Pozasądowa windykacja należności – teoria i praktyka

Komentarze ekspertów

Jedna z czołowych firm zajmująca się pozasądową windykacją reklamuje się ostatnio w telewizji hasłem - Łatwiej spłacać dług niż z nim żyć?

Ilustracją tej tezy (nie do końca zresztą konsekwentnej, bo przecież nawet spłacając ratalnie dług – cały czas musimy z nim żyć)  jest przekonywanie odbiorcy, że niespłacanie zobowiązań  prowadzi do stresogennego unikania listonosza, niedobierania telefonów, spacerów późną porą.

Powyższa reklama oddaje clue działania firm zajmujących się pozasądową windykacją – aspekt psychologicznego oddziaływania na dłużnika. Wszelakie pisemne i telefoniczne upomnienia, przypomnienia, negocjacje, wezwania do zapłaty mają za zadnie jeden cel – przekonanie dłużnika do spłaty zobowiązań (nierzadko przedawnionych, ale żądanie spłaty przedawnionego długu jest zgodne z prawem. To dłużnik musi bowiem wiedzieć i podnieść, że zobowiązanie uległo przedawnieniu).

Czy jednak dłużnicy – ci, których oczywiście to stresuje – mogą obawiać się jakichkolwiek innych ?poważniejszych? działań ze strony firm windykacyjnych niż brak komfortu w kontaktach z listonoszem i swobodne odbieranie telefonów, czy też umieszczenie danych dłużnika w Biurze Informacji Gospodarczej? Nie bardzo, zgodnie bowiem z przepisami kodeksu postępowania cywilnego i ustawy z 29 sierpnia 1997 r. o  komornikach sądowych i egzekucji jakiekolwiek czynności egzekucyjne, a więc wymuszające spełnienie przez dłużnika zobowiązania zastrzeżone są co do zasady do wyłącznej kompetencji komorników  oczywiście po uzyskaniu odpowiedniego tytułu egzekucyjnego.

W Polsce pozasądowa windykacja należności nie jest uregulowana prawnie. W zasadzie jedyną instytucją aparatu państwowego, która wpływa na działalność firm windykacyjnych jest UOKiK. W ostatnich latach na przedsiębiorstwa parające się windykacją należności wielokrotnie nakładane były przez Prezesa UOKiK kary pieniężne za naruszanie zbiorowych interesów konsumentów. Niedopuszczalne jest bowiem wywoływanie błędnego przekonania konsumentów co do uprawnień tzw. windykatorów terenowych – jakoby mogli oni stosować środki przymusu. Podobnie niedozwolone są praktyki zastraszające dłużników poprzez wzbudzanie lęku i niepokoju, a także naruszające dobre obyczaje np. nakazujące osobiste stawiennictwo dłużnika, bezpodstawne straszenie umieszczeniem danych dłużnika w Biurze Informacji Kredytowej, sugerowanie jakoby toczyło się postępowanie sądowe w danej sprawie, dzwonienie w późnych porach nocnych, informowanie sąsiadów czy okolicznych sklepów o długach konsumenta. Warto także wskazać, że zgodnie z ustawą z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym w razie dokonania nieuczciwej praktyki rynkowej konsument, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać zaniechania tej praktyki (art.12 ww. ustawy).

Oczywiście chęć maksymalnego odzyskania należności, a co za tym idzie uzyskania większego zysku będzie jeszcze przez długi czas nieodpartą pokusą do stosowania przez różne firmy windykacyjne praktyk mających mało wspólnego z poszanowaniem praw konsumentów – dłużników. Jednakże z drugiej strony nie można zauważyć – czego dowodem jest zresztą przywołana na wstępie reklama telewizyjna – że część firm windykacyjnych coraz bardziej propaguje swój przyjazny stosunek wobec dłużników wyraźnie akcentując zalety dobrowolnej spłaty należności.

Bartosz Stolarek,
Radca prawny

Udostępnij artykuł: