Praca sezonowa w Niemczech: brak pracowników i gigantyczne straty w rolnictwie

Gospodarka / Rynek pracy

Blady strach padł w tym roku na niemieckich rolników. Inaczej niż w latach poprzednich brakuje im pracowników zwłaszcza z Polski i Rumunii

Meżczyzna zrywający pomidory
Fot. stock.adobe.com/ nd3000

Blady strach padł w tym roku na niemieckich rolników. Inaczej niż w latach poprzednich brakuje im pracowników zwłaszcza z Polski i Rumunii

#SimonSchumacher, rzecznik związku #VSSE: W Polsce, Rumunii czy Bułgarii gospodarka rozwija się dobrze i wielu pracowników zostaje w kraju. Zarobią wprawdzie trochę mniej, ale za to nie muszą rozstawać się z rodziną na długie tygodnie #PracawNiemczech #PraceSezonowe @DIHK_News

Wielu bauerów nie znalazło ludzi do zbioru szparagów i  poniosło straty rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy euro. Zbiór szparagów zakończył się oficjalnie 24 czerwca i pierwsze podsumowania nie wypadły optymistycznie. Jeden z producentów w Brandenburgii skarżył się, że na polu zmarnowały się produkty wartości 50.000 euro. A na szparagach troski niemieckich rolników się  nie kończą. Na polach czekają truskawki.Już wiadomo, że tak jak przy szparagach również do zbioru truskawek nie przyjadą ci, którzy się tu co roku zjawiali. A było ich 162.000 rocznie. Stosowne badanie przeprowadził u progu lata u swych członków Związek Południowoniemieckich Producentów Szparagów i Truskawek (VSSE). Prawie dwie trzecie gospodarstw meldowało zmniejszoną podaż pracowników, a co piąty „znacznie mniejszą”. Przy tym nie chodzi przede wszystkim o zwykłych „zbieraczy”, ale o takich, którzy znają się na rzeczy i mogą kierować grupą ludzi. Jak to ujął Simon Schumacher, rzecznik związku VSSE, „dobrzy pracownicy są nie tylko mobilni w nogach, lecz także w głowie”.

Nasz wzrost gospodarczy to ból głowy dla niemieckich rolników

Niemcy doskonale znają przyczyny tego stanu rzeczy. W Polsce, Rumunii czy Bułgarii gospodarka rozwija się dobrze i – jak przyznaje Schumacher – wielu pracowników zostaje w kraju. Zarobią wprawdzie trochę mniej, ale za to nie muszą rozstawać się z rodziną na długie tygodnie. A bezrobocie w tych krajach to 4,5,6 procent i robota się znajdzie.Poza tym wielu zatrudnia się w centrach logistycznych lub na budowach, gdzie płace są wyższe niż minimalna w Niemczech 8,84 euro. Jest też i inna przyczyna braków. Wielu pracowników ze Wschodu – zauważa Schumacher – omija Niemcy, jadąc do Belgii czy Holandii, gdzie płaca minimalna wynosi 9,50-9,70 euro. Albo do Włoch, gdzie przy zbiorach wina czy owoców pracuje się na stojąco, bez ciągłego schylania się. 

Ukraińcy i mieszkańcy Bałkanów, a może roboty zastąpią Polaków?

Rodzi się pytanie o konkurencyjność, a więc przyszłość produkcji rolnej w Niemczech. Wskazuje się, że np. truskawki uprawiane są masowo w Polsce, zbierane przez Ukraińców i eksportowane do Niemiec. A ogórki przyjeżdżają nierzadko nawet z Indii. Bauerzy szukają więc alternatywy, czasem sprowadzają Ukraińców, ale nie jest to łatwe z braku międzypaństwowego porozumienia o ułatwieniach w podróży. Zrzeszenia rolników wskazują też na zainteresowanie zachodnich Bałkańczyków, Serbów czy Bośniaków, pracą w Niemczech, ale obywatele tych państw miesiącami czekają na wizę.Pozostaje jeszcze jedna nadzieja: postęp techniczny. Niektórzy producenci truskawek w Niemczech już przestawiają się na uprawy wiszące, by nie trzeba się było schylać. Mają nadzieję na łatwiejsze znalezienie „zbieraczy”. Jeśli chodzi o szparagi, to już skonstruowano w pełni zautomatyzowany robot. Tnie on jednak „jak leci”. Trzeba go więc jeszcze podszkolić. Jak wiadomo, potrzeba jest matką wynalazku. Bauerzy liczą na swych techników. 

Post Scriptum

A gdyby ktoś jednak chciał popracować na świeżym powietrzu, to np. w nieodległej od Polski Meklemburgii-Pomorzu Przednim (Mecklenburg-Vorpommern) gdzie szukają właśnie 230 pracowników: do prac leśnych, przy dojeniu (maszynowym), traktorzysty, opieki nad zwierzętami, do prac ogrodowych. Lato dopiero się zaczęło.
Udostępnij artykuł: