Premia za odwagę

Maciej Małek / Tylko u nas

40 lat po meksykańskim mistrzostwie świata ekipy Huberta Wagnera, reprezentacja Polski w piłce siatkowej pod wodzą Stephane’a Antiqi powtórzyła ten sukces po pasjonującym meczu z Brazylijczykami.

40 lat po meksykańskim mistrzostwie świata ekipy Huberta Wagnera, reprezentacja Polski w piłce siatkowej pod wodzą Stephane’a Antiqi powtórzyła ten sukces po pasjonującym meczu z Brazylijczykami.

Na tym analogie bynajmniej się nie kończą. Hubert Wagner w momencie kiedy obejmował reprezentację, był z większością swoich podopiecznych na ty, jako, że znali się jeszcze z boiska. W chwili, kiedy francuski trener naszej kadry obejmował jej stery za namową prezesa federacji, był czynnym zawodnikiem Bełchatowskiej Skry. Mało kto pamięta dzisiaj, że przed laty Wagner odsunął od drużyny najlepszego rozgrywającego Stanisława Gościniaka, a już po meksykańskim sukcesie Wiesława Czaję, czołowego atakującego. Podobnie Antiqua.

Zrezygnował z Bartosza Kurka i Zbigniewa Bartmana - filarów tej drużyny. Nie mam nic przeciwko temu, by tych analogii było więcej, zwłaszcza gdy idzie o mistrzostwo olimpijskie dwa lata po sukcesie w mistrzostwach świata. Jak bardzo będzie to trudne wie tylko trener i jego drużyna. Wlazły, Zagumny, Ignaczak ogłosili koniec reprezentacyjnej kariery Tę opcję rozważa także Winiarski, kapitan, który pomimo kłopotów zdrowotnych był dobrym duchem tej ekipy. Co na to trener? Mówi spokojnie, że mamy wielu siatkarzy, zresztą sami zainteresowani wskazują następców, którzy aspirują dopiero do pierwszej szóstki, ale finałowy występ Miki, zdaje się dowodzić, że w tej drużynie drzwi są otwarte dla wszystkich, którzy naprawdę chcą! Pozostaje mieć nadzieję, że w jaskini lwa - Rio de Janeiro dopiszemy kolejny rozdział tej wspaniałej historii, a finał Brazylia - Polska stanie się faktem.

Zwłaszcza, że motto tej ekipy - nic nie musimy, wszystko możemy, będzie podwójnie aktualne. I na koniec zgoła inny passus. Były bokser Dariusz Michalczewski publicznie wsparł tzw. LGBT. Wielu się oburzyło. Osobiście gratuluję Darkowi, rodakowi z Gdańska odwagi, która zawsze cechowała Go w ringu. Zwłaszcza, że jak dowodzą pierwsze reakcje, tym razem może być trudniej!

 

Udostępnij artykuł: