Przedawnienie roszczeń propozycje Ministerstwa Sprawiedliwości

Polecamy

Podstawowy okres przedawnienia roszczeń skrócony zostanie z dziesięciu do sześciu lat, a w przypadku złożenia pozwu o zapłatę przedawnionego długu sąd obligatoryjnie oddali powództwo. Zarzut przedawnienia będzie natomiast uwzględniany przez sąd automatycznie, bez interwencji ze strony pozwanego – takie rozwiązania zaproponowało ostatnio Ministerstwo Sprawiedliwości.

Przedstawiciele resortu podkreślają, że celem przygotowanego projektu zmian w Kodeksie cywilnym, Kodeksie postępowania cywilnego oraz innych ustawach (m.in. Prawie bankowym) jest wyeliminowanie nieprawidłowości, związanych z dochodzeniem roszczeń przedawnionych bądź wręcz nieistniejących. – Po ustalonym okresie przedawnienia dłużnik powinien uzyskać pewność co do swojej sytuacji. Gwarancję, że dług nie będzie się za nim ciągnął przez całe życie, bo wierzyciel latami nie dochodził roszczenia, a potem nagle sobie o nim przypomniał (gdy dług już narósł) lub odsprzedał firmie windykacyjnej – czytamy w komunikacie wydanym przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Problem tzw. bezczynności wierzyciela dotyczył z reguły niewielkich przedsiębiorców świadczących usługi masowe, w rodzaju lokalnych dostawców telewizji kablowej czy podmiotów świadczących usługi komunalne dla właścicieli nieruchomości. W firmach tych, w przeciwieństwie do dużych korporacji czy podmiotów z sektora finansowego, z reguły nie były wypracowane jednoznaczne procedury windykacyjne, przewidujące systematyczne monitowanie dłużnika w przypadku wystąpienia zaległości. Zdarzały się przypadki, kiedy pierwszym sygnałem dla konsumenta o ewentualnym roszczeniu był sądowy nakaz zapłaty za korzystanie z telewizji kablowej przed… piętnastoma laty. Jeżeli dodać do tego równie niekonsekwentne prowadzenie ewidencji wpłat gotówkowych przez samego przedsiębiorcę czy też niewystarczający nadzór nad przyjmującymi wpłaty agentami mogło dojść do sytuacji, w której firma dochodziła przed sądem zobowiązania dawno spłaconego. Zdaniem autorów projektu, zaproponowane rozwiązania pozwolą na skuteczne wyeliminowanie tego rodzaju przypadków. – . Przejrzyste uregulowanie tego rodzaju zadawnionych stosunków leży w interesie wszystkich uczestników obrotu cywilnoprawnego – czytamy w komunikacie.

Podstawowym postulatem resortu sprawiedliwości jest skrócenie podstawowego okresu przedawnienia z 10 do 6 lat. Autorzy projektu podkreślają, że skróceniu powinny ulec również inne, szczegółowe terminy. – W przypadku roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz dotyczących świadczeń okresowych (np. czynsz najmu i dzierżawy) wynosiłby on jednak, tak jak dotychczas, 3 lata – czytamy w stanowisku ministerstwa. Zmienić ma się również sposób wyznaczania początku i końca okresu przedawnienia. Resort sprawiedliwości chce, by  początek biegu przedawnienia wyznaczał dzień, w którym wierzyciel dowiedział się zarówno o roszczeniu jak również osobie zobowiązanej z tytułu tego roszczenia. – W tym przypadku przepis gwarantuje większą ochronę interesów wierzyciela – czytamy w komunikacie. Z kolei przedawnienie roszczenia następowałoby wraz z ostatnim dniem roku kalendarzowego, w którym upływa termin przedawnienia; jest to rozwiązanie analogiczne do obecnie obowiązujących zasad odnoszących się do należności podatkowych. Skróceniu ma ulec również okres przedawnienia dla roszczeń uznanych prawomocnym wyrokiem sądowym – z 10 do 3 lat. – To wystarczający okres dla wierzyciela, aby podjął czynności zmierzające do egzekucji roszczenia. Po tym czasie należy przyjąć, że nie jest zainteresowany realizacją roszczenia – oceniają twórcy rządowego dokumentu.

Poważną zmianą, choć w polskim systemie prawnym bynajmniej nie nowością, byłoby wprowadzenie zasady uwzględniania przez sąd przedawnienia z urzędu. – Propozycja tej zmiany dotyczy wszelkiego rodzaju roszczeń – zarówno w obrocie powszechnym, jak i gospodarczym – podkreślają autorzy projektu. Weryfikację, czy w danym przypadku doszło do przedawnienia roszczeń, przeprowadzałby obligatoryjnie sąd.

Nie umniejszając problemów związanych z możliwością sądowego dochodzenia zobowiązań spłaconych lub faktycznie nieistniejących zaproponowane przez rząd rozwiązania wydają się jednak iść zbyt daleko. Po pierwsze, poziom dyscypliny płatniczej w Polsce jest istotnie niski. Wprowadzanie kolejnych ograniczeń w skutecznym dochodzeniu roszczeń przez wierzyciela – a taki charakter ma chociażby całkowite wyeliminowanie możliwości sądowego dochodzenia roszczenia przedawnionego – z pewnością nie wpłynie pozytywnie na skuteczność odzyskiwania należności, zwłaszcza w przypadkach kiedy okres przedawnienia jest wyjątkowo krótki (np. z tytułu opłat za przejazd autobusem lub pociągiem). Szczególnie niezrozumiałe byłoby zastosowanie tego rozwiązania również do relacji B2B, w których dochodzenie roszczeń bywa niepomierne bardziej skomplikowane i czasochłonne aniżeli w obrocie konsumenckim. Należy również uwzględnić fakt, iż nowe zasady dochodzenia roszczeń przedawnionych odnosiłyby się również do relacji pomiędzy osobami fizycznymi, na przykład w rodzinie lub wśród znajomych – a chyba nietrudno sobie wyobrazić, jak przykrym doświadczeniem jest wniesienie pozwu przeciw niesolidnemu kuzynowi. W takich przypadkach wierzyciele starają się do samego końca wykorzystać metody polubowne, a dopiero w absolutnej ostateczności kierować sprawę do sądu. Uniemożliwienie skutecznego dochodzenia należności po okresie przedawnienia dodatkowo skomplikowałoby i tak niełatwe relacje ekonomiczne pomiędzy członkami rodziny. Wyeliminowanie możliwości dochodzenia roszczenia po upływie terminu przedawnienia byłoby wyjściem ze wszech miar niekorzystnych również dla tych dłużników, który stali się niewypłacalni nie z własnej winy. Dziś banki i inni dostawcy usług nierzadko proponują w takich przypadkach restrukturyzację należności; po wejściu w życie propozycji resortu sprawiedliwości zainteresowanie polubownym załatwieniem sprawy byłoby niepomiernie mniejsze, z uwagi na ryzyko związane z ewentualnym przedawnieniem. Jeżeli intencją projektodawcy było wyeliminowanie przypadków zaskoczenia dłużnika przez niespodziewany nakaz zapłaty, to wystarczającym rozwiązaniem byłoby ograniczenie rozpatrywania roszczeń przedawnionych w postępowaniu upominawczym i nakazowym. Warto jednak podkreślić, iż ograniczenie to powinno obejmować jedynie tzw. wierzycieli bezczynnych, czyli takich, którzy od chwili zawarcia umowy aż do złożenia pozwu w żaden sposób nie poinformowali dłużnika o zaległości ani też nie podejmowali wobec niego żadnych działań o charakterze windykacyjnym.

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: