Poufne dane wydane na żer call center

Finanse osobiste / Komentarze ekspertów

Witold Gadomski
Witold Gadomski

Witold Gadomski pisze o telefonach od ludzi, którzy zbyt dużo nas wiedzą

#WitoldGadomski: Z pewnością podobne telefony otrzymują inni klienci, tym bardziej, że wypowiadane przez nieznane osoby formuły powtarzają się. Wygląda na to, że działa legalna lub nielegalna firma, która stara się nawiązać kontakt z klientami instytucji finansowych i wpisać je do własnej bazy danych #RODO @GIODO_GOV_PL

Co kilka tygodni otrzymuję dziwny telefon. Osoba po drugie stronie – częściej mężczyzna, choć zdarzają się też kobiety – przedstawia się niewyraźnie, po czym pyta:

– Czy rozmawiam z panem Witoldem?

Mam swoje lata i formę „panie Witoldzie” uważam za zbyt poufałą w kontaktach z osobami całkiem mi nieznanymi. Najwyraźniej dzwoniący przeszedł pobieżne szkolenie, serwowane przez niedouczonego specjalistę od komunikacji z klientami. Hasło „Panie Witoldzie” powoduje, że staję się wyjątkowo nieufny. I bardzo dobrze.

Dzwoniący czasami się przedstawia – „Reprezentuję kancelarię prawną” lub „reprezentuję fundusz inwestycyjny” i szybko przechodzi do konkretów.

– Ma pan fundusz w … Czy wie Pan, że weszły nowe przepisy, dotyczące funduszy? Może Pan zmienić umowę, co będzie dla pana korzystne.

Inna wersja to:

– Czy pana doradca w funduszu (tu pada nazwa) kontaktuje się z panem osobiście, czy tylko listownie? Zmieniły się przepisy i możemy wystąpić w pana imieniu do funduszu…

Przez pewien czas ucinałem szybko rozmowy, ale ostatnio zgłosiłem sprawę do instytucji, w której mam fundusz.  Z pewnością podobne telefony otrzymują inni klienci, tym bardziej, że wypowiadane przez nieznane osoby formuły powtarzają się. Wygląda na to, że działa legalna lub nielegalna firma, która stara się nawiązać kontakt z klientami instytucji finansowych i wpisać je do własnej bazy danych.

Sprawa jest niepokojąca. Moje dane – nazwisko, telefon, informacja o moich lokatach – przestały być poufne. Mam podejrzenie, że pracownicy funduszy lub banków, odchodząc z pracy kopiują bazę, sprzedając ją lub traktując jako swoje aktywa w nowej pracy. Jeśli tak się dzieje, to mamy do czynienia z oczywistym przestępstwem – co najmniej naruszeniem ustawy o ochronie danych.

Może chodzić o nieuczciwą próbę przejęcia klientów jednych instytucji i „sprzedaż” ich do innej. Być może dzwoniący szukają chętnych do procesów zbiorowych, wytaczanych przeciwko instytucjom naruszającym przepisy KNF – na przykład pobierającym zbyt wysokie opłaty za wycofanie się z funduszu?

Ponieważ jednak w grę wchodzą pieniądze – oszczędności klientów – może też chodzić o próbę wyłudzenia dalszych informacji, ułatwiających kradzież.

Proceder trwa co najmniej od roku i ze zdziwieniem zauważam, że niewiele o nim wiedzą banki i towarzystwa  zarządzające funduszami. Ich pracownicy, pytani przez mnie, czy coś wiedzą o dziwnych telefonach, wydają się zdziwieni. Niewiele też chyba wie Biuro Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, którego obowiązkiem jest kontrola, by wrażliwe dane nie wyciekały szerokim strumieniem.

 

Udostępnij artykuł: