Prywatni wierzyciele pod ścianą

Finanse i gospodarka

Wczoraj ministrowie finansów strefy euro odrzucili warunki porozumienia Grecji z inwestorami prywatnymi, zmuszając strony do powrotu do rozmów na tydzień przed ostatecznym terminem, jednocześnie zwiększając ryzyko bankructwa Grecji. Kością niezgody stał się kupon na nowych, trzydziestoletnich obligacjach, które mają być wyemitowane w zamian za część nieumorzonego długu. Inwestorzy prywatni chcą minimum 4 proc., z kolei ministrowie finansów poparli stanowisko Grecji, która jest gotowa płacić 3,5 proc.

Wczoraj ministrowie finansów strefy euro odrzucili warunki porozumienia Grecji z inwestorami prywatnymi, zmuszając strony do powrotu do rozmów na tydzień przed ostatecznym terminem, jednocześnie zwiększając ryzyko bankructwa Grecji. Kością niezgody stał się kupon na nowych, trzydziestoletnich obligacjach, które mają być wyemitowane w zamian za część nieumorzonego długu. Inwestorzy prywatni chcą minimum 4 proc., z kolei ministrowie finansów poparli stanowisko Grecji, która jest gotowa płacić 3,5 proc.

 

Wydaje się, że piłka jest teraz po stronie inwestorów prywatnych, którzy niejako zostali zastraszeni konsekwencjami nieprzystania na warunki greckiego rządu. Brak porozumienia oznacza, że nie będzie możliwe dobrowolnie umorzenie długu Grecji i wówczas alternatywą będzie ustawa zmuszająca wszystkich prywatnych wierzycieli do przyjęcia greckich warunków. Takie rozwiązanie będzie jednak traktowane jako techniczne bankructwo, a zatem postawi w stan wymagalności kontrakty CDS, czyli instrumenty zabezpieczające wierzycieli przed bankructwem dłużnika. Jednak groźniejszym skutkiem będzie wykazanie, że niemożliwym jest uzyskanie porozumienia między inwestorami a rządami europejskim na pokojowej ścieżce, stanowiąc ryzyko, że w przyszłości podobne zastraszanie czeka wierzycieli Portugalii, Irlandii, czy nawet Włoch. Rodzi to poważne obawy w średnim terminie, które mogą ponownie wprowadzić zawirowania na rynkach finansowych, a co ważniejsze ponownie nadszarpnąć zaufanie do strefy euro.

Przedłużenie rozmów Aten z wierzycielami powinno być silnym hamulcem dla dalszej aprecjacji euro, choć w ciągu całego wczorajszego dnia unijni politycy zrobili wszystko by zminimalizować wpływ odrzucenia greckiego porozumienia. Dlatego też informacja spowodowała spadek eurodolara tylko o 30 pipsów i dziś rano kurs wciąż pozostaje ponad poziomem 1,30. Na korzyść euro przemawiają spekulacje, jakoby od połowy roku Europa będzie miała podwójny finansowy bufor bezpieczeństwa w postaci Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej oraz Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego. Wcześniejsze ustalenia mówiły o zastąpieniu EFSF (440 mld euro środków pomocowych) przez ESM (500 mld euro). Perspektywa podwojenia zdolności pożyczkowych stała za wczorajszym silnym umocnieniem euro w środku dnia, jednak wieczorem strona niemiecka nalegała na ograniczenie gwarancji udzielanych przez państwa strefy euro do 500 mld euro (dla odmiany włoski premier był jak najbardziej za podwyższeniem gwarancji do 1 bln euro). Temat pozostaje aktywny i chłodna kalkulacja zakładająca plus 500 mld euro z ESM na rzecz minus 350 mld euro z tytułu bankructwa Grecji może tonować obawy wynikające z przeciągania się rozmów w sprawie umorzenia greckiego długu.

We wtorek w kalendarzu na pierwszy plan wysuwają się wstępne odczyty indeksów PMI z Eurolandu. Oczekiwany jest nieznaczny wzrost zarówno wskaźnika dla przemysłu (prog. 47,3 pkt.), jak i usług (prog. 49,0 pkt.) i potwierdzenie poprawy koniunktury w gospodarce strefy euro będzie odebrane przez rynki finansowe jako dobra moneta. O 11:00 Eurostat opublikuje dane o listopadowej dynamice zamówień przemysłowych i tutaj spodziewany jest spadek o 2,2 proc. m/m. Po południu w kalendarzu widnieje jedynie decyzja banku centralnego Węgier w sprawie stóp procentowych - NBH zapewne ogłosi podwyżkę o 50 pb do 7,5 proc.

Konrad Białas
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: