internetu w smartfonie zostaje zalewany informacjami, zaczyna przyzwyczajać się do faktu, że są one dostępne o każdej porze i w każdym miejscu. Dzięki aplikacjom informacyjnym dowiadujemy się bez problemu co dzieje się na świecie. Social media dają nam łatwy dostęp do nowinek z życia znajomych nawet z dalekich kręgów, a aplikacje pozwalają swobodnie wykonywać czynności, które do tej pory wymagały co najmniej wizyty w oddziale firmy.

Możliwości

Dziś te czynności są znacznie ułatwione. Przez aplikacje nie tylko dowiemy się jakie ćwiczenia powinniśmy wykonywać, czy też jak dojedziemy w dane miejsce, ale również weźmiemy przez nie kredyt. Skorzystanie z porównywarki internetowej w celu znalezienia najbardziej dopasowanej do nas propozycji finansowej, wypełnienie wniosku przez sieć i otrzymanie za jej pośrednictwem odpowiedzi znacznie przyśpieszają proces. Z pewnością to bardzo korzystne rozwiązanie w przypadku nagłej potrzeby finansowej. Z wnioskowania o pożyczkę przez aplikację mobilną korzysta coraz więcej osób. Według danych portalu www.loando.pl, aż 70 proc. pożyczek internetowych jest zaciąganych przez smartfona. Stanowi to aż 20 proc wzrost w ciągu ostatnich 2 lat.

Smartfony sprawiły, że mamy dostęp do różnych usług finansowych praktycznie w każdym miejscu i o każdej porze dnia. Jest to duże ułatwienie dla współczesnych ludzi, którzy są coraz bardziej zabiegani. Wraz z tempem życia wzrastają nasze potrzeby. Musimy jednak pamiętać, by dokładnie przemyśleć każdą decyzję związaną z finansami. Od dawna wraz z Grupą LOANDO tworzymy wiele akcji mających na celu edukowanie społeczeństwa w zakresie pożyczek. Robimy to, ponieważ coraz częściej słyszy się o nieprzemyślanych decyzjach finansowych, które są następstwem chorób cywilizacyjnych takich jak zakupocholizm etc. – komentuje Tymon Zastrzeżyński – Co-founder&CEO w Grupie LOANDO (właściciel pozyczkaportal.pl, loando.pl)

Zagrożenia

Wysoka dostępność informacji i usług wynikająca z posiadania smartfona jest sporym ułatwieniem dla potencjalnego konsumenta, jednak w przypadku osób uzależnionych od pożyczek może stanowić spory problem. Oferta sektora pożyczkowego jest coraz bogatsza i bardziej przystępna. Social media i gonitwa za aprobatą znajomych w Internecie mogą doprowadzić nas do bardzo poważnych konsekwencji. Chcąc wyróżnić swój profil, dodajemy coraz bardziej wyszukane zdjęcia, chwalimy się życiem, którego nie mamy i zazdrościmy innym drogich przedmiotów czy wakacji, dochodząc do wniosku, że posiadając te dobra, będziemy lepsi, czy też szczęśliwsi. Kiedy dzieje się to na małą skalę i korzystamy z własnych pieniędzy nie dzieje się nic złego. Jednak zdarza się, że osoby chcące dogonić swoich Internetowych bożków wpadają w pętlę długów, na których spłatę najzwyczajniej nie mają pieniędzy. Ważne, by w takich przypadkach reagować jak najszybciej, ponieważ taka osoba musi uświadomić sobie swój problem. Często nie obędzie się bez wizyty u specjalisty i pomocy ze strony rodziny.

Nowe znajomości

To jednak niejedyne zagrożenie wynikające z łatwego i szybkiego dostępu do Internetu. Przez łatwy dostęp do danych mamy możliwość poznawać dużą ilość osób w bardzo krótkim czasie. Można to zjawisko rozpatrywać w wielu pozytywnych aspektach. Człowiek jako istota społeczna potrzebuje bowiem kontaktu i interakcji z innymi ludźmi. Dostęp do sieci skutecznie to ułatwia, pozwalając nam na niemal nieograniczoną ilość Internetowych relacji. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy trafiamy tam na osoby, które niekoniecznie chcą naszego dobra. Szukając akceptacji ze strony innych, możemy trafić również na osoby, które czerpią przyjemność z krzywdy innych. W dobie Internetu coraz bardziej popularne staje się zjawisko sekstingu.

Seksting

To zjawisko zaczyna występować na coraz wcześniejszym etapie znajomości. Polega ono na wysyłaniu sobie zdjęć czy też filmów o zabarwieniu erotycznym. Kiedy relacje międzyludzkie ulegają spłyceniu, a ludzie zaczynają traktować się coraz bardziej przedmiotowo, nie trudno o to, by takie materiały trafiły w niepowołane ręce. Według badań przeprowadzonych na zlecenie Fundacji Dzieci Niczyje problem sekstingu dotyczy aż 11 proc. młodzieży w wieku 15-18 lat. Z kolei aż 34 proc. badanych twierdzi, że zdażyło im się dostać tego typu wiadomość. Wysyłając takie materiały nowo poznanym osobom, musimy liczyć się z tym, że druga strona może okazać się kimś innym, niż się za to podaje. Opublikowanie takich materiałów na publicznych forach może być niezwykle groźne w skutkach. Odrzucenie przez rówieśników, wyśmianie wśród znajomych łatwo może doprowadzić do stresu, depresji, a nawet prób samobójczych.

– Nasze dzieci są wystawione na niebezpieczeństwo sekstingu, a my na niezliczone podstępy ukryte w morzu ofert. Musimy być świadomi zagrożeń i czujni. Jak sobie z tym wszystkim radzić? Potrzebna jest edukacja i kampanie społeczne poszerzające świadomość. Na rodzicach spoczywa odpowiedzialność kontroli, uczenia budowania relacji społecznych i bezpiecznego korzystania z dobrodziejstw postępu. Rodzicom trzeba pokazywać różne perspektywy, wskazywać plusy i minusy, uczyć jak mają sobie z tym radzić. Szkoła też nie może ignorować szybkiego rozwoju nowych technologii i towarzyszących temu zagrożeń. Ten rozwój stanowi nie tylko nieocenione dobrodziejstwo ale i wyzwanie dla nas wszystkich. – komentuje Edyta Szafran, terapeuta uzależnień.

Iluzja kontroli – nomofobia i fomo

Ciągły dostęp do informacji może dać nam złudną iluzję kontroli nad nimi. Kiedy nie rozumiemy, że przepływ informacji kontrolowany być nie może, może dojść do pewnego rodzaju obsesji. Chęć bycia dyspozycyjnymi przez całą dobę może zdominować nasze życie sprawiając, że kiedy nie mamy telefonu w ręce, czujemy stres i frustrację. To zjawisko zyskało już miano choroby cywilizacyjnej i zostało nazwane nomofobią. Naukowcy wskazują, że nomofobia może dotyczyć ponad połowy posiadaczy telefonów komórkowych. Najbardziej narażone na tę chorobę są kobiety i młodzież. Według badania OnePoll aż 77 proc. osób w wieku 18-24 wykazuje symptomy nomofobii. W grupie wiekowej 25-34 lata obawy budzą przyzwyczajenia 66 proc. osób. Lęk może tu dotyczyć nie tylko braku dostępu do funkcji telefonu, ale również strachu przed wyczerpaną baterią czy zasięgiem. Do tego dochodzi jeszcze kwestia efektu FOMO (Fear of Missing Out), czyli uzależnienia od informacji. Dotknięte osoby są przerażone faktem, że jakieś wydarzenia lub informacje mogłyby przegapić. Ciągle sprawdzają, czy coś ich nie ominęło, a także dzielą się każdym szczegółem życia ze swoimi znajomymi z sieci. Inni dołączając do wspomnianego trendu „offline is a new luxury” starają się uciec od informacji wtedy, gdy nie muszą mieć z nią styczności. Wyjeżdżając na weekend wyłączają oni telefon starając się odnaleźć harmonię w ucieczce of natłoku informacji z którymi mają styczność na co dzień.

– Od rozwoju nowych technologii nie uciekniemy. Jak zawsze postęp wyprzedził rozwój społeczny. Dostępny non stop Internet w smartfonie ma nieoceniony wpływ na nasz rozwój osobisty i wygodę, kiedy jednak wykorzystujemy go w sposób niekontrolowany, bez przygotowania, stanowi zagrożenie.Coraz powszechniejsze stają się uzależnienia takie jak nomofobia, siecioholizm, przymus nieustannej obecności w mediach społecznościowych. To może potęgować poczucie samotności, osłabiać poczucie własnej wartości, czy niszczyć naturalną potrzebę bliskości, bycia wśród innych. Czy masz już problem? Jeśli czujesz, że coś jest nie tak spróbuj wyłączyć Internet w telefonie i w domu choćby na tydzień i przyjrzyj się temu co czujesz, jak funkcjonujesz. Niepokój, cierpienie, poczucie pustki będzie sygnałem, że masz problem. Ogranicz korzystanie z telefonu, spróbuj zostawiać go w domu w weekend, przecież zawsze możesz oddzwonić. Czujesz ciągły niepokój, napięcie niemal nie do zniesienia? Jeśli tak, masz już prawdopodobnie problem, z którym warto coś zrobić. Może pora porozmawiać ze specjalistą? – kontynuuje Edyta Szafran.

Szerszy pakiet usług

Internet nie ma jednak samych wad. Gdyby tak było, z pewnością zyskałby miano nowoczesnej puszki Pandory. Jest popularny głównie dlatego, że daje wiele nowych możliwości, o których w offline moglibyśmy tylko pomarzyć. Rozwija się w nim więc wiele firm, które w systemie stacjonarnym nie miałyby szans na działania, jakie umożliwia im sieć. Tak jest na przykład z podróżami. Każdy chciałby podróżować, jednak w przypadku dotychczasowych ofert nie zawsze każdy aspekt był do nas dopasowany i musieliśmy bazować na gotowych ofertach. Kolejnym problemem w trybie offline była kwestia fizycznego pojawienia się w biurze podróży, podczas którego należałoby na miejscu podjąć decyzję o tym gdzie i kiedy chcemy lecieć. Internet daje nam możliwości, dzięki którym nad każdym aspektem możemy zastanowić się na spokojnie, w zaciszu własnego domu dokładnie dobierając każdy aspekt podróży. Takie możliwości daje nam na przykład marka Click&Go. To Internetowe biuro podróży dzięki systemowi dynamicznego pakietowania usług turystycznych takich jak przeloty, zakwaterowanie, ubezpieczenie i transfery pozwala na indywidualne dopasowanie każdego z tych aspektów podróży, dając niezależność i swobodę każdemu klientowi. Firma działa w Polsce dopiero od 2018 roku, ale model jej działalności doskonale sprawdził się na rynku Irlandzkim, gdzie w tym momencie jest już rozpoznawalną marką działającą od 9 lat.

– Internet to miejsce, gdzie mamy błyskawiczny dostęp do usług, których rezerwacja i potwierdzenie w erze offlinowej trwało czasem bardzo długo. Wcześniej biura podróży oferujące tzw. wyjazdy szyte na miarę mogły działać na niewielką skalę, gdyż dopasowanie wielu usług do wymagań indywidualnego turysty było bardzo czasochłonne. Dziś wykorzystując nowe technologie możemy to zrobić sami w ciągu kilku minut bez wychodzenia z domu przy ekranie smartphona. Rozwój rynku podróży powoduje, że wykorzystując technologię sztucznej inteligencji zmienia się na naszych oczach sposób w jaki tworzymy i rezerwujemy swoje wyjazdy wakacyjne. W Click&Go to Klient decyduje o każdym aspekcie swojego wyjazdu, jednocześnie oszczędzając czas który musiałby spędzić na wyszukanie najkorzystniejszych ofert spośród indywidualnych usług takich jak tanie loty, zakwaterowanie, transfery, ubezpieczenie. Cieszę się, że mogę wprowadzać na rynek markę, która przyniesie wymierne korzyści klientom w Polsce – komentuje Michał Głowa, country manager w Click&Go.

Sieć ma bardzo duży potencjał, by otwierać przed nami wielkie możliwości. Nieustannie powstają nowoczesne firmy upraszczające wykonywanie różnych czynności, które dotychczas mogły być nieco problematyczne. Internet wydaje się bardzo przystępny ze względu na to, że w dzisiejszych czasach mamy do niego dostęp praktycznie w każdym miejscu i czasie. Nie ma jednak idealnych rozwiązań, które nie miałyby żadnych ciemnych stron. Co za tym idzie, w Internecie również czyha na nas wiele pułapek. Ważne, by korzystać z niego w odpowiedni sposób i nie dać się zwariować.

Udostępnij artykuł: