Pracownicy z Ukrainy – może warto mierzyć ich liczbę?

Gospodarka / Robert Lidke

Robert Lidke, aleBank.pl (fot. Jacek Barcz)
Robert Lidke, aleBank.pl (fot. Jacek Barcz)

Ile znaczą w naszej gospodarce pracownicy z Ukrainy? Z każdym rokiem coraz więcej.

#RobertLidke: Wskaźnik U - im bardziej dodatni, tym lepsze perspektywy – szczególnie w branżach zatrudniających dużo Ukraińców, im bardziej ujemny – tym perspektywy gorsze #ZUS @EFL_PL @Workservicepl @MSWiA_GOV_PL

Do przewidywania przyszłości biznesowej czy inwestycyjnej ludzie wymyślili różnego rodzaju indeksy i wskaźniki, które z jednej strony pokazują przeszłość i stan obecny, a z drugiej pozwalają snuć rozważania, co się może wydarzyć za miesiąc, dwa, czasami za kilkanaście miesięcy. A więc mamy indeksy giełdowe, wskaźnik koniunktury bankowej PENGAB, jest wskaźnik aktywności gospodarczej PMI, i wiele innych wskaźników. A ja myślę, że w naszej polskiej rzeczywistości powinniśmy mieć wskaźnik U – czyli Ukraińcy.

Szokujące wyniki ankiety Work Service

Wskaźnik U mierzyłby liczbę Ukraińców, którzy przybywają i odpływają z naszego kraju.  Wbrew pozorom taki wskaźnik pokazywałby bardzo szybko zagrożenia i szanse dla naszej gospodarki, a także perspektywy dla naszych inwestycji. Przesadzam?

Chyba nie. Kilka dni temu pisaliśmy w aleBank.pl: Obywatele Ukrainy pracujący w Polsce podjęliby pracę w Niemczech po zmianie polityki migracyjnej w Niemczech – taką opinię wyraża 59% badanych, natomiast 6% badanych odrzuca tę perspektywę, wynika z raportu “Postawy obywateli Ukrainy wobec polskiego rynku pracy” przygotowywanego przez Work Service.

Czytaj: Ukraińcy pracujący w Polsce wyjadą do Niemiec? “Ogromne zagrożenie dla naszej gospodarki”

Gdyby pracownicy z Ukrainy nagle zniknęli z naszej gospodarki to przede wszystkim odczułoby to budownictwo, a także rolnictwo. Już w tej chwili firmy budowlane nie mają wystarczającej liczby pracowników. Gdyby ich deficyt nagle się pogłębił to pod znakiem zapytania stanęłoby wiele rządowych programów wspieranych między innymi środkami europejskimi – np. drogi, program Mieszkanie Plus. Kilka dni temu włoska firma odstąpiła od budowy podwodnego tunelu w Świnoujściu podając, jako jeden z powodów brak pracowników.

A inwestycje samorządowe? Aby je zrealizować trzeba będzie przepłacać pracowników i walczyć o nich z innym samorządami czy firmami prywatnymi, w efekcie pieniędzy starczy na mniej inwestycji niż planowano.

A co z firmami, które podpisały kontrakty z państwem np. na budowę dróg i nagle stracą pracowników? Zapłacą kary, zbankrutują?

Inwestycje w nieruchomości – Ukraińcy czynnikiem ryzyka?

Inny fragment rynku. Pisaliśmy kilka tygodni temu opierając się na danych GUS z 2016 roku: Deweloperzy w 2016 roku wprowadzili na rynek ponad 79 tys. lokali. Jak podaje MSWiA, cudzoziemcy kupili spośród nich aż 4,8 tys. To głównie Ukraińcy.

Ukraińcy siłą napędową polskich nieruchomości?

Należy przypuszczać, że w tym roku obywatele Ukrainy kupili w Polsce znacznie więcej mieszkań.

A ilu z nich wynajmuje mieszkania, i zasila kieszenie Polaków, którzy zainwestowali w rynek mieszkań pod wynajem? W obu przypadkach odpływ Ukraińców z Polski może mieć fatalne skutki dla rynku nieruchomości.

A co ma Ukrainiec do naszych emerytur?

I jeszcze jeden uszczerbek, tym razem w kasie państwa. Poza tym, że pewne inwestycje mogą stanąć pod znakiem zapytania, a za inne trzeba będzie po prostu więcej zapłacić, na odpływie Ukraińców z Polski ucierpi ZUS. Na początku roku rzecznik ZUS Wojciech Andrusiewicz na naszym portalu mówił: Dziś zatrudnionych legalnie jest ponad 316 tys. obywateli Ukrainy. Jeszcze parę lat temu było to poniżej 100 tys. Tylko w ciągu roku pracujących w Polsce legalnie obywateli Ukrainy przybyło około 100 tys.

Czytaj: Coraz więcej pieniędzy w ZUS

Teraz zapewne jest ich już ponad 400 tysięcy. Gdyby przestali płacić składki na ubezpieczenie społeczne, a przypomnijmy wpłacone pieniądze nie leżą w ZUS, tylko są wypłacane obecnym emerytom, to państwo musiałoby więcej dopłacać do świadczeń emerytalno-rentowych, bo i tak w tej chwili same składki wpłacone przez pracujących w naszym kraju Polaków i obcokrajowców i tak nie wystarczają na wypłatę wszystkich świadczeń.  Większe dopłaty państwa do ZUS, to mniej środków na inne cele. Tu proszę sobie wpisać nazwę dowolnego rządowego programu.

A nas, pracujących coraz mniej

No i może przykład z ostatniej konferencji branży leasingowej. Dowiedziałem się na niej, że polskie firmy transportowe musiałyby zahamować swoją ekspansję w Europie Zachodniej, bo istotną część ich kierowców stanowią Ukraińcy. Przy okazji główny ekonomista EFL Marcin Nieplowicz mówił na naszym portalu: Mamy w tej chwili mniej niż milion osób bezrobotnych. Na rynek pracy wchodzi rocznie około 400 tys. absolwentów, a ubywa z niego około 700 tys. zatrudnionych. Istotny napływ imigrantów z Ukrainy nie powoduje, iż ten ubytek populacji roboczej jest w pełni rekompensowany

Czytaj: Leasing buduje polską gospodarkę

Wystarczy przykładów?

Wracając do wskaźnika U. Im bardziej dodatni, tym lepsze perspektywy – szczególnie w branżach zatrudniających dużo Ukraińców, im bardziej ujemny – tym perspektywy gorsze.

Udostępnij artykuł: