Prawo upadłościowe i naprawcze – rynek oczekuje zmian

Polecamy

Polska zajmuje obecnie 37 miejsce na świecie w rankingu Banku Światowego "Doing Business" pod względem uregulowań wynikających z postepowań upadłościowych.

W 2012 roku mieliśmy w Polsce ponad 1500 bankructw, w tym wielu dużych i kluczowych dla rozwoju gospodarczego firm. Obecny rok będzie prawdopodobnie pod tym względem rekordowy – tylko w pierwszym półroczu br. w polskich sądach złożono 2 214 wniosków o upadłość – wynika z danych firmy Coface. W poniedziałek, 2 września br., w siedzibie Business Centre Club odbyła się konferencja poświęcona koniecznym zmianom w prawie upadłościowym i naprawczym, na które przedsiębiorcy niecierpliwie oczekują.

Uczestnicy dyskusji koncentrowali się na wstępnym projekcie nowelizacji prawa o upadłości, wraz z nową ustawą Prawo restrukturyzacyjne przygotowywanym przez rząd. Ma ono dotyczyć czterech wariantów restrukturyzacji przedsiębiorstw znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. Uczestnicy spotkania podkreślali, że restrukturyzacja to nie upadłość, lecz działanie na rzecz naprawy danej firmy. Gotowy projekt nowelizacji ma znaleźć się w Sejmie prawdopodobnie na początku przyszłego roku.

W dyskusji w BCC wzięli udział przedstawiciele rządu, eksperci, przedsiębiorcy, sędziowie, syndycy, prawnicy i radcowie prawni: Mariusz Haładyj – wiceminister gospodarki, Maciej Geromin – ekspert w Departamencie Prawa Cywilnego Ministerstwa Sprawiedliwości, Cezary Zalewski – sędzia Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy, Piotr Zimmerman – radca prawny w kancelarii Zimmerman i Wspólnicy Sp. k., ekspert BCC ds. prawa upadłościowego i naprawczego, Waldemar Bojarski – syndyk w spółce Syndycy Wielkopolscy oraz dr Agenor Gawrzyał – ekspert ds. restrukturyzacji przedsiębiorstw. Dyskusję moderował red. Tomasz Wróblewski.

W Sejmie właśnie trwają prace na rzecz naprawy dotychczasowych przepisów prawa upadłościowego. Już sama jego nazwa ma jednoznaczne konotacje. Właściwy kierunek zmian wskazuje propozycja zupełnie nowej ustawy Prawo restrukturyzacyjne wraz z szeroką nowelizacją ustawy Prawo upadłościowe i naprawcze.

W Projekcie założeń  projektu ustawy – Prawo restrukturyzacyjne, czytamy między innymi, że długi czas postępowania, wysokie koszty i pozostawiające wiele do życzenia zaspokojenie wierzycieli – „uzasadniają konieczność przeprowadzenia reformy”. Dostosowanie polskiego prawa do najlepszych światowych wzorców i odpowiednie uelastycznienie przepisów tak aby lepiej odpowiadały na potrzeby rynku i zapewnienia warunków do szybszego wzrostu gospodarczego. Temu jak to osiągnąć poświęcona była dyskusja w BCC, podczas której przedstawione zostały rekomendacje w kwestiach będących przedmiotem prac w Parlamencie:

  1. Skuteczne instrumenty restrukturyzacji bez narażania na szwank wierzycieli.
  2. Stygmatyzacja firm znajdujących się w procesie restrukturyzacji w kontekście przetargów publicznych. Porównania z innymi rozwiniętymi gospodarkami.
  3. Realizacja polityki „nowa szansa” i stworzenie warunków do”nowego startu”.
  4. Przyśpieszenie postępowań dla uniknięcia zbędnych kosztów dla wierzycieli i perturbacji na rynku pracy
  5. Uprawnienia aktywnych wierzycieli

–  W ciągu półtora miesiąca ma być już opracowany uzupełniony i kompletny projekt założeń do ustawy o prawie upadłościowym i naprawczym – zapowiedział na koniec Maciej Geromin, ekspert w Departamencie Prawa Cywilnego Ministerstwa Sprawiedliwości.

Najważniejsze zagadnienia

Proponowane zmiany w prawie upadłościowym, to w rzeczywistości rewolucja, a nie ewolucja przepisów upadłościowych. Jeśli porównamy te zmiany do głośnej, ostatniej tzw. dużej nowelizacji Prawa upadłościowego i naprawczego z 2009 roku, to obecne zmiany przebudowują całą filozofię myślenia. Wyraźnie oddzielają wreszcie naprawę od upadłości i likwidacji.

Restrukturyzacja, jak sama nazwa sugeruje – to alternatywa dla upadłości. W Polsce rzadko słyszymy  dziś o skutecznie przeprowadzonych restrukturyzacjach, a tak wiele o upadłościach. Jedną z przyczyn wysokiej liczby upadłości jest restrykcyjne podejście do definicji niewypłacalności, zgodnie z którą brak zapłaty dwóch wymagalnych niespornych faktur kwalifikuje przedsiębiorcę jako niewypłacalnego.

  • Nowe przepisy zmieniają, czy raczej „rozwodnią” definicję niewypłacalności, której pierwowzorem – jak się wydaje – było prawo upadłościowe z 1934 roku
  • Wydłużono czas na złożenie wniosku o upadłość do jednego miesiąca, gdyż jak wiadomo z praktyki termin 14-dniowy był nierealny.

Pytanie, czy nie powinniśmy mieć jeszcze  dodatkowych procedur zezwalających na większy poślizg

Aby przedsiębiorca został uznany za niewypłacalnego z pierwszej przesłanki, dojść musi do trwałego obiektywnego zaprzestania zaspokajania zobowiązań, a domniemywa się, iż tak się jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych wynosi w momencie składania wniosku o otwarcie jednej z procedur ponad 3 miesiące. W dużym uproszczeniu, przyjęto, iż przedsiębiorca staje się niewypłacalny, gdy wartość jego majątku jest mniejsza niż wysokość zobowiązań (czyli tak jak obecnie), ale stan ten musi się utrzymywać przez ponad 24 miesiące.

Podniesienie poprzeczki niewypłacalności ma pomóc w ratowaniu dobrych firm. Zostawia się wierzycielom decyzje, czy faktycznie warto likwidować spółkę czy raczej należy ją ratować. Uelastycznienie  procedur i przesunięcie spowoduje, że  znacząco wzrośnie odsetek układów skutecznie wykonanych.

  • Skarb Państwa utraci uprzywilejowaną pozycję w postępowaniu upadłościowym co oznacza, że rola państwa staje się rolą naturalnego uzdrowiciela. Dotychczas to fiskus i ZUS, były przysłowiowym gwoździem do trumny przedsiębiorstwa w tarapatach, co teoretycznie nie powinno być celem państwa. Przeciwnie, niszcząc firmę, niszczy miejsca pracy i bierze na siebie, czyli na barki podatnika dodatkowe zobowiązania pomocy bezrobotnym. W interesie podatnika jest, aby jak najwięcej osób mogło się samemu utrzymywać a nie z pomocy socjalnej.. To jedna z najważniejszych zmian w prawie biorąca pod uwagę nie tylko względy finansowe, to całą filozofia budowy niezależności finansowej obywateli i możliwości osobistego rozwoju. Do tego została powołana administracja państwowa.
  • Nowością jest możliwość odroczenia lub rozłożenia na raty (ale bez zmniejszenia kwoty nominalnej) zobowiązań. Dotychczas  firmy raz objęte procesem upadłościowym zmuszone były wyzbyć się całego kapitału, aż do zaspokojenia roszczeń dłużnika. Nowe procedury insolwencyjne, pod tym względem są bliższe  amerykańskiego chapter 11.
  • Zmiany zakładają   również wiele uproszczeń proceduralnych. Aby nie stygmatyzować przedsiębiorców – rozdział pomiędzy postępowaniami restrukturyzacyjnymi (mają być trzy postepowania układowe i jedno naprawcze) a postępowaniem upadłościowym (obecnie upadłością likwidacyjną
  • Za pozytywne rozwiązanie należy uznać daleko idącą elastyczność. Dużą swobodę, jaką ustawodawca planuje dać dłużnikom, licząc na ich inwencję co do wyboru jednej z czterech procedur restrukturyzacyjnych. Zdaniem niektórych prawników, jest to nawet zbyt daleko idące ustępstwo.
  • Choćby z uwagi na problemy jakie mamy już dziś – przedsiębiorcy składają wnioski o upadłość za późno,  aż 80% z nich to upadłości likwidacyjne, sami nie bardzo potrafią korzystać z postępowania naprawczego. Często podejmują błędne decyzje, bo na czas nie zwrócili się o profesjonalną pomoc. Czy teraz, kiedy będą mieli więcej opcji faktycznie będą częściej sięgać po firmy specjalizujące się  wprawie naprawczym? Bo jeżeli nie, to pewnie będą popełniali jeszcze więcej błędów.
  • Z drugiej strony  uszczelniono kwestie bezskuteczności czynności prawnych zdziałanych ze szkodą dla masy upadłości (jak i masy naprawczej – nowy termin) Poprzez objęcie bezskutecznością czynności dokonanych ze spółkami „siostrzanymi” w grupach kapitałowych zwiększa się szanse wierzycieli na odzyskanie swoich inwestycji.  Pytanie oczywiście, czy  to  aby nie jest ryzykowny przepis gdzie większe  koncerny mogłyby wspomagać swoje mniejsze firmy?
  • Wątpliwości dotyczą wciąż mocno ograniczonych praw wierzyciela kosztem sądu. Zdaniem  części prawników nie zostały dostatecznie dobrze zabezpieczone. Wierzyciele nadal będą mieli zbyt mało instrumentów prawnych, aby wpływać na to, co się dzieje w trakcie postępowania (kwestie wyboru syndyka, uprawnień rady wierzycieli, nie mówiąc już o wpływie na rodzaj prowadzonego postępowania). W sensie ekonomicznym to wierzyciele winni być gospodarzami postępowania, gdyż restrukturyzacja przesądza o warunkach i wysokości zwrotu „ich” środków pieniężnych. Może należałoby poszukać bardziej elastycznych rozwiązań. Im gorsza jest sytuacja dłużnika, tym większy winien być wpływ wierzycieli na to, co się dzieje z jego majątkiem, kosztem praw dłużnika. Sąd powinien jedynie stać na straży interesu wszystkich stron, badając, czy przedstawione propozycje układowe nie stanowią kompromisu.
  • Nie brakuje też głosów po stronie wierzycieli i dłużników, że wierzyciele powinni mieć jeszcze więcej do powiedzenia co do likwidacji. To też kwestia  utrzymywania przedsiębiorstwa przez pewien czas, jeżeli z analizy ekonomicznej wynikałoby, że otoczenie biznesowe pozwala na zwiększenie wypłaty wierzycielom. Tak się działo na przykład w niektórych postępowaniach dotyczących aktywów Lehman Brothers, gdzie ze względu na niekorzystne otoczenie gospodarcze (niskie ceny za sprzedaż aktywów) wierzyciele woleli (pośrednio) utrzymywać aktywa w zarządzie przez pewien czas, by upłynnić je w czasach lepszej koniunktury.

Emil Muciński
Instytut Interwencji Gospodarczych BCC

Udostępnij artykuł: