Prawie połowa kredytów hipotecznych wykazuje szkodowość: raport NBP o SKOK-ach

Tylko u nas

Kondycja spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych oraz programy restrukturyzacyjno-naprawcze skierowane wobec wielu podmiotów z tego sektora stały się jednym z ważniejszych wyzwań dla polskiego sektora finansowego w roku 2014. Jak kształtują się wyniki sektora SKOK po wielkiej rewolucji? W czym polityka kredytowa kas różni się od strategii sektora bankowego, a w czym tę strategię przypomina? Na te pytania szukali odpowiedzi autorzy "Raportu o stabilności systemu finansowego".

SKOK-i nadal pozostają instytucją niszową względem sektora bankowego – taki wniosek płynie z opracowania Komitetu Stabilności Finansowej. Na koniec III kwartału 2014 roku na każdą złotówkę pożyczoną od spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych przypadało aż 100 złotych zadłużenia klientów względem banków. Również zgromadzone w kasach oszczędnościowo-kredytowych depozyty stanowiły zaledwie ułamek wartości oszczędności zgromadzonych w bankach; autorzy raportu oszacowali ten współczynnik na 1,6 proc. Co więcej, pomiędzy bankami a SKOK-ami nie obserwuje się szczególnych przepływów pieniężnych; jedynie 900 milionów złotych wyniosły należności poszczególnych kas z tytułu depozytów (w tym lokat) zgromadzonych w bankach. Analogicznie, Kasa Krajowa SKOK szacuje swoje należności z tego samego tytułu na 1,5 mld złotych. Jeszcze mniej na współpracy z kasami zarobił sektor bankowy – przychód z tego tytułu szacowany jest na 40 milionów złotych. Główne ryzyko dla systemu finansowego nie wiąże się zatem z przepływami pieniężnymi pomiędzy obydwoma segmentami, a z koniecznością spłaty klientów upadających kas ze środków Bankowego Funduszu Gwarancyjnego – pomimo, że przez całe lata SKOK-i nie przekazywały składki na BFG.

Jak w świetle analiz ekspertów NBP wygląda kondycja kas? Spośród 53 podmiotów aktywnych na koniec III kwartału ubiegłego roku jedynie dziesięć nie wymagało postępowania naprawczego. Spośród pozostałych podmiotów 7 posiadało akceptację KNF na realizację programu naprawczego – co stanowi dopiero pierwszy krok na niepewnej nierzadko drodze do sanacji. Głównym problemem jest nieadekwatność kapitałowa wielu podmiotów z sektora SKOK. Chociaż fundusze własne kas wzrosły – według danych przedstawianych przez same SKOK-i – o prawie 570 mln złotych przez rok, jest to kropla w morzu potrzeb, wynikających z rekomendacji nadzoru, zarówno krajowego jak i europejskiego. Dość przypomnieć, iż przyrost funduszy własnych w znacznej części wynikał z zamknięcia najbardziej niewypłacalnych podmiotów; w efekcie na koniec III kwartału ub.r. fundusze własne SKOK wynosiły 337 mln złotych, czyli… o ponad 200 mln mniej aniżeli ich przyrost w ciągu ostatniego roku. Na podobną wartość – rzecz jasna z minusem – szacuje realną wysokość środków własnych sektora SKOK Komisja Nadzoru Finansowego.

Niezależnie od przyjętych szacunków, SKOK-i pilnie potrzebują zastrzyku gotówki – według przedstawicieli sektora wystarczy 475 mln zł, z kolei KNF szacuje brakujący SKOK-om kapitał na przeszło miliard złotych. Problemy te nie dotyczą w równym stopniu wszystkich placówek; według danych przedstawionych przez SKOK-i 43 kasy mogą pochwalić się dodatnim współczynnikiem wypłacalności, a wyznaczoną przez KNF barierę 5-procentowej wysokości tego współczynnika przekraczają 23 podmioty; stanowią one odpowiednio około 92 i 75 proc. udziału w aktywach sektora. KNF podważył również i tę optymistyczną wizję, podkreślając, że jedynie 20 kas, skupiających w swoich rękach niespełna 25 proc. aktywów, mogłoby spełnić wymogi nałożone przez regulatora.

Problemy kas wiążą się niewątpliwie z prowadzoną przez te podmioty, nieracjonalna polityką kredytową, przez lata nie podlegającą nadzorowi ostrożnościowemu. Raport NBP przypomina, że – wbrew często spotykanej opinii – SKOK-i udzielały nie tylko pożyczek na cele konsumpcyjne, ale również wieloletnich kredytów na cele mieszkaniowe; proporcja tych dwóch produktów w portfelu kredytowym SKOK wynosiła 64%: 34%. Duża część kredytów zaciąganych w kasach opiewała na całkiem wysokie sumy; niemal co trzecia udzielona pożyczka przekraczała 100 tysięcy złotych. Przy tak aktywnej i uniwersalnej polityce kredytowej, odzwierciedlającej w zasadzie ofertę sektora bankowego, brak należytego zarządzania ryzykiem kredytowym przyczynił się do ogromnego wzrostu kredytów nieregularnych; w niektórych kasach ich odsetek sięgał 40 procent. Na koniec III kwartału 2014 roku co czwarty z udzielonych przez SKOK-i kredytów był przeterminowany o ponad 90 dni. W przeciwieństwie do sektora bankowego, w spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych znaczną część kredytów – bo aż 44,8 proc. spośród wszystkich nieregularnych – stanowią te na zakup nieruchomości. Gorzej spłacane są kredyty konsumpcyjne – tu liczba umów spłacanych z ponad trzymiesięcznym opóźnieniem stanowi prawie 50 procent. Ponadto, niepokojąco duży odsetek kredytów nieregularnych ma tendencje do utrzymywania się braku płatności przez kolejne miesiące – jedynie co piąte spośród zobowiązań przedawnionych zostało spłacone w okresie nieprzekraczającym roku.

150209.skoki.300x

Jeśli chodzi o rynek depozytów, to w tej dziedzinie SKOK-i borykają się z analogicznym problemem jak sektor bankowy – czyli nadreprezentacją krótkoterminowych lokat i bieżących depozytów. Aż 84 proc. depozytów zgromadzonych w SKOK miało termin wymagalności nie dłuższy niż 12 miesięcy. Ciekawostkę stanowi fakt, iż aż jedną trzecią środków zdeponowanych w SKOK stanowiły depozyty na kwotę ponad 100 tysięcy złotych; może to wynikać z faktu, iż w kasach lokowało oszczędności życia wiele osób w podeszłym wieku.

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: