Produkcja wyjątkowo dobra. Co to oznacza?

Dane GUS o produkcji przemysłowej i budowlanej oraz cenach producentów są zaskakująco dobre, choć nie wydaje się, by mogły one stanowić podstawę do rewizji prognoz ścieżki PKB i stóp procentowych.

Dane GUS o produkcji przemysłowej i budowlanej oraz cenach producentów są zaskakująco dobre, choć nie wydaje się, by mogły one stanowić podstawę do rewizji prognoz ścieżki PKB i stóp procentowych.

Produkcja przemysłowa wzrosła w październiku o 4,6 proc. rok do roku, zaś budowlana spadła o 3,6 proc. (moja prognoza wynosiła odpowiednio +2,6 i -4,9 proc.). Dane skorygowane o efekt sezonowy - wyjątkowo silny ze względu na różnicę dwóch dni roboczych - wskazują na wzrost produkcji o 0,6 proc. rdr i spadek w budowlance o 7 proc. rdr.

Jak interpretować dzisiejsze dane? Czy to sygnał, że pesymizm odnośnie prognoz był zbyt głęboki? Niekoniecznie. Utrzymuję przekonanie, wyrażane m.in. w ostatnim "Miesięcznym Przeglądzie Ekonomicznym", że produkcja jest w trendzie stagnacyjnym. Poziom produkcji waha się wokół tego trendu i w październiku wahnięcie w górę było po prostu większe niż przewidywałem. W listopadzie zaobserwujemy spadek produkcji w ujęciu miesięcznym, a w ujęciu rocznym dynamika powróci w okolice zera. Dane te pokazują, że ryzyko recesji w Polsce nie narasta, ale absolutnie nie zmieniają mojej bazowej prognozy wyraźnego spowolnienia wzrostu PKB - w okolice 1-1,5 proc. na przełomie 2012 i 2013 r. Przemysł unika recesji ze względu na efekty "wypychania" części produkcji za granicę, ale w tym samym czasie budownictwo będzie w mocnym trendzie spadkowym, a usługi ucierpią na stagnacji konsumpcji.

Dzisiejsze dane potwierdzają również, że nie widać żadnych oznak presji inflacyjnej w gospodarce. Ceny producentów wzrosły zaledwie o 1 proc. To zaś oznacza, że czekają nas cięcia stóp procentowych, kolejne w grudniu - o 25 pkt. Po dzisiejszych danych jestem mniej skłonny twierdzić, że łączna skala obniżek w cyklu może sięgnąć 150-175 pkt, ale moja bazowa prognoza spadku głównej stopy NBP do 3,5 proc. w 2013 r. jest wciąż aktualna.

Ignacy Morawski
Główny Ekonomista
Polski Bank Przedsiębiorczości

Udostępnij artykuł: