Przed finałem

Maciej Małek

Kiedy piszę te słowa, wynik finałowego meczu Euro 2012 nie jest jeszcze znany, zatem wszystko jeszcze jest możliwe. Z pewnością tym razem nie będziemy mieli do czynienia z "piłkarskimi szachami", bowiem w odróżnieniu od meczu Hiszpania-Włochy, kolejność alfabetyczna, w fazie grupowej, tym razem zwycięzca zostanie wyłoniony.

 

Dwóch zwycięzców już znamy. To Polska i Ukraina, która dzisiejszym finałem przypieczętuję opinię Michaela Platiniego o… „najlepszych mistrzostwach w historii”. Nie tylko za sprawą organizacji, czy pełnych emocji zmagań, lecz dzięki otwartej, przyjaznej atmosferze, której nie zmąciły nawet niepowodzenia boiskowe gospodarzy. Zanim jednak nadejdzie czas podsumowań, rozdziału nagród-tych honorowych i mających merkantylny wymiar, chcę zaapelować, by nastrój tych dni i tygodni-pogody, optymizmu, życzliwości i wspólnej zabawy przedłużyć bodaj o dwa miesiące wakacyjnej kanikuły.

Niewykluczone, że z czasem wejdzie to w nawyk, nie tylko nam, którzy w ostatnich tygodniach „byliśmy gospodarzami”, ale politykom, którzy wyczuwając społeczne preferencje i potrzebę zbiorowego uczestnictwa w sukcesie, powściągali swoje temperamenty i negatywne emocje. Dopiero wówczas będzie można uznać, że Euro 2012 oznacza w naszym przypadku jakże upragniony przełom cywilizacyjny i kulturowy….

Udostępnij artykuł: