Powrót do normalności

Nie ma huraganów. Nie ma świątecznej przerwy. Rynki wracają do normalnego działania. W tych warunkach ponownie zaczyna się zainteresowanie walutą amerykańską.

Nie ma huraganów. Nie ma świątecznej przerwy. Rynki wracają do normalnego działania. W tych warunkach ponownie zaczyna się zainteresowanie walutą amerykańską.

Mamy nowy tydzień. Tym razem nie powinno być niespodzianek w postaci nowego huraganu czy przerwy świątecznej związanej ze Świętem Zmarłych. Przed rynkami finansowymi pełen tydzień działania i nawet wybory prezydenckie w USA niewiele zmienią w układzie notowań. Nie chodzi o to, że rynki już coś dyskontują. Nic z tego. Tym razem rynki działają według swojego scenariusza działania a to co uwielbiają cytować polscy licencjonowani mistrzowie świata nie ma najmiejszego przełożenia na notowania. Nie ma sytuacji w której można by powiedzieć czy napisać, że ceny zawierają już wynik wyborczy. Taka opinia bardzo popularna w Polsce nie ma najmniejszego przełożenia na światowe notowania.

Rynek ma swoje tempo a to czy Prezydentem USA zostanie kandytat republikański czy demokrata to wiele nie zmieni. Po prostu ani jeden ani drugi gospodarki popsuć nie może. Zatem rynek znajdzie takie wydarzenia, które będą miały wpływ na światowe notowania. Na plan pierwszy wysuniemy zapowiedź braku zmiany poziomu stóp procentowych w strefie Euro. Na najbliższym posiedzeniu ECB powinien pozostawić stopy procentowe bez zmian czyli na poziomie 0,75 procent. Tam w UE wiedzą, że nie można wypowiadać głupot w stylu pewnego członka polskiej RPP, który pozwolił sobie niedawno na stwierdzenie "Ostatnio złoty polski na tyle się umocnił, że jego osłabie nie o 10 -15 groszy niczego nie zmieni". Szkoda, że w Polsce jeszcze niektórzy urzędnicy państwowi nie płacą za swoję głupkowate wypowiedzi. Obniżenie pensji takiemu "specjaliście" o 3-5 procent miesięcznie wiele by zmieniło. Odzyskane środki można by przeznaczyć na edukację najmłodszych aby w przyszłości podobnych bzdur nie wypowiadali.

Rynek nie spodziewa się decyzji ECB w sprawie poziomu stóp procentowych. A zatem rynek uznał, że można osłabić euro względem głównych walut. W efekcie kurs euro w relacji do dolara USA został zaprowadzony poniżej poziomu 1,28 usd za euro. W poniedziałek 5 listopada 2012 roku czyli na 24 godziny przed wyborami w USA za euro płacono 1,2785 dolara amerykańskiego.

121106.filipek.01.550x474

Jest to poziom gdzie kurs przebywał pod koniec maja bieżącego roku. Później doszło do umocnienia, najpierw do poziomu 1,2362 usd za euro. Jednak w tych okolicach kurs nie mógl pozostać zbyt długo. Powodem był bardzo niskie notowanie wskaźnika RSI 14, które wyniosło 20,02 punktu. Jeśli notowanie wynosi poniżej 30 punktów to należy spodziewać się natychmiastowej rekacji i zmiany trendu. W efektu kurs dolara zawędrował na poziom 1,2747 usd za euro. Później doszło do drugie fali umocnienia i ponownie dolar USA pokazał siłę względem euro. W efekcie kurs zanurkował do poziomu 1,2040 usd za euro. Jednak wskaźnik RSI 14 przekroczył nieznacznie barierę 30 punktów i wynosił 28,85 punktów. Z tego poziomu rozpocząl się spadek kursu dolara USA i trwał aż do poziomu 1,3113 usd co miało miejce 17 września 2012 roku. W tym momencie wskaźnik RSI 14 wynosił 80,42 punktu. Jak wiadomo, jeśli RSI 14 wynosi więcej niż 70 punktów to musi dojść do odwrócenia trendu. I tak też się stało. Od tamtego momentu wskaźnik RSI 14 systematycznie spada. W poniedziałek 5 listopada 2012 roku przy notowaniu na poziomie 1,2785 usd za euro wynosił 37,88 punktu. Nie trzeba być licencjonowanym mistrzem świata aby zauważyć, że wskaźnik RSI 14 zmierza w okolice 30 punktów. Jeśli chodzi o notowanie to nie można wykluczyć umocnienia kursu dolara względem euro do poziomu 1,24 usd za euro. I nie będzie to zasługa wyniku wyborów prezydenckich w USA tylko zachowań rynku, który tym razem będzie się posiłkował analizą wykresów.

Jeśli rynek spodziewa się, że ECB nie zmieni poziomu stóp procentowych to nie ma takich oczekiwań w przypadku decyzji australijskiego banku centralnego (RCB). Aktualna podstawowa stopa procentowa wynosi 3,25 procent i rynek oczekuje obniżki do poziomu 3,0 procent. W poniedziałkowe popołudnie za euro płacono 1,2350 dolara australijskiego (AUD). Na koniec czerwca bieżącego roku poziom notowań był podobny. W relacji z dolarem amerykańskim mamy poziom 1,0350 usd za dolara australijskiego. Jednak istotne będzie to jak zadziałają linie wsparcia znajdujące się w przedziale 1,0220-1,0320 dolara amerykańskiego za dolara australiskiego. Jeśli bank centralny podnosi stopę procentową, mówimy o restrykcyjnej polityce pieniężnej. W takim przypadku bank centralny dąży zazwyczaj do ograniczenia akcji kredytowej banków, licząc równocześnie na wzrost oszczędności i spadek ilości pieniądza w obiegu. Z tym typem polityki mamy często do czynienia w obliczu rosnącej inflacji. Z kolei obniżenie stóp procentowych oznacza politykę ekspansywną banku centralnego, bardzo często spadek stóp jest następstwem spadku inflacji.

Bank centralny może też obniżyć stopy, by ożywić gospodarkę (pod warunkiem jednak, że pozostałe wskaźniki makroekonomiczne, w tym przede wszystkim inflacja, pozwalają na taki ruch). Niższe stopy banku centralnego powodują spadek odsetek od kredytów i depozytów - na rynku pojawia się większa ilość gotówki, a zaciągnięcie kredytu staje się tańsze. A zatem jeśli RCB podejmie decyzję o obniżeniu podstawowej stopy procentowej to nie można wykluczyć "uderzenia" rynku aby osłabić dolara australiskiego. Aby przekoczona została bariera 1:1 najpierw trzeba będzie się uporać z przedziałem 1,0220-1,0320 usd za dolara autralijskiego. Dopiero wtedy można będzie zauważyć powrót do notowań z okresu przełomu maja i czerwca bieżacego roku gdy za dolara australiskiego płacono nieco mniej niż za jednego dolara amerykańskiego.

Trzecia decyzja co do wysokości poziomu stóp procentowych pochodzić będzie ze stronu Banku Centralnego Anglii (BoE). Tym razem decyzja ma być podobna do tej jakiej rynek spodziewać się będzie ze strony Europejskiego Banku Centralnego.

121106.filipek.02.550x257

Tym razem decyzja ma być podobna do tej jakiej rynek spodziewać się będzie ze strony Europejskiego Banku Centralnego. Bank Centralny Anglii (BoE) zamierza pozostawić bez zmian podstawowe stopy procentowe. Od 5 marca 2009 roku podstawowa stopa procentowa wynosi 0,5 procent czyli od momentu kiedy obniżono ją z poziomu 1,0 procent. Jeśli chodzi o relację funta szterlinga do euro to jest zmaganie z poziomem 0,8 funta za euro. Ciężko sobie wyobrazić aby euro jeszcze coś straciło i funt szterling był w stanie się dalej umacniać. I chociaż w połowie lipca bieżącego roku funt był w stanie umocnić się do poziomu 0,78 za euro to aktualnie będzie to bardzo trudne do osiągnięcia. Natomiast w relacji do dolara amerykańskiego waluta angielska nie zdoła się utrzymać na poziomie 1,60 usd za funta. Już w poniedziałek bariera 1,6 została przełamana i z analizy wykresu wynika prawdopodobny scenaiursz osłabienia funta do poziomu 1,58 dolara amerykańskiego. Ostatni raz w tych okolicach kurs przebywał na początku września bieżącego roku. Poprzednio było to w połowie maja bieżącego roku.

Jeśli chodzi o złotego polksiego to w nadchodzącym tygodniu będzie posiedzenie RPP. Jeszcze nie tak dawno w niektórych publikacjach prasowych można było spotkać niedorzeczne opinie dotyczące obniżenia podstawowych stóp procentowych. Pominę nazwiska tych "dobroczyńców" bo wydaje mi się, że o pewnych sprawach to te osoby nie mają najmniejszego pojęcia.

121106.filipek.03.550x479

Uważam, że obecnie RPP powinna wziąć przykład z decyzji ECB i BoE czyli postąpić tak jak oczekuję te rynki finansowe. Zarówno w przypadku ECB jak i BoE rynki nie spodziewają się decyzji związanych ze zmianą podstawowych stóp procentowych. I tak samo powinno być w przypadku RPP. Natomiast wygłaszanie opinii, że nic się nie stanie jak złoty polski straci na wartości 10-15 groszy to proponuję zachować na inną okazję. Jak na poczatek nowego tygodnia to złoty do euro stracił 0,3 procent osiągając 4,1265 pln. Do dolara amerykańskiego strata wyniosła 0,7 procent i kurs zawędrował w okolice 3,2270 pln. W ten oto prosty sposób i w jeden dzień a dokładnie jedno przedpołudnie pokonana została od dołu długoterminowa linia pokazująca umocnienie złotego względem dolara amerykańskiego. Jeszcze 25 lipca bieżacego roku kurs wynosił 3,4447 pln za dolara. Następnie 5 września zawędrował w okolice 3,3725 pln aby obecnie przebić wspomnianą linię. Czy może wystąpić ruch powrotny do poziomu 3,2060 pln za dolara ? Nie można tego wykluczyć ale w sytuacji gdy dwie główne europejskie waluty (euro i funt szterling) będą słabły do waluty amerykańskiej to złoty raczej nie wydostanie się z tej niekorzystnej relacji. I niewykluczone, że będzie tracił i do euro i do funta i do dolara USA. Chyba, że RPP wykona coś co będzie niespodzianką i zaskoczy rynek. Ale to już temat na inną okazję.

Andrzej Filipek

Udostępnij artykuł: